Koniec marzeń Bulls, 4-1 dla Heat. Znamy finalistów!

Sroga lekcja dla Rose’a.

Niewiele zmieniło się w grze Bulls i Heat od poprzedniej potyczki na Florydzie. Znów LeBron James krył Derricka Rose’a, a Byki znów mogły wygrać spotkanie mając ogromną zaliczkę w przeciągu czwartej kwarty. Niestety w osobie MVP ligi narastała frustracja, a wcale z pomocą nie przyszli mu zawodzący w tych play offs Boozer i Noah.

Końcówka spotkania numer 5 okazała się kolejnym popisem i demonstracji niesamowitej siły liderów Żaru, a dzięki nim zespół Erika Spoelstry drugi raz w historii klubu awansował do finału ligi.
Ponadto – sponsorem relacji jest cyferka ‘2’ Flash i LBJ (a także Dirk) drugi raz w swojej karierze będą mieli okazję zagrać w finale NBA. Wade drugi raz przeciwko Dallas Mavericks, stanie przed drugą szansą na tytuł dla siebie i klubu. Kto będzie górą z dwóch niespełnionych gwiazdorów ligi – Jamesa i Nowitzkiego? Podejrzymy już od następnego tygodnia!

Nazwa drużyny Stan I II III IV Wynik
Miami Heat
4 21 17 19 26 83
Chicago Bulls 1 25 20 17 18 80

Kilka słów o spotkaniu

Derrick Rose i Luol Deng czyli liderzy Byków, udanie wprowadzili swój team w piąte spotkanie serii. Jednak szybka i skuteczna odpowiedź Wielkiej Trójki dała odrobienie strat do domowników z nawiązką (12-6 dla gości). Tom Thibodeau podniósł alarm i poprosił o pierwszy ‘czas’ w tym spotkaniu. Po nim miejscowi wrócili do gry za sprawą koszy Bogansa, Denga, Noaha i Rose’a. Kiedy na tablicy pojawił się rezultat 16-15 dla Bulls, to coach Spoelstra zarządził przerwę na żądanie.
Po niej goście zaliczyli tylko pięć oczek z rąk Jamesa i Wade’a. Bulls trzymali się coraz lepiej – głównie dzięki liderom – Rose’owi i Dengowi. 25-21 po pierwszej kwarcie dla Byków.

Po nich i na stracie drugiej odsłony do gry wkroczyli zmiennicy. Trójka Korvera i rzut za dwa Watsona, były celnymi kontrami na zdobycze Jamesa i Millera. Od rzutu Watsona (30-25) przez dwie kolejne minuty nie widzieliśmy celnego kosza z żadnej strony boiska..
Dopiero osobisty Watsona przełamał niemoc strzelecką obu ekip, a za ciosem kolegi podążyli Korver i Boozer. Miami zdobyło swoje punkty dopiero na pięć minut do końca kwarty, a uczynił to Bosh, doprowadzając do stanu 27-37 na niekorzyść przyjezdnych. Po nim wyregulowali celowniki Wade i Miller – a ten drugi zdobył 5 oczek w serii. Ten ‘run’ przerwał Tibs, a jego przerwa dała pożądane efekty. Boozer, Deng i Brewer zwiększyli przewagę Byków do 45-38. Przez minutę obie ekipy znów popadły w strzelecką niemoc, a kwarta skończyła się stanem 7-punktowej przewagi dla gospodarzy.

Start trzeciej ćwiartki to mocna defensywa obu klubów. Do ósmej minuty obejrzeliśmy tylko 3 celne rzuty z dystansu, w tym jeden Byków. Kolejną stagnację przerwał Rose, trafiając trójkę (50-42). Chwilę później, po czasie Tibsa, zaczął się impas Heat, a Byki miały wykonać bardzo ważne zadanie wypracowania większej przewagi by myśleć o uratowaniu skóry. Trójka Bogansa i osobiste Boozera doprowadziły do wyniku 57-44 (największa przewaga Bulls). Jednak trójkowa odpowiedź Chalmersa oraz udane zagrania Jamesa (wykorzystał 5 rzutów wolnych) doprowadziły przyjezdnych do 57-62 na koniec 3. odsłony.

O wyniku i potencjalnym, dalszym, być albo nie być Windy City Team, miała zadecydować finałowa rozgrywka. Jak się później okazało, rzeczywiście czwarta kwarta była finałową w tej serii..

Bulls zaczęli ją bardzo udanie o trójki Rose’a i uwaga – czterech oczek weterana Kurta Thomasa. Po jego celnych rzutach United Center ‘oszalało’ z wrażenia, bo ich Bulls byli bliscy końcowego sukcesu. Panującą euforię przerwał coach Spoelstra, a jego wskazówki bardzo udanie wykorzystało Big Trio. W dwie minuty ich 6 oczek, doprowadziło do 63-69.

Thibodeau zareagował natychmiast, posyłając na parkiet Anglika Denga. Ten trafił oba wolne po faulu Wade’a, a po chwili swój drugi celny rzut za trzy punkty w serii z Heat wysłał do kosza gości Ronnie Brewer (wcześniej w dogrywce meczu numer 4 doprowadził do stanu 84-85). Po nim (76-64) mało, kto przeczuwał, że Rose z kolegami przegrają to spotkanie. A jednak!!!!!

W trzy i pół minuty obejrzeliśmy niewiarygodną serię Galaktycznych z Miami. James i Wade zdobywali trójki, a asyście kryjącego ich Rose’a. To była sroga lekcja dla 22-letniego MVP (może zapamięta to na lata – nieco jak Westbrook czy Durant – i wyciągnie z tego należyte wnioski, jak uczynił to LeBron James?). Między przedostatnią a ostatnią minutą potyczki Heat trafili trzy trójki za sprawą Jamesa (przy Rosie), Wade’a (3+1 przy Rosie) i znów Jamesa (przy Dengu). Fantastyczna gra asów Żaru doprowadziła Rose’a do frustracji. Lider Byków spudłował rzut z dystansu, następnie źle podał – a James przechwycił – i nie trafił drugiego, istotnego wolnego na 26 sek. do końca meczu. Zimną krew zachował Bosh, trafiając oba osobiste na 16 sek. przed syreną. Ostatni rzut za trzy punkty Rose’a zablokował poprzedni MVP ligi – James. Koniec (83-80). Heat w finale NBA!!

Naprawdę nie można mieć zastrzeżeń, mimo nawet tych ostatnich rzutów Heat, do byczej defensywy. Byki przegrały słabym atakiem – tutaj mamy ból do wyleczenia dla włodarzy klubu – słabszymi opcjami z mocno kulejącymi w serii Boozerem, Noahem i Korverem. Ze skutecznością 35% na własnym parkiecie niewiele można zdziałać, zwłaszcza z takim przeciwnikiem wagi ciężkiej jak Heat. To czasami wystarczało na Pacers lub Hawks, ale na Heat niestety nie..

Puentując: Bulls w sezonie zasadniczym przegrali tylko pięć spotkań na swoim parkiecie. W play offs wypadło to niemal identycznie, ale efekt był zdecydowanie gorszy i większość z nas zakończyło swój sen o potędze Byczego Teamu. Na koniec trzeba zaznaczyć, iż klub z Wietrznego Miasta już myśli o wzmocnieniach na swojej najsłabszej pozycji tj. dwójce, a Derrick Rose nie może sam i na siłę ciągnąć ofensywnego wózka zespołu. Na celowniku są obaj czołowi obrońcy Eastern Conference – Jason Richardson (obecnie Magic) i Jamal Crawford (ex Byk, a teraz Jastrząb) – którym wygasają kontrakty z obecnymi ekipami (mają opcje by przedłużyć, ale niewykluczone, że z nich nie skorzystają). Trzeba też podkreślić, iż obaj sowicie nagradzani wypłatami podkoszowi Boozer i Noah, nie dali trenerowi Thibodeau, należytego wsparcia dla MVP ligi. Wielu z nas na nich liczyło.

X-Factor

Mike Miller. 7 punktów, 6 zbiórek i asysta. Nie był przesadnie skuteczny, ale potrafił zdobyć istotne punkty. Dodatkowo bardzo dobrze grał w obronie. W serii przeciwko Mavs będzie miał ręce pełne roboty i okazję do udowodnienia, że nie jest przepłacony.

Cytaty spotkania

Everything is on me — turnovers, missed, shots, fouls . . . If anything, I’ll learn from it. That’s all I can do right now. The series is over. – Derrick Rose

Our body language changed (in the fourth quarter). We got (defensive) stops and made shots. – LeBron James

Given everything that we’ve been through, this isn’t our goal. This is a step. We’ll play a very tough [Dallas] Mavericks team. They want to win just as badly as we do. There’s no no time to celebrate. We have continue to work. – Chris Bosh

Najważniejsza statystyka:

Liczba rzutów wolnych. W tak zaciętym spotkaniu jak wczoraj nawet szczegóły mają znaczenie, a co dopiero +12 (33 do 21) na korzyść Heat w ilości wykonywanych rzutów wolnych. W tym elemencie goście zdobyli o 10 punktów więcej i z nawiązką odrobili straty wynikające z mniejszej ilości zbiórek i większej strat.

Kluczowy moment:

Ostatnie 4 minuty spotkania. Prowadząc 12 punktami (76-64) na dokładnie 3:53 do końca Bulls musieli wygrać spotkanie w swojej hali. No niekoniecznie… Nie gdy w drużynie gości są LeBron James i Dwyane Wade. Liderzy Heat trafili 3 kolejne rzuty za 3 punkty (w tym Dwyane z faulem) i szybko wyrównali stan meczu. Gdy na tablicy widniał remis po 79 (33 sekundy do końca) sprawy w swoje ręce wziął LBJ i trafiając z półdystansu dał swojej drużynie prowadzenie, którego już nie oddali. Warto zaznaczyć, że kompletnie w końcówce zawiódł MVP sezonu zasadniczego – Derrick Rose.

Najlepsi/Zawiedli:

Najlepszy gracz: LeBron James –  28 punktów (8/19 z gry, 3/6 za 3 punkty), 11 zbiórek, 6 asyst, 3 przechwyty, 2 bloki, 4 straty, bilans +8 w 46 minut na boisku. Tytuł ESPN mówi wszystko – „To hot to handle„. LBJ był kluczowym graczem, którego spowolnienie mogło dać sukces Heat. Gdy to się udało (w meczu nr 1) to Bulls byli górą. W pozostałych spotkaniach tej serii James był już jednak sobą i Miami nie pozostawiło złudzeń.

Najgorszy gracz: Carlos Boozer – 5 punktów (1/6 z gry), 6 zbiórek, bilans +5 w 26 minut gry. Jeżeli tak ma grać druga opcja w ataku Bulls, która ma kontrakt na 60 mln $ to ja nie mam więcej pytań.

Kontuzje / gracze nieaktywni

Heat: Eddie House (decyzja trenera), Juwon Howard (decyzja trenera), Zydrunas Ilgauskas (decyzja trenera), Eddie House (decyzja trenera), Eric Dampier (poza składem, decyzja trenera), Dexter Pittmann (poza składem, decyzja trenera)

Bulls: Brian Scalabrine (decyzja trenera), Rasual Butler (decyzja trenera)

Ciekawostki

  • Gracze spoza Big Three zdobyli zaledwie 14 punktów (przy 83 Heat).
  • Po pierwszej połowie Dwyane Wade miał na swoim koncie jeden celny rzut i 6 strat.
  • 35% (42/120) – skuteczność Rose’a w serii z Heat.

Filmowe podsumowanie spotkania

Boxscore

Heat: Bosh 20 (10zb), James 28 (11zb, 6ast), Anthony 3, Bibby 0, Wade 21 (6zb), a także Miller 7 (6zb), Haslem 0 (5zb), Chalmers 4

Bulls: Boozer 5 (6zb), Deng 18 (7zb), Noah 5 (8zb), Bogans 5, Rose 25 (8ast), a także Thomas 4 (8zb), Korver 5, Brewer 10, Gibson 0 (7zb), Watson 3

Przygotowali: Woy & Bob

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. GPRbyNBA pisze:

    Porażka na całej lini. Przez 3/4 meczu wygrywali i taki klops. Po 1 kwarcie myślałem nawet że to może być jakiś mały (15pkt) pogrom jednak po kolejnym niesportowym faulu Boozera pomyślałem że może być słabo. I tak było!
    Tak jak w poprzednim meczu od faulu Boozera gra się zdecydowanie mniej kleiła.

    Każdy tu pisze że Boozer jest do wymiany że jakiś trade czy coś.
    A ja się pytam kto go zechce? Z jego kontraktem i grą w tym sezonie.

    Wygląda to tak jak w polskiej piłce nożnej. Rozegra sobie taki jeden w polskiej lidze sezon, zabłyśnie (bo miał farta lub zwyżkę formy) i po tam sezonie teleportuje się do lepszego klubu w którym juz po podwyżce pensji cieni jak tylko można i siedzi na ławce lub nawet na trybunach.

    • GPRbyNBA pisze:

      Poza Boozerem można by się pozbyć jeszcze właśnie Noaha który naprawdę skutecznie może zostać zastąpiony przez niższego o parę centymetrów silnego skrzydłowego. Gdy będzie trzeba wprowadzić do gry kogoś wyższego to na ławce mają dobrego zadaniowca Asika.
      Jak dla mnie potrzeba po prostu kogoś kto umie zdobywać punkty, kogoś kto by mógł pociągnąć atak byków jak Rose będzie miał zły dzień. Kogoś kto miał by nienaganną skuteczność. Noah takiej nie ma. Postraszy w obronie, powalczy o zbiórki w ataku jednak rzucać to on za grosz nie potrafi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *