Sue Bird wygrywa mecz dla drużyny Polki

Niesamowicie emocjonujące widowisko stworzyły zawodniczki Seattle Storm i Connecticut Sun. W Key Arena o wygranej gospodyń przesądziła akcja Sue Bird na 0,4 sekundy przed końcową syreną spotkania. W innym piątkowym meczu emocji było jak na lekarstwo, bowiem Indiana Fever pewnie odprawiła najsłabszą drużynę ligi Tulsę Shock.

 

Słońca z Connecticut były o sekundę od wywiezienia ważnej wygranej z bardzo trudnego terenu w Seattle. Wtedy jednak sprawy w swoje ręce wzięła Sue Bird a Słońca zgasły… Kluczową akcję uważana za najlepszą rozgrywającą świata zawodniczka przeprowadziła na 0,4 sekundy przed końcem, kiedy to rzutem zza łuku pogrążyła swoje rywalki.

Ona jest ekstremalnie niesamowita – powiedział po meczu o swojej podopiecznej Brian Agler, trener Storm. – Współpracowałem w swojej karierze z wieloma wspaniałymi zawodniczkami, ale ona jest zdecydowanie najbardziej niesamowita.

Sama Bird szybko wyjawiła dlaczego w ostatniej akcji stało się tak, a nie inaczej. – Rywalki trochę oszukiwały na zasłonach, dlatego zrobiłam w pewnym momencie krok w tył byłam otwarta. Pozostało mi wtedy tylko oddać rzut i trafić – skomentowała sama zawodniczka, która w całym meczu zapisała na swoim koncie 20 punktów, będąc najskuteczniejszą zawodniczką.

Storm jednak same sobie są winne tak dramatycznej końcówki. W pewnym momencie meczu prowadziły nawet 43:25, a w czwartej końcówce nawet 73:59. – Zanotowaliśmy wielki come back, ale gdy w końcówce widziałem, że piłka zmierza do Bird, wiedziałem, że cała ta praca poszła na marne. Ona w swojej karierze trafiła już mnóstwo takich rzutów – ocenił sprawę Mike Thibault, szkoleniowiec Sun.

Swój udział w wygranej miała również Ewelina Kobryn. Polska środkowa na parkiecie spędziła prawie 4 minuty, w tym czasie notując asystę, stratę i dwa przewinienia.

Emocji nie było w Tulsie, gdzie Indiana Fever nie pozostawiła szans gospodyniom. Dobre zawody rozegrała Erin Phillips, co z pewnością najbardziej cieszy fanów Wisły Can Pack Kraków. Australijka w 19 minut wywalczyła 10 punktów (2/3 za 2 i 2/2 za 3) oraz po cztery asysty i zbiórki.

Wyniki:

Tulsa Shock – Indiana Fever 65:85 (12:22, 17:20, 14:27, 22:16)
Punktowały: Tiffani Jackson 12, Jennifer Lacy 12, Sheryl Swoopes 9 oraz Jessica Davenport 18, Tamika Catchings 17, Shavonte Zellous 12

Seattle Storm – Connecticut Sun 81:79 (24:14, 23:26, 16:17, 18:22)
Punktowały: Sue Bird 20, Tanisha Wright 18, Swin Cash 14 oraz Renee Montgomery 19, Tina Charles 18 (10 zb), Asjha Jones 12

Info za: SportoweFakty.pl

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

2 komentarze

  1. cosmo napisał(a):

    Oglądałem mecz Słońc i szczerze im kibicowałem. Co tu sie zresztą dzwić, skoro postawiłem na nie kase. Porażka pechowa, poleciał pare słów na „k” i ch” ale jednak muszę spojrzeć obiektywnie – Storm, a raczej duet Cash i Bird są rewelacyjne, aż strach pomyśleć co grałoby Seattle gdyby kontuzjowana nie była Lauren Jackson. Mimo osłabień – są faworytkami do tytułu.

    Poza tym Sue już ma tytuł MVP sezonu zasadniczego i to na 100%. Nie widzę dla niej żadnej konkurentki (ewentualnie Aniołek z Atlanty ale Sue jest równiejsza, no i te game winnery)

  2. Woy9 napisał(a):

    Angel to też moja faworytka;-) pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *