Vlade Divac w kolejnej klasie HoF?

Ailene Voisin z sacramentobee.com zastanawia się nad miejscem Vlade Divaca w historii koszykówki. Czy także jego miejsce jest w Hall of Fame w Springfield u boku Jordana i innych wielkich tej dyscypliny? Jego dokonania nie tylko na parkietach są niebywałe.


Do Galerii Sław wstępują zazwyczaj gracze wybitni. Zdarzają się także postacie z drugiego szeregu, ale niezwykle zasłużone w rozwój koszykówki spod znaku NBA i nie tylko. O ile przy nominacji dla Rodmana niektórzy mogli mieć jakiekolwiek wątpliwości (mogli?) to postać Vlade Divaca zasługuje w 100% żeby w ten sposób zostać uhonorowaną.

W NBA spędził 16 lat grając w barwach Lakers, Hornets i Kings. Mierzący 216 cm środkowy rodem z Serbii od początku swojej przygody z koszykówką zza oceanu był ważną postacią swoich drużyn. W 1989 roku Lakers wybrali go z 28 numerem Draftu, z którego do NBA trafili między innymi Mookie Blaylock (12), Tim Hardaway (14) czy Shawn Kemp (17). Był jednym z pionierów jeśli chodzi o przybyszów z Europy w najlepszej lidze świata. On, Drazen Petrovic, Detlef Schrempf i Sarunas Marculonis przecierali szlaki dla 84 graczy zagranicznych będących obecnie w składzie drużyn NBA.

Divac od początku słynął z wielkiego zaangażowania, ciężkiej pracy, ale i ze świetnego humoru, którym zarażał swoich kolegów. Jest jednym z tylko sześciu zawodników w historii ligi mogących się pochwalić 13000 punktów, 9000 zbiórek, 3000 asyst i 1500 bloków zanotowanymi w przeciągu całej kariery. Potraficie wymienić innych?

Rok temu włączono go do grona FIBA Hall of Fame. Jako jedyny koszykarz urodzony i wychowany poza Stanami zdołał rozegrać ponad 1000 meczów w lidze. Pięć sezonów spędzonych w barwach Kings u boku Chrisa Webbera, Stojakovicia, J-Willa czy Mike’a Bibby’ego, z którymi grywał w ciągu przygody z Kalifornijskim zespołem przyczyniło się do utworzenia wspaniałego teamu potrafiącego wygrywać ponad 60 gier w sezonie. To właśnie tamta ekipa „Królów” jest jedną z najbardziej lubianych przez kibiców na całym świecie (także w Polsce) w historii ligi.

Dochodzą do tego dwa złote medale mistrzostw Świata (1990, 2002) i trzy mistrzostwa Europy (89, 91, 95) oraz dwa srebra Olimpijskie (1988, 1996) zdobyte z reprezentacją Jugosławii. Przed przyjazdem do USA wygrał razem z Partizanem Puchar Koraca i dotarł do Final Four Pucharu Europy. Oczywiście te sukcesy moglibyśmy wymieniać jeszcze przez kilkanaście linijek.

W propozycji włączenia Divaca do Hall of Fame jednak chodzi nie tylko o jego wspaniałe osiągnięcia na parkietach. Równie ważne jest to jak wspaniałym i zaangażowanym w pomaganie innym człowiekiem okazał się po zakończeniu kariery.

Dwa lata temu został wybrany przewodniczącym Serbskiego Komitetu Olimpijskiego. Niezwykle często angażuje się z zbiórki pieniędzy organizowane przez akcje humanitarne na rzecz dzieci głodujących w Afryce. Bardzo odważnie działał w sprawie pomocy dla dzieci dotkniętych rozpadem byłej Jugosławii. Jako tak wielka gwiazda zawodowego sportu miał sporo do powiedzenia i był autorytetem w sprawach pokoju na terenach Jugosławii. Polecam oglądnąć film ESPN 30 on 30 „Once Brothers” opowiadający o zawiłych stosunkach między nim, a Drazenem Petrovicem w końcówce lat 80 kiedy narastał konflikt na Bałkanach.

Miejsce Vlade Divaca jest zdecydowanie w Hall of Fame. Czy nastąpi to już w przyszłym roku? Bardzo możliwe aczkolwiek termin wstąpienia mógłby się pokrywać z odbywającymi się za rok Igrzyskami w Londynie. Wielki człowiek, dosłownie i w przenośni. Obecny sport, którym rządzą głównie pieniądze o czym możemy się przekonać właśnie teraz kiedy trwa lockout potrzebuje właśnie takich jasnych postaci. Ludzi dających nadzieję, że zarabiając wielkie pieniądze można równocześnie pomagać innym, a dodatkowo wspierać swój jakże osłabiony naród.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

26 komentarzy

  1. nerd17 pisze:

    Nie wydaje mi sie zeby powinien byc w HoF. A tak swoja droga to kogo dalibyście do HoF z aktualnych graczy. Kobe, Shaq, Ray Allen, Duncan, moze J-Kidd czy Garnett.

  2. Piotr Gładczak pisze:

    Z tych, których wymieniłeś na 99% wszyscy znajdą swoje miejsce w HoF w przyszłości.

    • WhiteD pisze:

      I może nieśmiało powiem że Nash :P
      Ale tak bardzo nieśmiało :P

  3. WhiteD pisze:

    A możesz to w jakiś sposób uzasadnić? Divac zdecydowanie bardziej zasługuje na HoF’a niż taki Yao Ming. Choćby po cyferkach – lepiej wypada w blokach (sezony gdzie miał 2,2, Ming góra 2.0; kariera 1.4 i 1.9), przechwytach (1.1. kontra 0.4), asystach (3.1 kontra 1.3).
    Divac grał o wiele dłużej niż Ming, 15 lat, z czego większość jako starter. No i jako 26 pick musiał zawalczyć o to żeby być starterem… nie mógł też co roku dostawać nominacji do ASG, w końcu nie miał wsparcia narodu Chińskiego.

  4. Piotr Gładczak pisze:

    Nash za dwa tytuły MVP i wprowadzenie do rozegrania nieco szaleństwa na bank:)

    • WhiteD pisze:

      Byłoby fajnie. Tytułu raczej nie wywalczy – chyba że stanie się jakiś cud, albo Miami wymieni go za Chrisa Bosha :P
      Jeden z moich ulubionych rozgrywających – kolejność dowolna – Stockton, Kidd, Nash, Johnson, Thomas, Cousy; z młodych Rondo i Paul.

  5. woy9 pisze:

    Divac to potęga europejskiego basketu, grał w Lakers jako pierwszy kolos z Europy i był wsparciem Magica. Lata gry dla Hornets i Kings pokazały jego klasę. Wg mnie Yao mniej zasługuje od niego, ale jak to Stern określił – globalizacja..

  6. bulls2006 pisze:

    zgadzam się. Divac w pełni zasługuje na wejście do galerii sław

  7. bulls2006 pisze:

    Poza tym Divac grał w czasach z bardzo dużą konkurencją na tej pozycji.
    Jest Europejczykiem- przebicie się w tej lidze w zasadzie jako pierwszy zasługuje na wielki szacunek

  8. WhiteD pisze:

    Ja myślę że pan Nerd17 jest po prostu za młody żeby pamiętać Divaca, najwyżej kojarzy końcówkę jego kariery.
    Fakt ja też sem młoda, ale lubię oglądać spotkania z lat 90-tych.
    Jeśli Minga mają wprowadzić jako pioniera z Azji, to Divac jest takim dla Europy. Bez niego mogło by nie być wielu dobrych koszykarzy rodem z Europy, ktoś musiał być tym pierwszym i poprzecierać szlaki.

    • nerd17 pisze:

      Liczba 17 nie wskazuje mojego wieku :) Ja tez jestem na ‚nie’ jesli chodzi o Yao. Mysle ze powinni robic wieksza selekcje. Sabonis nie powinien w tym roku byc w HoF, nie rozumiem tego. Miejsce nalezy sie natomiast dla Roberta Horre’go. 7 tytułow z 3 klubami. Kiler ostatnich sekund. Gdzie miejsce dla niego?

    • WhiteD pisze:

      Ciśnie mi się na klawiature inny komentarz odnośnie liczby 17, ale pozostawie go dla siebie…
      Jeśli według ciebie Sabonis i Divac nie zasługują na HoF to Horry nie zasługuje nawet na to żeby o nim mówić w kontekście HoF… i nie ważne ile ma tytułów przy tym :P

    • WhiteD pisze:

      Tak czy inaczej – przykleiłeś się do Sabonisa (facet ma takie cv że Horry może najwyżej wzdychać, on ma tylko 7 pierścionków i jedną nominacje do drużyny rookie, drugiej).
      Przyczep się jeszcze do Goose Tatuma – nigdy nie grał w NBA. Cynthia Cooper, Drazen Dalipagić i Lynette Woodard też nie grali w NBA, a HoF’ami są.
      Naismith HoF to nie jest klub tylko dla ludzi z NBA, tylko ogólnie dla tych co coś zrobili dla koszykówki. Jakby się dobrze zastanowić to Yao jednak coś zrobił – dla chińskiej koszykówki. Tylko czy to i miliony dolarów z Chin styknie na to żeby być HoF?
      Może sprawdź sobie kto jest w HoF, i dlaczego. Potem zastanów się dlaczego dla Horry’ego, raczej nie ma tam miejsca.

    • nerd17 pisze:

      Zart o ilorazie inteligencji, ha ha ha.
      A wiesz co to wyrazanie swojego zdania? Moge je wyrazac niezaleznie czy Ci sie to podoba czy nie. I nie mozesz tego negowac bo ja uwazam tak i mam do tego prawo.
      Sama pisalas o statystykach Divaca jako argument ‚za’ a tu nagle najwazniejsza statystyka u Horrego juz sie nie liczy. Hipokryzja…
      A co do tego ze Yao zrobil cos dla chinskiej koszykowki – rozumiem ze jak Gortat bedzie mial kilka dobrych sezonow, nawet swietnych to wezma go do HoF bo zrobil cos dla polskiej koszykowki? W koncu jedyny taki slawny polski koszykarz…

    • WhiteD pisze:

      Nikt ci nie zabrania mieć własnego zdania – ale gdybyś nieco poczytał o HoF i o tym kto tam trafia, to by ci to nie zaszkodziło.
      Liczą się osiągnięcia – Horry swoje tytuły zdobył na pleckach innych. Wszystkie i zawsze.
      Dorobek? Divac ma 2 srebra olimpijskie, 2 złota z mistrzostw świata, jeden brąz; jeden złoty medal zdobył ogrywając same USA. Eurobasket – 3 złota, 2 brązy.
      Horry nigdy nie był nawet powołany do reprezentacji – dziwne, nie potrzebowali kogoś kto będzie rozwalał nosy rywalom i rzucał w ostatnich sekundach? No widać nie potrzebowali.
      Tak samo Sabonis – indywidualne pominę, za dużo tego.
      Złoto olimpijskie + 2 brązy; mistrzostwa świata złoto i srebro; rozgrywki Europejskie złoto, srebro i 2 brązy.
      Horry może się pochwalić czymś takim? Nie.

    • nerd17 pisze:

      Liczba 17 nie wskazuje mojego wieku :) Ja tez jestem na ‚nie’ jesli chodzi o Yao. Mysle ze powinni robic wieksza selekcje. Sabonis nie powinien w tym roku byc w HoF, nie rozumiem tego. Miejsce nalezy sie natomiast dla Roberta Horre’go. 7 tytułow z 3 klubami. Kiler ostatnich sekund. Gdzie miejsce dla niego??

  9. Mac pisze:

    Divac należy do jednych z tych, którzy przecierali szlaki. Za to zasłużył na wielki szacunek. Yao jednak też bardzo dużo zrobił dla koszykówki szczególnie pod względem marketingowym.

    • WhiteD pisze:

      Dokładnie, co do Yao – mówię mam mieszane uczucia. Z jednej strony pewnie zrobił wiele dla koszykówki w Chinach; no i reklama dla NBA, marketing itp.
      Z drugiej strony facet jest de facto produktem – stworzonym do grania w kosza; a ponieważ takie eksperymenty zwykle się nie udają – to i imho ważne jest też to że on po prostu był dobrym graczem. Nie tylko wielką górą mięcha do postawienia pod koszem co ani biegać, ani rzucać nie potrafi.
      I w końcu – imho ktoś, powinien wyciągnąć z przypadku Yao jakieś wnioski względem bardzo wysokich graczy; że może warto poświęcić im więcej czasu, na treningi wzmacniające mięśnie i kości. Na technikę też oczywiście. Większość takich wielkoludów przecież po prostu nie umie grać, jest też nieprzygotowana fizycznie. Ot jest duży to pewnie se poradzi…

  10. TheTeacher pisze:

    @ nerd17 Po twoich wpisach widać, że czeka Cię jeszcze duuuuuuuuużo czytania zanim zrozumiesz koszykówkę czy ideę Hall Of Fame. HOF to nie galeria sław NBA, a galeria gwiazd koszykówki światowej, dlatego znajdują się z niej, jako zawodnicy między innymi Dalipagic, Kosic, Biełow, Pareira, Meneghin, czy gwiazdy amerykańskie z okresu sprzed powstania NBA.

    Divac był gwiazdą międzynarodowej koszykówki o czym guzik wiesz, jak widać, podobnie jak wcześniej wymienieni przeze mnie zawodnicy oraz Sabonis. Każdy z nich jest tam nie bez powodu, ponieważ zalicza się do grona najwybitniejszych w tej dyscyplinie. Bez nich ZSRR, Jugosławia, a potem i rodzime kraje nigdy nie ugrałyby tego, co udało im się ugrać. Widzę, że jednak nie ogarniasz HOF, bo inaczej wiedziałbyś, że to galeria sław basketu, a nie tylko NBA, i nie ocenia się ich jedynie w kategoriach osiągnięć z NBA.

    Śmiem twierdzić, że jeżeli Sabonis trafiłby do NBA pierwotnie w 1985 roku, jak to miało mieć pierwotnie miejsce, stałby się niezaprzeczalnie jednym z najlepszych środkowych w historii tej dyscypliny. Niestety większość „znawców” patrzy jedynie przez pryzmat NBA, a koszykówka jest rozgrywana, na całym świecie i proszę poczytajcie więcej i pooglądajcie więcej spotkań archiwalnych skoro nie mieliście możliwości obserwowania ich w TV, ze względu na wiek. Kiedy czytam takie ignoranckie wypowiedzi, ludzi nie mających żadnych podstaw wiedzy historycznej, to krew jaśnista mnie zalewa.

    Co do Yao to prawdopodobnie dostanie się do HOF jako ktoś w rodzaju ambasadora koszykówki na świecie, a chyba najbardziej za to, co zrobił dla basketu w swoim kraju. Do HOF przyjmuje się również ludzi w kategorii działacz/działaczka, trener/trenerka, sędzia/sędzina, zespół, etc.

    Co do Horry’ego … on po prostu miał szczęście znaleźć się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze. Miał swój wkład w te tytuły, jednak był w większości role playerem, a nie podstawą rosteru. Poza tym są gracze, którzy mają tyle co on lub więcej tytułów i chyba nie muszę wspominać, że pochodzą ze złotej ery ery Celtics. Oni mieli jednak realny wpływ na tytuły i bez nich Celtics, po prostu by ich nie zdobyli, ponieważ ten zespół działał, jak idealnie nasmarowana machina, gdzie bez jednego z ogniw całość może choć nie musi paść. Jednym słowem oglądajcie, czytajcie, poszerzajcie horyzonty i pogadamy za 15 lat … ;)

    • WhiteD pisze:

      Jeśli idzie o Sabonisa – to jeden z moich ulubionych koszykarzy i imho zasługuje na HoF’a jak mało który Europejski gracz. Mój tata ma nawet jego autograf, tak z 1990 :P Zasługuje nie tylko dlatego że to świetny koszykarz, ale też dlatego że to trochę taka ofiara komunizmu – kto wie ile pierścionków by miał.
      Yao – ta też tak myślę, bo o ile koszykarsko to można mieć wątpliwości, krótka kariera, najlepsze lata zmarnowane leczeniem kontuzji i end – to faktycznie jako działacz zrobił dużo.
      Co do Horry’ego – w Houston brał czynny udział w zdobywaniu tytułów, potem… no cóż ja go raczej kojarzę z wyjątkowo chamskich fauli; przy których KG wygląda jak gentelmen. Ok był dobry w clutch time i ma 7 tytułów… ale ja swoim szczęśliwym misiom nie funduje nagród specjalnych :P

    • nerd17 pisze:

      A po Twoim wpisie widac ze masz za duuuuuuuuzo wolnego czasu…

      ‚On po prostu miał szczęście znaleźć się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze”, a Jordan mial szczescie ze w baseball’u byl noga i wrocil do NBA. Glupie gadanie… Odpal sobie jego TOP10. Wszystkie z play off z decydujacych momentów. I to jest nic?!

    • WhiteD pisze:

      A kogo obchodzi Top 10 Horry’ego? To tylko NBA i wyczyny jednego średniego rezerwisty który miał szczęście.

  11. pitrekk pisze:

    „Divac od początku słynął z wielkiego zaangażowania, ciężkiej pracy, ale i ze świetnego humoru, którym zarażał swoich kolegów. Jest jednym z tylko sześciu zawodników w historii ligi mogących się pochwalić 13000 punktów, 9000 zbiórek, 3000 asyst i 1500 bloków zanotowanymi w przeciągu całej kariery. Potraficie wymienić innych?”

    strzelam: Olajuwon, D.Robinson, Duncan, Garnett &… the big shamrock? :)

    • Lanfaust pisze:

      Olajuwon, Jabbar, Duncan, Garnett i Shaq.
      było też pewnie wielu innych, tylko nie ma pełnych statystyk bloków (np. Russell, Chamberlain, Baylor)

  12. pitrekk pisze:

    tak właśnie myslalem, że Admirał może być pudłem w moim wykonaniu – grał za krótko i nie był tak dobrze podającym wysokim jak reszta stawki. Ale byłem blisko :)

  13. Lanfaust pisze:

    Bardzo lubiłem Vlade Divaca, ale powiem szczerze, że jeżeli byśmy mieli oceniać tylko grę w NBA, to Vlade Divac nie powinien się łapać do HoF, jednakże skoro się załapał Petrovic…….. Petrovic miał dobre 2 sezony w drużynie z którą nie odegrał wielkiej roli. Fakt, był świetnym strzelcem, ale takich było wielu. Nie widzę aby domagano się HoFu dla Marka Price, Glena Rice, Kevina Johnsona czy wielu wielu innych, którzy znaczyli dużo więcej i dla NBA i maja medale MŚ, Olimpijskie i mistrzowskie pierścienie. Petrovic trafił do HoF dlatego, ze zginął tragicznie. Sabonis też trafił za zasługi spoza NBA. Jeżeli trafi Divac, to także powinien trafić Kukoc czy Dino Radja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *