Rookies 2011: Jan Vesely (#6)

Jan Vesely to jeden z najlepszych młodych koszykarzy w Europie, niedawno otrzymał nawet nagrodę FIBA Europe Young Men’s Player of the Year. Teraz kiedy Washington Wizards wybrali go z numerem 6 drzwi do kariery za oceanem stoją otworem. Nie byle jakiej kariery, bo ten chłopak ma szansę stać się w przyszłości czołowym europejskim graczem.


21 latek z Ostrawy spędził prawie całą profesjonalną karierę w barwach Partizana. W Serbii był ulubieńcem fanów, jeśli słowo ulubieniec to nie za mało. On sam odwzajemniał sympatię jaką darzony był przez fanów i mówił, że chciałby jeszcze kiedyś założyć koszulkę serbskiego zespołu. Okazuje się, że lockout może być do tego doskonałą okazją. Pewnie już słyszaleście parę słów o tym, że Vesely kiedy stawał się w Serbii popularny w swoim rodzimym kraju był prawie nierozpoznawalną postacią. Zmieniło to trochę Final Four Euroligi gdzie dotarł z Partizanem w sezonie 2009/2010.

Zaczynał w Geoplin Slovan – słoweńskim zespole, który dawał mu możliwość gry w lidze adriatyckiej. Tam Vesely jako 17 latek w 10 minut rzucał średnio 4,5 pkt. W Słowenii nie zagrzał jednak miejsca na długo. Szybko wypatrzyli go skauci serbskiego giganta – Partizana Belgrad. Czech już w pierwszym sezonie dostawał średnio 20 minut od trenera (4,8pkt/3,4zb). Dokładał do tego kolejne spotkania w Adriatyku, który zresztą jego zespół zwyciężył – tak samo jak rozgrywki ligowe i puchar. Sezon 2009/2010 był okresem, w którym pozycja Jana w drużynie mistrzów Serbii wzrastała. Rosły też jego umiejętności, a zainteresowanie nim wykazali skauci z NBA. Vesely gdyby nie zrezygnował z udziału w drafcie 2010 byłby wówczas pewnym kandydatem do loterii. W Eurolidze rzucał 8,4pkt i dodawał 4,9 zbiórek. Zaledwie jako 20 latek był ważnym punktem czwartego zespołu Europy. Ostatni sezon na Bałkanach to kolejne 3 trofea – liga serbska, puchar i liga adriatycka. Przez 3 lata gry w Belgradzie zgarnął wszystkie powyższe tytuły po 3 razy (czyli maksimum). W Eurolidze Partizan wyszedł z silnej grupy A z 4 miejsca co w konsekwencji wiązało się z trafieniem na Real Madryt, Efes Pilsen i Montepaschi. W Top 16 drużyna Veselego wygrała zaledwie 1 mecz (przy dużym udziale Czecha – 23 punkty) i pożegnała się z rozgrywkami. Łącznie w 3 na 6 spotkań tej fazy wybór Wizards był najlepszym strzelcem drużyny (średnie z całego sezonu: 10,1pkt/3,6zb/1,1ast). Z Serbią pożegnał się przy owacji fanów na stojąco unosząc trofeum za zwycięstwo w lidze.

W piękną draftową noc nasz bohater zadbał o to by wejść do ligi z odpowiednim rozgłosem:

Na dzień dzisiejszy wydaje się, że Czarodzieje dobrze wykorzystali swój wybór. 6 numer draftu przyda im się na pozycje niskiego skrzydłowego. Wniesie do zespołu kolejne centrymetry (211) i nieprzeciętny atletyzm. Wielu widzi w nim i Wallu przyszłość tego zespołu. Potencjał tej dwójki zastrzeżeń nie budzi. Czech jest solidnym all-around playerem. Dobrze broni, ma niezły rzut i w dodatku gra efektownie. Co prawda nie zbiera tak dobrze jak mógłby przy swoim wzroście, ale wydaje się, że teraz przed nim tylko rozwój i nabieranie masy oraz siły. Jego gra w dużej mierze oparta jest na aktywności, energii jaką wnosi. Idealny do kontrataków i szalonych piłek Johna Walla, ale kiedy gra jest „przewidywalna” może mieć dużo problemów z zespołami grającymi dobry defense. Fatalnie rzuca osobiste (50-60%). Z czasem musi poprawić także ball handling. Podstawowe pytanie – ile dostanie minut od coacha Saundersa? Może grać zarówno jako SF i PF. Na tych pozycjach Waszyngton ma m.in. Rasharda Lewisa, a może przede wszystkim jego gruby kontrakt, Andray’a Blatche, Yi Jianliana, Josha Howarda i świeżo wydraftowanego w 1 rundzie Chrisa Singletona. Jest więc trochę tłoku, ale myślę, że Saunders zainwestuje w rozwój Veselego dając mu wystarczającą ilość czasu by ten mógł pokazać co naprawdę potrafi. Jeśli już się na niego decydowali musieli wiedzieć co robią.

2 komentarze

  1. Piotr Gładczak pisze:

    Vesely i Kenneth Farried to dwaj gracze, którym najbardziej kibicuję z Class 2011.

  2. Fan Detroit pisze:

    Ja najbardziej wierzę w Knighta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *