Jason Williams vs Steve Francis

Reaktywuję cykl Bezpośrednie pojedynki by przypomnieć Wam postaci, które moim zdaniem nie zyskały na tyle rozgłosu na ile powinny. Waszym zadaniem jest ocenienie czyje umiejętności wyżej cenicie.

Na pierwszy rzut wędrują gracze obwodowi. Obu cechował bardzo efektowny styl gry. Jason Williams był prawdziwą zmorą obrońców rywali. Znał setkę sposobów by ośmieszyć rywala, a dodatkowo przynieść korzyść zespołowi. Statystyki jego kariery to 10.5 ppg, 5.9 apg i niezliczona ilość bandaży, którymi przeciwnicy musieli obwiązywać swoje kostki. Swojemu stylowi zawdzięcza pseudonim – White Chocolate. Jego popisy znajdziecie na filmie poniżej.

Drugi bohater to Steve Francis. Nieznacznie wyższy gracz znany przede wszystkim z 5 fantastycznych sezonów dla Houston Rockets i gry na ulicznych boiskach. To właśnie tam uzyskał ksywę – The Reason. Innym pseudonimem było Steve Franchise – co miało pokazać jaką pozycję w drużynie zyskiwał. W czasie gry w NBA notował średnio 18.1 ppg, 6.0 apg i 5.6 rpg. Francis bazował na niesamowitych zdolnościach atletycznych. Gdy połączymy to z determinacją i kompletnym brakiem lęku możemy spodziewać się fajerwerków. Dodatkowo uwielbiał dryblingi z piłką co było nawiązaniem do jego ulicznych korzeni. Poniższą kombinację warto zobaczyć choćby ze względu na popisy między 25 i 33 sekundą :)

Którego z nich byście wybrali do swojego zespołu mając jedno wolne miejsce?

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

4 komentarze

  1. pitrekk pisze:

    do harlem globetrotters wziąłbym J-willa, do normalnej drużyny grającej o wynik chyba jednak Steve’a (oczywiście rozmawiamy o zawodnikach w swojej szczytowej formie). Jason był rewelacją swojego sezonu debiutanckiego, o ile dobrze pamietam wielu zastanawiało się nad rookie of the year dla niego a przypomnę tylko, że w tym sezonie debiutował Vince ze swoimi kosmicznymi paczkami. Jednak Jasonowi pary starczyło tylko na kilka sezonów gry na najwyższym poziomie. Potem był bardzo szybki zjazd w dół.

  2. ketjoW pisze:

    Wybór dość łatwy: Francis. Przede wszystkim lepszy strzelec i ze swoim wzrostem potrafił zbierać średnio 7 piłek na mecz! Jako rookie dał popis w slam dunk 2000 ale nie miał szans z Carterem.

  3. lisek pisze:

    Jason to czarny, który urodził się jako biały:), a do drużyny wziąłbym Steva

  4. darkcore pisze:

    ja nie lubiłem Francisa – nie wiem dlaczego – chyba jego stylu gry. nie patrząc na te wszystkie statystyki i inne duperele to chyba wybrałbym Jasona. zależy od zespołu bo w statycznych poukładanych zespołach Williams umarłby…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *