Podsumowanie sezonu: Chicago Bulls

Powrót do tłustych lat

Po poprzednich obiecujących sezonach z Młodymi Byczkami w rolach głównych, kibice Chicago doczekali się dużego sezonu. Najciekawsze jest to, iż nikt tak naprawdę nie stawiał na tak duży postęp drużyny i skok w hierarchii NBA. Osobiście, jakby ktoś mi przyznał przed sezonem, że Byki zajmą miejsce w finałowej czwórce to kupiłbym ten wynik w ciemno! Nawet pomijając fakty przedsezonowych wzmocnień (Boozer,Brewer) czy otrzymania wyróżnień – trenera roku i najlepszego gracza ligi.

Główny powód hossy Bulls to rozkwit talentu Derricka Rose’a, który stał się pierwszym byczym MVP po Jordanie. Ponadto znakomicie zadebiutował w charakterze pierwszego trenera, eks asystent Doca Riversa – Tom Thibodeau. Gdyby jeszcze z formą na play off trafił Boozer bądź Noah..

Pointa: fani Byków mogą spać spokojnie i jasno patrzeć w przyszłość. Zwłaszcza, kiedy na sterami siedzi Tibs , a lider drużyny ma co najmniej 10 sezonów (22. lata to najmłodszy MVP w historii ligi) by doskonalić swoją grę i uczyć się ‘zespołowości’. Istotna rzecz to Chicago Bulls są w lepszej sytuacji niż Miami Heat, mając w swojej puli dość pieniędzy by zakontraktować wartościową i brakującą podczas sezonu strzelbę/dwójkę.

Bilans ostatnich dwóch lat:

2009/10 41-41
2010/11 62-20

Kluczowe wzmocnienia przed sezonem: Carlos Boozer, który kompletnie zawiódł (najpierw zmagając się z kontuzjami). Ronnie Brewer (uraz nadgarstka również wyeliminował go z gry w początkowej fazie sezonu). Kyle Korver (miał sporo minut do gry i wiele ważnych piłek w rękach; granie z trafianiem do kosza wychodziło mu jednak średnio!).

Opinie po sezonie: O ile transfery Boozera i Korvera dodały teamowi w początkowej fazie więcej opcji do gry w ataku i większą artylerię pod koszem rywala, o tyle z każdym następnym meczem sezonu fani drużyny przecierali oczy ze zdumienia jak mocno zeszło powietrze – głównie z Booza. Trzeba podkreślić rolę rozwijającego się rzutowo Luola Denga. Anglik trafił najwięcej trójek podczas jednego sezonu w całej karierze w NBA; ponadto świetnie wywiązywał się z zadań defensywnych i idealnie wkomponowując się w taktykę swojego trenera. Bardzo nierówno i znów zmagając się z urazami walczył Joakim Noah. Play off’y nie ułożyły się po jego myśli i nie zdołał on stworzyć ‘planowanej przewagi’ w meczach z Heat.

Nie należy też jednak za bardzo oczerniać tych wszystkich graczy, wszak wygrali oni najwięcej spotkań w lidze, stając się najlepszą drużyną regular season. My kibice, mamy jednak swój apetyt, który rośnie w miarę jedzenia/wygrywania spotkań.
Byki miały też sporo pecha na tle zdrowia graczy, albowiem wiele meczy opuścili Boozer i Noah / czy zatem nowy sezon może przynieść więcej niż 62. wygrane?

Jego zabrakło: wartościowej dwójki. Mimo, że nikt nie ma zarzutów do pracy w obronie Bogansa czy Brewera to trzeba podkreślić ich częste momenty zawahań przy rzutach lub po prostu pudła z czystych pozycji. Podejrzewamy, iż Bogansa już nie będzie w Bulls w następnych rozgrywkach, a Brewer będzie grał w strarting lineup. Ronnie musi na pewno popracować nad rzutami z dystansu.

Co zrobią trener i management? Muszą przede wszystkim pozyskać strzelca typy Jamal Crawford, Jason Richardson czy Richard Hamilton. Gracza, który rozciągnie strefę obronną rywala i da Rose’owi oraz podkoszowym więcej miejsca do gry – odciągając jednego obrońcę przeciwnika. Na pewno – jeśli pojawiliby się jacyś chętni – można by było przeanalizować możliwość wymienienia Boozera. Czwórka, która zarabia grube miliony nie może notować statystyk najgorszych w karierze na poziomie 12,6 pkt i 9,6 zb (mowa o play off). Zwłaszcza, kiedy wymaga się od niego bycia liderem drużyny.

MVP sezonu – Derrick Rose (25pkt i 7.7 as)

Największy postęp – Luol Deng (17.4 pkt i 5.8 zb)

Najlepszy rezerwowy – Taj Gibson/Ronnie Brewer

Najbardziej zawiódł – Carlos Boozer

Liderzy na następny sezon: Rose, Deng i Noah.

Najlepsze wsady Byków z play offs 2011

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

7 komentarzy

  1. Geographic pisze:

    Świetny artykuł :)

    O wszystkich klubach zrobicie podsumowanie? Byłoby wspaniale :)

    • woy9 pisze:

      Dzięki.zobacz zakladke drużynowe podsumowanie sezonu.jest 9 a będzie więcej;)

    • Geographic pisze:

      faktycznie, musze poprzeglądać wszystkie zakładki ;)
      dzięki!

  2. roosterMan pisze:

    Mam nadzieje ze ten sezon byl tylko przystankiem po misia. Tyle lat czekania na lepsze czasy i trzeba tym sie cieszyc.
    GO BULLS !!!

  3. Woki pisze:

    Generalnie ciężko dziś o równie dobrego strzelca, jak i obrońcę na sf. Rynek free-agents też w takich nie obfituje wobec czego, powinni postarać się faktycznie o kogoś z trójki, którą wymieniałeś (Crawford, Richardson, Hamilton). Gdyby, którys z nich trafił do Chicago mógłby wtedy spać spokojnie mają Brewera w rezerwie, który zadbałby o defensywę na SG. Hamiltona osobiście odpuściłbym, skupiając się na pierwszych dwóch. Crawford w formie mógłby być X-factorem. Niestety jest niestabilny, w dużej mierze również ze względu na psychikę. Richardson, to już nie ten sam dystansowiec, co jeszcze kilka sezonów temu i generalnie jego notowanie nieco spadły. Miejmy też nadzieję, że Thib znajdzie w końcu sposób na wkomponowanie Boozera, ponieważ jest on już nieco za stary by się rozwinąć i samemu wkomponować w basket Bulls. Zobaczymy czy w kolejnym sezonie dopisze wszystkim zdrowie i kogo pozyskają Bulls. Tak czy inaczej zyskaliśmy kolejny świetny zespół do obserwowania, miejmy nadzieje przez wiele kolejnych lat.

  4. ipok pisze:

    Ciężko o dobrego strzelca jednak żaden przez Ciebie wymienionych Woki nie pasuje do tej drużyny najbliższy jest R. Hamilton ale za nim ciągnie się 25mln kontraktu jeżeli ktoś to wykupi kto wie. Crawford i Richardson maja ta wadę że po prostu nie bronią nie są to też strzelcy po koźle więc to byłby w końcówkach ten sam dylemat co w tym roku postawić na strzelca (Korver) czy obrońcę (Brewer). Moim zdaniem najlepsze co mogłoby się Chicago trafić to O.J. Mayo – młody, dość dobry obrońca, strzelec po koźle i zza łuku, nie wiadomo czy będzie dostępny (jeżeli odejdzie z Memphis R. Gay na 100% Mayo zostanie), w przypadku gdyby był dostępny T. Gibson (niestety) mógłby powędrować w drugą stronę. Moim drugim typem na 2 dla Chicago jest CJ Miles z Utah (tak następny z Utah) bardzo inteligentny gracz wysoki z dobrym rzutem i za rozsądne pieniądze trochę pogubił się w czasie rozpadu drużyny ale pamiętam co pokazywał w sezonie 2009/10.

    • woy9 pisze:

      dobre uwagi Ipok. naprawdę wydaje mi się ,że Jay Rich wiele stracił przez transfer do Magic. Wschód i większe nastawienie teamów na defensywę pokazał jego słabe strony. W Suns grał swoje run and gun. Tutaj spotkał się z większą dyscypliną taktyczną i mniejszą grą pod niego.
      Ja postawiłbym na Crawforda gdyż ma coś do udowodnienia w Chicago, wszak ci wybrali go w drafcie. Ponadto może odciążyć Rose’a bo gra jako combo. Dodatkowo Byki przedłużyły umowę z Gibsonem i wątpię by go wymienili. Może być tak ,że Tibs odstawi Bogansa, wstawi do 5tki Brewera i da większe pole do popisu Watsonowi (ma dobry rzut zza łuku) , częściej zagrają w parze z Rosem (ten jako dwójka) a swoje minuty dostanie też debiutant Butler. Jeśli Boozer poprawi staty o dwa punkty i jedną zbiórkę przy lepszym zdrowiu, a Noah bardziej pogra w ofensywie to może być tylko lepiej. pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *