Podsumowanie sezonu – Minnesota Timberwolves

Kevin Love i.. tyle. Tak można określić drużynę Leśnych Wilków, która drugi sezon z rzędu jest najgorszą na Zachodzie. O awansie do play-offs nie było nawet mowy i nie zapowiada się na to, by miało się to zmienić w przyszłym sezonie. Nie pomoże im nawet drugi wybór w Drafcie ani Ricky Rubio. Zapraszam na podsumowanie sezonu Minnesoty Timberwolves.

Włodarze klubu z Minnesoty postanowili, że ich drużyna zostanie odmłodzona. W Drafcie z numerem czwartym wybrali Wesleya Johnsona, a w off-season dokonali dwóch istotnych wymian. Wolves pozbyli się Ala Jeffersona, który trafił do Utah Jazz za Kostę Koufosa i dwa wybory w pierwszych rundach przyszłych Draftów, poza tym pozyskali Michaela Beasley’a za dwa wybory w drugiej rundzie i pieniądze. W trakcie sezonu Wilki uczestniczyły w wielkiej wymianie Knicks-Nuggets-Wolves z Carmelo Anthonym. W jej wyniku do Minnesoty przybył Anthony Randolph.

Wolves w trakcie offseason’u nie sprowadzili żadnej gwiazdy, więc przedsezonowe prognozy były znów bezlitosne – Wolves po raz kolejny od odejścia Kevina Garnetta są na dnie Zachodu i nic nie wskazywało na to, by się z niego szybko wydostali. Minnesota zakończyła sezon z bilansem 17-65 (15-67 w zeszłym roku) i po raz drugi z rzędu była najgorszą drużyną Zachodu. Ponadto, w tym sezonie nie było gorszej drużyny od tej przeze mnie opisywanej. Nawet Cleveland ’26 porażek z rzędu’ Cavaliers byli lepsi.

Już początek sezonu nie był dla Leśnych Wilków ciekawy. Rozpoczęli oni rozgrywki siedmioma porażkami w pierwszych ośmiu spotkaniach (seria sześciu porażek). Szczególnie bolesne były porażki na wyjeździe z Heat i Magic. Te dwa mecze Wolves przegrali łącznie 74 punktami. Dwa mecze! Wilkom udało się doprowadzić do bilansu 3-7, niestety, potem wszystko przestało się układać. Przegrali dwa mecze z rzędu niedużą różnicą i choć potem wygrali z Clippers, to dwa dni później zaczął się dla nich bardzo trudny terminarz. Musieli zmagać się kolejno z Lakers, Thunder, Spurs, Warriors, Mavs i znowu Spurs. Wynik? Sześć porażek i bilans 4-15.

Beasley miewał w tym sezonie przebłyski świetnej formy, raz zdobył nawet 42 punkty,  a ośmiokrotnie w tym sezonie kończył mecz z 30-punktową zdobyczą. Wreszcie mógł rozwinąć skrzydła, gdyż pierwsze dwa sezony w karierze spędził w Miami Heat za plecami Dwyane Wade’a. Miał bardzo dobry początek sezonu – w listopadzie zdobywał średnio 23.2 punkta i 5.9 zbiórki na mecz, w grudniu te średnie wynosiły 22.9 i 6.1. Następne miesiące były trochę słabsze w jego wykonaniu, w dodatku w świetnej formie był Kevin Love, o którym napiszę później. Beasley końcówkę sezonu miał jednak bardzo dobrą, w kwietniu zdobywając ponad 21 punktów i 6 zbiórek na mecz. Jeśli jednak B-Easy chce być znaczącym ogniwem nie tylko w tej drużynie, ale i w lidze, musi popracować nad skutecznością, regularnością, musi też ograniczyć liczbę strat. 17 meczów z 5+ stratami? Are you kidding me?

Kevin Love. Człowiek, który tak naprawdę jest tą drużyną. Ten sezon miał być dla niego przełomowy ze względu na odejście dotychczas okupującego większość minut na pozycji ‚4’ Jeffersona. I był. Love w ciągu jednego sezonu zdołał zaliczyć 53 double-doubles z rzędu, występ 30/30, wygrał też klasyfikację najlepszych zbierających. To wszystko sprawiło, że Love otrzymał nagrodę MIP. Średnie rzeczywiście miał imponujące (20.2 PPG, 15.2 RPG), choć często jego niewiarygodne liczby nie przekładały się na zwycięstwa.

Love jest zawodnikiem wyjątkowym – łączy niewiarygodną grę na deskach z niezłym rzutem za trzy. W ogóle pozycje skrzydłowych w Minnesocie są bardzo dobrze obsadzone – a jeszcze w trakcie sezonu przyszedł Anthony Randolph, który miał na swoim koncie kilka bardzo obiecujących występów. Powoli przejdę do następnego punktu, a mianowicie przyszłości Timberwolves, a ta nie zapowiada się różowo. Pomimo posiadania największych szans na pierwszy numer w Drafcie, Wilkom przypadł drugi wybór, w którym, gdyby nie bogactwo na skrzydłach, wybraliby pewnie Derricka Williamsa. Dziura do załatania jest też na ‚piątce’, gdzie gra Enes Kanter, ale gdyby Turek trafił do Minnesoty, wówczas razem z Love’em tworzyłby chyba najgorszy duet podkoszowych w obronie. Dlatego włodarze Wolves biorą pod uwagę opcję wymiany numeru na jakiegoś zawodnika. Plotki mówią, że tym graczem byłby JaVale McGee z Washington. Wcześniej zaś pojawiła się pogłoska o tym, by drugi pick zagarnęli właściciele pierwszego, Cavaliers.

Jedna z niewielu nadziei Minnesoty na lepsze jutro nazywa się Ricky Rubio. Hiszpan zdecydował się na grę w NBA, oczywiście jeśli nie przeszkodzi mu w tym lokaut. Wtedy z Minneapolis odejdzie być może zawodzący w sezonie 2010/11 Jonny Flynn.

Nagrody sezonu

MVP: Kevin Love

Sixth Man: Anthony Randolph & Martell Webster

MIP: Kevin Love

Największy regres: Jonny Flynn

ROTY: Wes Johnson

 

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

3 komentarze

  1. saturn pisze:

    Mnie Love bardzo imponuje dyscypliną, pracowitością i stałą wysoką formą. Mimo braku dynamiki (szybkości i skoczności) w jego grze jest najlepszym zbierającym ligi. Ciężko nazwać go finezyjnym czy efektownym graczem, ale jest bez wątpienia niezwykle skuteczny. Do tego te rzuty za trzy, to chyba zasługa obcowania z Laimbeerem… do pewnego stopnia są podobni.

    Bez wątpienia musi poprawić grę w obronie. Życzę mu transferu do jakiegoś lepszego zespołu. Ideałem byłby Boston. Gra w PO pod okiem jakiegoś dobrego trenera bez wątpienia by go wzmocniła. Gra z dobrym rozgrywającym mogła by pokazać jego cały potencjał. Love może być wsparciem dla większości zespołów w NBA.

  2. Woy9 pisze:

    Boston znów gwiazdy Minny;-) Ułłłaaaaa!! dobrze kombinujesz

  3. bulls2006 pisze:

    rzeczywiscie mogli by oddać numer drugi na czwarty plus coś od cavs. Lub wystawić beasleya i wybrać williamsa. Kanter i Love razem to nie dobry pomysł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *