Czy Howard w Lakers to dobry pomysł?

W związku z lockoutem mamy zdecydowanie wcześniej sezon ogórkowy. W nim nie ma chyba gorętszego tematu niż ewentualne przejście Dwighta Howarda do Lakers. Orlando już było w podobnej sytuacji 15 lat temu. Wtedy Shaquille O’Neal trafił do Los Angeles. Skłócony z trenerem Brianem Hillem i obrażony na media, które przeprowadziły ankiety wg których trener powinien zostać nawet gdyby Shaq się tego domagał (82% głosów) i że nie jest wart maksymalnego kontraktu 115 mln $ (91.3% głosów).

Po półtorej dekady historia zatoczyła koło. Magic znów mają dominującego środkowego. Ten także jest osobą bardzo medialną. Nazywa siebie Supermanem i nie widać dla niego konkurencji. O ile O’Neal mógł liczyć na takich rywali jak Olajuwon, Ewing czy Robinson (a mimo tego to właśnie on był przyczyną zezwolenia na obronę strefową) to Dwight jest jak Chamberlain w początkach swojej gry w NBA. O jego przewadze nad resztą centrów dobrze świadczą średnie z tegorocznych Playoff przeciwko Hawks – 27.0 ppg, 15.5 rpg i 1.8 bpg. Bolesna porażka z Jastrzębiami może nakłonić go jednak do zmiany pracodawcy. Czy także on zdecyduje się „przenieść swoje talenty” w inne miejsce.

Dzięki historii z O’Nealem wiemy, że Orlando zrobią wszystko aby znów nie pozostać z pustymi rękami. Co to oznacza w praktyce? Raczej nie tylko ewentualną wymianę Andrew Bynum za Howarda (choć według reguł biznesowych jest poprawna). W parze z Dwightem będzie musiał się znaleźć jeden ze „złych” kontraktów – Hedo Turkoglu lub Gilbert Arenas. Turek jest związany jeszcze czteroletnią umową na mocy której ma zarobić 45 mln $. Agent 0 natomiast tak zachwycił Wizards, że zaoferowali mu w przeszłości gigantyczny kontrakt, z którego pozostało do spłacenia 19.3 mln $ w przyszłym sezonie i uwaga 62.4 mln $ przez następne 3.

Nawet gdyby miał wejść przepis na mocy którego każdy klub ligi może skasować jeden kontrakt ze swojej listy płac (taka amnestia znajduje się w negocjowanym CBA) to i tak jest to bardzo dużo pieniędzy. Oczywiście, kogo jak kogo, ale Lakers stać na taką rozrzutność. Środki mogłyby pochodzić choćby ze świeżo podpisanej umowy z telewizją.

Jest jednak jeszcze jedna rzecz. Do pary z Bynumem do Orlando musiałby pojechać Lamar Odom. Po pierwsze dlatego żeby wyrównać kwoty kontraktów, po drugie dlatego, że Magic chcą mieć jak najwięcej za Dwighta.

Pytanie jest więc takie. Czy pozbycie się dwóch bardzo ważnych graczy jak Bynum i Odom oraz wysoki kontrakt Arenasa lub Turkoglu może zostać zrekompensowany przez samego Howarda? Już samo przekonanie Jima Bussa o tym, że warto wymienić Andrew Bynuma może okazać się karkołomnym zadaniem. Lamar jako jeden z najbardziej uniwersalnych skrzydłowych był powodem dzięki któremu Lakers byli groźni dla wszystkich. Oczywiście biorąc pod uwagę końskie zdrowie Dwighta za jednym zamachem miałoby się środkowego, który dominuje pod obiema obręczami i daje Gasolowi chwile wytchnienia w przepychankach z rywalami przez ponad 40 minut w każdym meczu. Czy mimo wszystko to nie byłaby jednak za wysoka cena?

Magic otrzymując Bynuma (jeżeli zdrowy) i Odoma mogliby zacząć przebudowę. Dodatkowo bez balastu w rachunkach próbowaliby dalszych wymian dających im szanse na rywalizację na najwyższym poziomie, a jeżeli nie to przynajmniej utrzymanie się wśród drużyn walczących o Playoff.

Decydującym czynnikiem mimo wszystko będzie to gdzie chce grać sam Howard. Jeżeli zadecyduje, że czas na Hollywood to patrząc na ostatnie historie transferowe (James, Anthony) możemy być pewni jego wymiany. Teraz to gwiazdy decydują o losie NBA. Wysokie kontrakty w drużynach z mniejszych miast nie są w stanie zrekompensować mniejszych pieniędzy od klubów, ale większych przychodów od sponsorów. Także blichtr i grzanie się w blasku sław takich jak Nicholson, DiCaprio, Flea, Spike Lee czy Jay Z to nie to samo co zdjęcia w Dinsneylandzie…

Jaka w tym wszystkim będzie rola nowego szkoleniowca Lakers – Mike’a Browna? Gdyby Phil Jackson pozostał na stołku to wydaje mi się, że Dwight długo by się nie zastanawiał. Z drugiej strony mając alternatywę w postaci Stana van Gundy’ego to nagle Brown wygląda na fantastycznego trenera…

Co Wy o tym wszystkim myślicie? Pogoda nie zachęca do spacerów i grania w streetball więc liczę na ciekawą dyskusję.


Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

25 komentarzy

  1. sugar_ray pisze:

    Dwight do Celtics albo Bulls. Tylko w tedy będzie ok :)

  2. bargnani pisze:

    Bulls i gra u boku Derricka to jego przeznaczenie :)

  3. GRD666 pisze:

    Dlaczego ten wschód jest tak głupi i sprzedaje gwiazdy na zachód? Na moje Howard powinien zostać w którejś z drużyn ze wschodu. Najlepiej ktoś oprócz Miami i Boston….

  4. maciek pisze:

    lakersi nie wymienią bynuma, więc chyba raczej nici z dealu :)

  5. Woy9 pisze:

    ja go widzę w Brooklyn Nets obok Derona Williamsa. Idealny klub by być liderem. Wg mnie nie Lakers i nie z Kobem , bo to team Bryanta.

  6. patryk.boobie pisze:

    Dwight Howard do celitics. To będzie lepsze dla samego Howarda. Będzie miał fantastycznego rozgrywającego w postaci RR#9, i tak jak w LA, może być częścią historii jednej z najbardziej utytułowanych drużyn.

  7. c. pisze:

    jeśli wymiana to nie do LAL – jak wspomniał Woy9 – nie widzę go u boku Bryanta. W Bulls to moje małe marzenie – wtedy byłaby to drużyna totalnie niszcząca defensywą…

  8. Bob pisze:

    No tak, ale Bryant jest świadomy że:
    a) już nie jest dominatorem i najlepszym graczem w lidze
    b) do wygrywania potrzebuje solidnych partnerów
    c) z Dwightem mógłby zdobyć więcej tytułów niż MJ

    No i nawet jeśli musiałby być samcem alfa w drużynie to Howard też jest gotowy na ustępstwa bo sam nie ma tytułu, a tylko pierścienie się liczą.

    • woy9 pisze:

      Kobe gra 15 lat w lidze i zagra może jeszcze 2-3 sezony przy dużym szczęściu jeśli kolana wytrzymają.

      Wg mnie on nie ściga się z M.J.’em bo jest po prostu inny charakterologicznie.

      Będzie się raczej dobrze bawił i patrzał w stronę pomysłów sztabu trenerskiego.

      Howard wg mnie by przyszedł jeśli stałby się centralną postacią ataku jak Shaq swego czasu!

      Lakers potrzebują gruntownych zmian i tak jak pisze Saturn – nowego stylu.

      N.Y./Newark, Cleveland czy Detroit to byłyby znacznie lepsze miejsca dla niego.

    • Bob pisze:

      Inny charakterologicznie? Obaj chcą/chcieli wygrywać za wszelką cenę. Dodatkowo gdyby Kobe wyprzedził pod względem pierścieni MJa to byłoby dla niego coś i odszedłby spełniony.

      Dużo osób widzi w nim takiego grzecznego chłopca. To nie to. Widzieliście może jego minę jak przed All Star Game powiedzili mu, że może być 1szy na liście z największą liczbą MVP finałów (wraz z Bobem Petitem)?

      Kobe chce wygrywać – teraz. Imho byłby w stanie oddać część blasku dla kolejnego/kolejnych pierścieni.

    • bargnani pisze:

      No, ale popatrz na to tak – jest sezon 1995/1996. 2 runda play off – Chicago dostają sweepa od Knicks. Zespół jest posypany, a na wolnym rynku będzie Shaq.

      W ogóle nie wyobrażam sobie Mike’a tak bezradnie patrzącego jak go sweepują no ale dobra. Myślisz, że MJ chciałby wtedy w zespole Shaqa, po to by pobić Larry’ego Birda w ilości mistrzowskich tytułów?

      Przypuśćmy, że Mike wtedy też byłby podejrzewany o stopniowe wypalenie jak dziś Kobe.

      Kobe nigdy nie ucieknie od porównań do Mike’a – możesz patrzeć na liczbę tytułów, na to 81 punktów (choć MJ miał przecież wyższą średnią w sezonie 86-87 niż Bryant wówczas), opinie mogą być różne, mogą. Ale nie sądzę by on sam do końca kariery chciał robić takie rzeczy „tylko po to by”. Jeśli chce pod jakimś względem przerosnąć Jordana to na pewno nie zdzierży ułatwiania sobie drogi jakimś centrem, a Bynuma wykurzyć z LA to i tak mission impossible.

      PS jak już przy Dream of Californication – Clippers mogą DH więcej zaoferować – 2 wschodzące gwiazdy ligi u boku to coś ciekawszego niż gwiazda spadająca. Chociaż sam pewnie wolałby bardziej monopol niż super duet i podział zbiórkami z Blejkiem.

    • woy9 pisze:

      Jordan był znacznie inny.poczytaj książki o nim,a ja sam przerobilem je i wiem co mówię.to był fenomen wyprzedzający epokę. i był najlepszy.

      Kobe nie umie motywować innych i wpływać na kolegów zarazaniem energią.

      piszesz o All Star game a to tylko show.prestiżowy ale show.

      Kobe nie wygrywa za wszelką cenę i nie ma tej zylki hazardu Jordana.
      wielu koszykarzy i jego kolegow to mowi.

      Przegral mocno mecze z Pistons na własne życzenie,nieco przez egoizm.

      Ponadto pierwsze finały z Celtami też mu dały popalic.

      Kobe jest tez bardziej zamknięty w sobie i mniej otwarty na świat od czasu slynnego procesu. Mam nawet zdanie,że czasami nie widać u niego radości w grze.

      jeśli już nic nie wygra wcale mnie nie zdziwi!

      Ile razy Kobe i Jordan przegrali w finale ligi?ile razy Kobe był MVP ligi?

    • CKJE pisze:

      Kobe to pajac i scigal sie z Shaqiem, co potwierdzil zdobywajac 5 tytul i zamiast dac odpowiedz na pytanie na konferencji, podjarany powiedzial, ze ma wiecej pierscieni niz Shaq. Teraz Shaq odszedl, a z nim najwieksze kompleksy kobiego, ktory chyba do dzisiaj nie dopuscil do siebie mysli ze to wlasnie Diesel byl 3 razy MVP finalow, a kobe tylko jego pomocnikiem.

  9. saturn pisze:

    Jak O’Neil przechodził do LA, to był wtedy młody, rozwojowy zespół. Fisher i Kobe byli żadni sukcesu, wszystko jeszcze było przed nimi.
    Teraz co prawda wciąż Lakers są w czołówce, ale to trochę nieobliczalna drużyna pełna utytułowanych i znakomitych zawodników, ale nie jestem pewien czy jeszcze rozwojowa. Będzie zagadką sezonu 2011/12 jeśli do niego dojdzie.

    Co do Dwighta, to może i dla Lakers to dobry pomysł, to myślę, że nie dla niego. Jest wciąż jeszcze bardzo młody i może iść swoją drogą do Nets, Wizards, Bulls, czy innego rozwojowego zespołu. Wszędzie będzie gwiazdą i każda drużyna chętnie go „łyknie”. Jak dla mnie to dla niego jeszcze ciekawszą opcją może być Cleaveland, gdzie coś się tworzy na gruzach i kochali by go nad życie lub Detroit, gdzie będzie niebawem tendencja wzrostowa. Nie ma sensu szukać drogi na skróty, bo Dwight jej nie potrzebuje.
    Mnie się marzy wymiana z Bulls. Jak dla mnie Boozer, Noah i Brewer, mogą iść do Orlando, a Dwight i wyeksploatowany, ale doświadczony Arenas może iść do Chicago. Oczywiście to nierealne…

  10. saturn pisze:

    Panowie nigdy nie unikniemy porównań Kobiego z MJ bo Kobi po prostu wychował się patrząc na grę Jordana. Nie ma co ukrywać, że wiele zagrań Jordana można zobaczyć w grze Kobiego, jak w nikim innym. To znakomita kopia mistrza!
    Dzięki temu, że bardzo wcześnie zaczynał swą zabawę z NBA Kobi będzie miał niesamowite statystyki i dorobek koszykarski. Może mieć nawet większą ilość tytułów niż MJ, więcej MVP All Stars, ale nigdy nim (MJ) nie będzie. Dlaczego? Bo Jordan w latach swojej dojrzałości (po 91 roku) skupiał się całkowicie na grze swojego zespołu, którego był prawdziwym liderem. Oczywiście wciąż dużo punktował, ale nie to było jego celem. Nie chodzi tylko o statystyki w ataku i obronie, zbiórki, bloki, przechwyty i asysty, choć to oczywiście jest imponujące. Jordan był wsparciem dla trenera i reszty zespołu w każdym aspekcie gry. Nawet Rodman o tym mówił!
    Kobi, to bardzo utalentowany koszykarz, cudowne dziecko basketu, ale co już udowodnił przy O’Nielu i Gasolu będzie zawsze chciał pokazać kto gra pierwsze skrzypce w zespole a nie skupiał się na grze drużyny. Pewnie trochę przerysowałem ten problem, ale myślę, że ogólnie się ze mną zgodzicie.

    A wracając do Howarda, to lepiej, żeby trafił do jakiegoś młodego i rozwojowego zespołu, którego będzie liderem i osią. Ten niesamowicie przygotowany fizycznie i wiecznie uśmiechnięty chłopak pokaże w pełni swój potencjał jak trafi w dobre środowisko. Wciąż jeszcze jest koszykarsko dość surowy. Problem w tym, że w lidze na obecną chwilę nie ma już dobrych centrów, dlatego więcej zajęć z emerytem Olajuwonem by mu nie zaszkodziło. Dwight potrzebuje dobrego rozgrywającego i trenera, który to wykorzysta. Chemia w zespole jest bardzo ważnym elementem, a w Orlando już jej chyba nie ma.
    Cleveland, Detroit, Charlotte, Nets, Wizards, Bulls, może nawet Minnesota to są optymalne miejsca żeby zacząć od nowa. Na pewno nie LA, Boston, Houston, czy San Antonio.

    • woy9 pisze:

      Słowa kopia Mistrza chciałem sam umieścić w komentarzu (czekałem na rozwój sytuacji), ale wyjąłeś mi to z ust.
      Ponadto różnica między Jordanem a Kobem jak dla mnie to Jordan robił a Kobe chce;-)

  11. pitrekk pisze:

    Boston u boku RR to byłaby dobra opcja, ale za kogo niby mieliby go wymienic?
    Big 3 to już praktycznie emeryci, the truth może jeszcze pogra na jakimś poziomie 2 sezony, KG być może jeszcze rok, Ray Ray to już jest wrak gracza, którym kiedyś był. No chyba, że po sezonie jako wolny agent. Cenię Dwighta i chciałbym go widzieć w koszulce z koniczyną.

    Jeśli chodzi o grę w Lakers to nie rozumiem czemu piszecie, że mogłby grać w Kobe? Przecież sam DH powiedział, zapytany o to z kim najbardziej chciałby grać, odpowiedział – KB24.
    Mysle, że deal za Odoma i Bynuma byłby bardzo dobry dla LA bo dostaja niezniszczalnego centra do pary z niezniszczalnym Pau oraz Kobego. Dodając kilku dobrych zadaniowców mysle, że jeszcze byliby contenderem przez kilka lat.

    Co do innych pomysłów to mysle, że DH nie pójdzie do drużyny w powijakach jak Cavs, Pistons czy Wolves bo z tych drużyn może coś być za 3,4 lata ale równie dobrze gracza mogą się nie rozwinąć i nic z tego nie wyjdzie. On już nie bardzo ma czas na takie eksperymenty i myśle, że wybierze pewną opcję.

    • woy9 pisze:

      A co odpowiedział Kobe na te słowa? chyba jeśli dobrze pamiętam zostawił to bez komentarza.

      Ponadto czmeu miałby nie iść do Cavs ( W Lakers masz wiele lukratywnych kontraktów jak Gasola i Bynuma które zablokowałyby transfer Dwighta).

      Ja nieco niezgodzę się też z Saturnem, zakładając, że za rok Howard byłby idealnym zastępstwem Duncana dla Spurs (tylko wirtualnie). Team w którym zawsze rządzili podkoszowi, no better place;-)

  12. pitrekk pisze:

    W drugim akapicie miało być „że nie mogłby grać z Kobe” – sorry:)

  13. Fan Detroit pisze:

    Z racji mojego zamiłowania do tłoków fajnie było by go zobaczyć w MoTown. Grega przesunąć na 4(wcale nie nie możliwe, ma dobry rzut jest dość mobilny więc na 4 mógłby grać) Dwight na centrze, Daye na 3 próbować obrócić kontrakty RIPA i Gordona za jakąś solidną 2-3 Liczyć na rozwój Knighta i jest skład na Playoffy:)
    Piękne marzenia
    Pozdrawiam

  14. Marcin#10 pisze:

    Howard potrzebuje składu, który ma szanse na mistrza, a nie na play – off.

    Co do porównania Kob’ego i Jordana. Wiele osób mówi, a nawet Phil Jackson, który tyle pracował z nimi, że Kobe ma lepszy charakter ! Ja też się z tym zgodzę, choć to czasem zmienia się z pozytywnej, na negatywną cechę.

  15. pitrekk pisze:

    @Woy9: Nie wiem prawdę mówiąc co odpowiedział na to Kobe. Być może pozostawił to bez komentarza bo był wtedy aktualnym msitrzem NBA z szansami na threepeat. Mysle, że po teksańskiej weryfikacji z chęcią zobaczyłby w swojej drużynie takiego gracza jak DH. Kobe już lepszy/szybszy/skoczniejszy nie będzie i doskonale o tym wie. Nie jest też Michaelem, który potrafił wygrywać mecze (i serie) nawet w wieku 35 lat. Jeśli kobe chce jeszcze powalczyć o pierścienie to musi mieć wokół siebie bardzo dobrych graczy. W tym roku Gasol,Bynum i Odom okazali się niewystarczający… Więc kto jak nie Dwight ma szanse przywrócić Lakers do gry? Szczególnie, że Bynum publicznie domagał się większej roli w drużynie i patrząc na to, ze był najlepszym graczem LA w serii z Dallas ciężko mu się dziwić.

    czemu nie miałby iść do Cavs? Napisałem już wyżej. To jest drużyna która za 3,4 lata (jeśli Irwing i Thompson się rozwiną prawidłowo) może być w czołówce ligi. Ale równie dobrze może być w tym czasie dokładnie w tym samym miejscu gdzie jest teraz. Mało to już było w historii przestrzelonych wyborów w top5 draftu? Dwighta nie stać już na taką loterię, dlatego uważam, że jeżeli odejdzie to do „pewniaka”. Osobiście nabardziej chciałbym go widzieć w drużynie z Rajonem lub CP3. To byłby niszczycielski duet!
    pozdro!

    • woy9 pisze:

      myślę ,że wiesz – chodzi mi o wysokość kontraktów i patrzę w perspektywie HARD CAP – także Lakers mają małe szanse (ewentulana i możliwa jest tylko opcja sign and trade).
      Co do Dwighta to chyba jednak musi zmienić otoczenie jeśli trenerem ma zostać SVG i managerem OS.
      pozdrawiam!

  16. pitrekk pisze:

    PS. natomiast być może wymiana z NJN wchodziłaby w grę. Wtedy do ORL musiałby odejść „double-double machine” Lopez i pewnie jeszcze conajmniej 2 dobrych grajków (Morrow, Humphries). Wtedy DH i Deron mogliby też stworzyć fajny duet.

  17. pitrekk pisze:

    jeśli wejdzie hard cap to może rzeczywiście wiele pozmieniać i być może wtedy zobaczymy na czym tak naprawdę najbardziej zależy Dwightowi – na pierścieniach czy na kasie. Uważam jednak, że ciężko będzie lidze przeforsować Hard Cap a nawet jeśli to się uda napewno będą jakieś kruczki. Już teraz się mówi, że obecna umowa zaproponowana przez ligę uwaględnia możliwość skasowania 1 kontraktu przez każdą drużynę z payrolla. Pewnie będą też inne furtki bo nie wyobrażam sobie żeby wprowadzili HC bez jakiegoś okresu przejściowego (jakichś możliwości złagodzenia efektu). W takim wypadku DH za Odoma+Bynuma (pewnie jeszcze ktoś żeby się lasa zgadzała) wydaje się realne. Wtedy lakers mogliby wywalić z payrolla np kontrakt Kobego i być moze jakoś by się zmieścili pod hard capem.

    Z resztą to są wszystko dywagacje, być może Howard rzeczywiście pokaże, że jest lojalny wobec Orlando i zostanie, choć jeśli nie zmieni sie trener i nie zrobią czegoś z kontraktami Arenasa i Turka to byłoby to głupie.

    Wiele zależy od tego w jakiej formie i kiedy podpisane zostanie nowe CBA…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *