Zapowiedź Eurobasketu 2011 – Ukraina

Ukraińcy dostali się na litewski Eurobasket podobnie jak Polacy, czyli tylnymi drzwiami tylko dzięki zwiększeniu liczby uczestniczących ekip. Jak zaprezentuje się podczas Mistrzostw Europy 2011 zespół, którego największą gwiazdą jest obecnie jej trener?


Ukraińska Federacja Koszykarska przyłączyła się do FIBA dopiero w 1992 roku już po rozpadzie Związku Radzieckiego. W pogrążonym w komunizmie kraju przez lata koszykówka była daleko w tyle za tradycyjnie najpopularniejszą piłką nożną. Do tej pory Ukraińcy uczestniczyli w Mistrzostwach Starego Kontynentu cztery razy, ale za każdym razem bez jakichkolwiek sukcesów. Najwyższe miejsce – 13. zajęli w 1997 roku w Hiszpanii. W 2007 i 2009 roku Eurobasket odbywał się bez udziału naszych wschodnich sąsiadów. Podobnie byłoby także i na Litwie gdyby nie powiększenie liczby ekip do 24. Podczas eliminacji do tegorocznego turnieju zajęli trzecie miejsce w grupie za Wielką Brytanią i Macedonią.

Podczas przygotowań do Eurobasketu Ukraińcy zaplanowali udział w dwóch turniejach. Wcześniej rozgrywali spotkania sparingowe w Kijowie (dlaczego nasza reprezentacja nie zagrała w Polsce ani razu?). Na początek wygrali 93-89 z Estonią oraz polegli 78-82 z Białorusią. Z tym samym rywalem wygrali tydzień później 72-71 i rozgromili Jordanię 104-75.

Podczas turnieju w Izmirze przegrali najpierw z 65-69 z Turcją, a następnie wysoko z Serbią 57-83. Na koniec niespodziewanie pokonali Niemców 81-67. Trzeba jednak zaznaczyć, że ci ostatni wystąpili bez Dirka Nowitzkiego i Chrisa Kamana.

Kilka dni temu wygrali z Libanem 74-51, a do rozegrania pozostały im jeszcze spotkania z Czarnogórą i Turcją lub Nową Zelandią.

3 marca bieżącego roku w Kijowie przedstawiono nowego szkoleniowca ukraińskiej kadry. Dla wielu osób nominacją była sporego kalibru niespodzianką. Zatrudnienie na stanowisku trenera kadry człowieka, który prowadził zespoły z NBA w 1209 meczach (667 zwycięstw) należy uznać za wielki sukces włodarzy tamtejszego basketu. Mike Fratello prowadził za oceanem Atlantę Hawks, Cleveland Cavaliers i Memphis Grizzlies.

Wiadomo jednak nie od dziś, że koszykówka na Ukrainie rośnie z roku na rok w siłę. Wielkie pieniądze zapewniają miejscowi oligarchowie, którzy bardzo chętnie inwestują w sport. Dla coraz większej ilości graczy ukraiński kierunek zrobił się bardzo popularny z racji rosnących zarobków.  Przed tym sezonem skład trzeciej ekipy Superligi czyli Azovmashu Mariupol wzmocnił Daniel Ewing, Mistrz Polski z Asseco Prokomem Gdynia.

Czy wraz ze wzrostem poziomu klubów rośnie siła reprezentacji? Tutaj sprawa przedstawia nieco gorzej. Grę teamu Fratello powinien poprowadzić jego rodak Steve Burtt. Zawodnik Dnipro Dniepropietrowsk otrzymał na początku czerwca ukraiński paszport, co umożliwi mu udział w Eurobaskecie 2011. Po rozegraniu świetnego sezonu w Superlidze kiedy to został najlepszym strzelcem rozgrywek (22.4 pkt.) i asystentem (5.5 ast.) jest szykowany na lidera zespołu. Podczas turnieju w Izmirze notował średnio 13 punktów i 2.8 asysty.

Punkty po podaniach Burtta zdobywać powinni dwaj podkoszowi zawodnicy związani wcześniej lub do tej pory z NBA. Oleksyi Pecherov to 18. numer Draftu 2006 (Wizards). W zespole ze stolicy USA spędził dwa sezony po czym na rozgrywki 2009/10 został wytransferowany do Minnesnoty. W sumie w barwach Wizards i Wolves rozegrał 111 spotkań na parkietach najlepszej ligi świata i notował w nich 3.9 pkt. i 2.4 zb. Obecnie mierzący 213 cm (105 kg) środkowy ma podpisany kontrakt ze wspomnianym już wyżej Avzomashem.

Drugim gigantem, który powinien odrywać ważną rolę pod koszami po obu stronach parkietu jest gracz Utah Jazz – Kyrylo Fesenko. Ten 216 centymetrowy (127 kg) center jest wychowankiem zespołu z Mariupola, a do NBA dostał się w 2007  wybrany z 38. numerem przez 76ers. Philly natychmiast oddali go do Utah, gdzie występuje już od czterech lat. W każdym sezonie rozgrywa coraz więcej spotkań, ale ciężko przychodzi mu wyjście z cienia choćby Memo Okura. Rozegrał do tej pory 132 mecze notując 2.3 pkt. i 2 zb.

To właśnie on jeśli pozwolą mu na to kontuzje powinien być największym podkoszowym atutem Ukraińców. Pomimo swoich ogromnych gabarytów potrafi w ataku szybko minąć rywala po piwocie i całkiem nieźle gra tyłem do kosza. Problemem jest jednak jego gra w obronie gdzie zazwyczaj jest sporo wolniejszy od swoich rywali.

Ważną rolę w zespole Fratello powinien odgrywać również kolejny wysoki zawodnik (212 cm, 115 kg), przymierzany nawet niedawno do NBA – Slava Kravtsov. Właśnie on zagrał świetny mecz przeciwko Niemcom w Izmirze. Zawodnik BC Kijów zanotował 16 punktów i 8 zbiórek. Kilka dni wcześniej mierząc się z Enesem Kanterem (Turcja) zdobył 8 punktów oraz zebrał 11 piłek i 5 razy zablokował rywali. W tamtym dniu Ukraińcy wygrali walkę na tablicach aż 57-45 i to właśnie walka na deskach może być kluczowa podczas spotkań grupowych.

Jak widać pod koszami Ukraina jest zabezpieczona dość mocno. Na rozegraniu Burtt także zapewnia stabilizację, a na kilka minut odpocząć powinien mu dać Dmytro Zabirchenko. Gorzej jednak sprawa wygląda na pozycjach 2-3. Na „trójce” w wyjściowym składzie pojawiać się powinien Maxym Pustozvonov (200 cm) z Azvomashu. O pozycję rzucającego obrońcy rywalizować  będą Oleksandr Lypovyy i Oleksand Kolchenko. Żaden z nich nie jest jednak zbyt dobrym strzelcem, a już na pewno nie na europejskim poziomie. Wszyscy oni grają w rodzimej lidze i nawet tam nie są wyróżniającymi się postaciami.

Mimo, że Ukraina trafiła szczęśliwie do dość słabej grupy to ciężko będzie naszym sąsiadom wyjść z grupy D. Tym bardziej, że na sam początek czekają ich mecze z akurat najlepszymi ekipami. Pierwszego dnia mistrzostw (31.08 – 20.00) Ukraina spotka się w Kłajpedzie z Rosją. Dzień później o tej samej porze zagrają ze Słowenią. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że oba mecze zakończą się porażkami Fesenko i spółki. Tylko trzy wygrane w ostatnich meczach z Bułgarią (3.09- 15.30), Gruzją (4.09 – 15.30) i Belgią (5.09 – 21.00) pozwolą awansować dalej. O to może być bardzo ciężko i nawet wspomniana już spora siła pod koszami nie wystarczy na walkę o wysokie lokaty.

W szerokiej kadrze nie znalazło się miejsce dla trzeciego Ukraińca wybranego w Drafcie. Dwa lata temu swój 49. pick na Segiya Gladyra przeznaczyli Atlanta Hawks. Jego

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

1 Odpowiedź

  1. bargnani7 pisze:

    Wierzę w Kyrylo, może znowu zaskoczy jakimiś szalonymi dunkami ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *