Toronto Raptors – podsumowanie sezonu

To był bardzo ciężki sezon dla Toronto Raptors. Co gorsze, ich zmagania zostały już niemal przesądzone przed rozpoczęciem rozgrywek. Z ekipy do Miami Heat odszedł dotychczasowy lider, Chris Bosh. W zamian zespół z Kanady nic nie otrzymał. To nic dobrego nie rokowało. Rok wcześniej do samego końca walczyli o awans do fazy Playoffs, a tym razem zostali jedną z najgorszych drużyn całej ligi. Tylko dwa zespoły okazały się słabsze.

Toronto zakończyło zmagania z bilansem 22-60. To jedno z najgorszych osiągnięć w niezbyt długiej historii tego zespołu. Rywale nie mieli większych problemów z celnością do kosza grając przeciwko Raptors, ale oni sami juz okazali się najgorszymi snajperami z dystansu w całej lidze.

Największym sukcesem dla Raptors była chyba seria czterech zwycięstw pod koniec listopada. W kilku meczach też potrafili ładnie zaskoczyć grając z wyżej rozstawionymi ekipami, ale to były tylko drobne przebłyski. Zdarzyła im się natomiast seria 13 spotkań bez odniesienia zwycięstwa. To najlepiej obrazuje formę Toronto Raptors z sezonu 2010/2011.

NAJLEPSZY ZAWODNIK:

Andrea Bargnani – po odejściu Bosha zespół ten stracił siła rzeczy swojego naturalnego lidera i ten ciężar musiał spaść na barki kogoś innego. Najbardziej oczywistym wyborem wydawał się Bargnani i tak też się stało. Wielokrotnie to zaznaczałem i podkreślę to jeszcze raz – Włoch jak dla mnie nie ma charakteru prawdziwego lidera. Może być bardzo użytecznym zawodnikiem, ale nigdy nie zaprowadzi swojej drużyny na szczyt. W Toronto właśnie tak było. Bargnani zdobywał po 21.4 punkty na mecz i w ważnych momentach piłka trafiała właśnie do niego. Wszyscy na niego liczyli i on sam chyba zrobił wszystko, co mógł. Nie można od niego wymagać cudów. Grał tak jak najlepiej potrafi i za to mu chwała.

NAJWIĘKSZY POSTĘP:

DeMar DeRozan – drugi rok gry był dla tego zawodnika naprawdę przełomowy. Pokazał się ze świetnej strony. DeRozan to gracz, którego ogląda się bardzo przyjemnie dzięki jego przebojowości i dynamice. Dostarczał 17.2 punktów na mecz i stał się drugą opcją zespołu. Potrafił rzucić 37 punktów przeciwko Houston Rockets czy o jedno „oczko” mniej w konfrontacji z New York Knick. Takich osiągnięć nie jest w stanie zanotować każdy. DeRozan cały czas jest młody i jeśli dalej będzie się tak rozwijał to może zapisać się w tej lidze.

NAJLEPSZY DEBIUTANT:

W Toronto pojawiło się dwóch rookies. Pierwszy to Solomon Alabi. Zagrał jednak tylko w 12 meczach i łącznie zanotował 6 punktów oraz 14 zbiórek. Drugi to Ed Davis i on poradził sobie już znacznie lepiej. Nie był może czołową postacią w ekipie, ale bywał bardzo przydatny. Średnio notował 7.7 punktów i 7.4 zbiórek. W 17 spotkaniach wyszedł nawet w pierwszej piątce. Davis to ciekawe uzupełnienie drużyny.

NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIE:

Peja Stojakovic – osobiście myślałem, że po przenosinach z New Orleans Hornets ten zawodnik wniesie coś do zespołu z Toronto. Nikt z Raptors jednak jakoś szczególnie nie miał ochoty wdrażać Serba w struktury zespołu, a sam Stojakovic też nie był tym jakoś szczególnie zainteresowany i nie chciał tutaj zostać za wszelką cenę. Ostatecznie rozegrał dla ekipy z Kanady dwa spotkania. Zdobył w nich łącznie 20 punktów. Teraz Peja swoimi trójkami przybliża Dallas Mavericks do mistrzostwa NBA…

NAJWIĘKSZA NIESPODZIANKA:

Linas Kleiza – litewski koszykarz wrócił do NBA po przerwie na grę w Europie. Trzeba przyznać, że to był powrót w dobrym stylu. W kilku meczach zaprezentował się wręcz przebojowo. Jego statystyki na mecz to 11.2 punktów.Niestety, doznał kontuzji prawego kolana, która wyłączyła go z gry na rok. Zdążył rozegrać tylko 39 spotkań. Cała drużyna na pewno dużo straciła na jego nieobecności.

 

Podsumowując, to był słaby sezon w wykonaniu Toronto Raptors. Na pocieszenia dla sympatyków tej ekipy należy jednak zaznaczyć, że za rok nie powinno być gorzej. Andrea Bargnani zebrał kolejne cenne doświadczenie, a młodzi koszykarze dalej będą się rozwijać. Przy odrobinie szczęście zespół powinny też omijać kontuzje (Evans, Kleiza…), a to już będzie dużo.

8 komentarzy

  1. suchy282 napisał(a):

    Panowie mam prośbę/propozycję. Fajne są te podsumowania. Czy można by wklejać pod koniec wpisu linki do pozostałych odcinków z tej serii? Tak aby można było szybko przejść do innych drużyn.

    Pozdro

  2. suchy282 napisał(a):

    Super:) Dzięki serdeczne:)

  3. Woy9 napisał(a):

    ‚drużynowe podsumowanie sezonu’ jest już widoczne w bocznej szpalcie. Ponadto proponuję zajrzeć w ‚przedsezonowe zapowiedzi’ z preseason i skonfrontować;-)

  4. bargnani napisał(a):

    Jako fan Raptors czuje się zobowiązany do zostawienia komentarzu. Swoją drogą trochę mnie zaskoczyliście :P

    Po tej listopadowej serii wydawało się, że z Raptors będzie coraz lepiej, ale wtedy spadła na nich plaga kontuzji, po czym do końca sezonu się już nie odbudowali.

    Evans – najlepszy rebounder, jeden z lepszych w całej lidze
    dwóch SF – Weems, który świetnie zaczął sezon i Kleiza (chociaż osobiście akurat on mnie nie zachwycał, proste straty i czasem nieprzemyślane rzuty)
    + częste kontuzje Calderona, potem Amira i Barbosy, w sezonie także Bargnani kilka meczów obejrzał z ławki. Peja gdy był w Raptors też ciągle kontuzjowany…

    To wszystko sprawiło, że musieli o tym zapomnieć. Gdy Bargnani doznał kontuzji na przełomie roku jak dobrze pamiętam – musieli odkurzać Joey’a Dorsey, który notabene też miał swego czasu uraz… A jak już Bargs wrócił nie miał go kto zmieniać, w efekcie zaciągali gości z D-League, czy J.Johnsona za first round pick z Miami (sam nie wiem czy to nie był błąd, bo gdy Weems i Kleiza będą zdrowi ten koleś będzie zupełnie do niczego).

    Ogólnie zapowiadało się na niezły sezon, a skończyło tragicznie. Sami widzicie jak dużo kontuzji. Dla takiego zespołu, po odejściu postaci nr 1 nie może być nic gorszego. Mimo wszystko ruchy transferowe to też jedna wielka chu*nia.

    Dobrze, że jest DeRozan, Davis czy Amir – to ludzie na przyszłość, nie sądzę by potrafili zrobić jakiś logiczny trade za Bargnaniego. Teraz zresztą pora skupić się na drafcie. Osobiście marzy mi się Kemba Walker, ale kij ich tam wie – i tak będzie jakiś international.

    • Woy9 napisał(a):

      Ja jak patrzę na Raptors to już dawno oddałbym Calderona za jakiegoś bardziej zdrowego PG. DeRozan czy Davis to fajni gracze na lata. Jednak Bargnaniego to bym wymienił za jakąś fajną trójkę (z dobrą trójką;) lub mocnego centra. Taki wymarzony PG dla nich wg mnie i swego czasu to był Collison ,ale teraz Pacers go nie oddadzą. Jakby Jazz ściągnęli Walkera to może pokusiłbym się o wymianę Calderona na Harrisa (Utah i ustawiany basket to nie jego siła).

    • bargnani napisał(a):

      Calderon dla mnie jest takim graczem, którego wartość nijak można ocenić dopóki nie zagra gdzie indziej. Jest w czołówce asyst, ale mimo wszystko nie postawiłbym go na takim poziomie w hierarchii PG’s jak wskazywałyby na to asysty.

      Wymiany Bargnaniego przyznam, że nie za bardzo widzę. Sprawdza się grając obok świetnego reboundera (a oprócz Evansa, ma jeszcze Davisa i Amir, gdzie zwłaszcza ten 1 to wielki talent do zbiórek) i taka filozofia może zaprocentować przy wzmocnionym obwodzie.

      PS Jakby nie patrzeć jeśli Utah wezmą Walkera to nie będzie tragedii. Pozostaje Knight, który jest imho pewniejszym wyborem, ale mimo wszystko jeśli Kemba w NBA się sprawdzi to ten kto go wybierze może ubić wielki interes.

  5. Mac napisał(a):

    No właśnie, kontuzje były największą zmorą Toronto. Liczyłem na lepszy sezon Raptors, ale zbyt wielu zawodników wypadło z gry. Szczególnie szkoda mi było Evansa, którego uważałem za artystę zbiórek.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *