Sterydy problemem w NBA?

Derrick Rose został zapytany ostatnio przez reporterów ESPN czy uważa sterydy za problem, który liga musi rozwiązać. Odpowiedź rozgrywającego Bulls była jednoznaczna:

This is a huge problem in the league. I think we need a level playing field, where nobody has that advantage over the next person.

Ciągnięty dalej za język powiedział, że w skali od 0 do 10 ocenia ten problem na 7. O ile każdy z nas podświadomie jest przeświadczony o tym, że nawet tacy atleci jak koszykarze NBA nie byliby w stanie rozgrywać około 100 spotkań często dzień po dniu bez wspomagania, o tyle takiej deklaracji z ust jednej z największych gwiazd ligi się chyba nikt nie spodziewał.

Graczami, którzy zostali ostatnio przyłapani przez kontrole byli OJ Mayo (Grizzlies) i Rashard Lewis (Wizards). Obaj oczywiście stwierdzili, że nic o tym nie wiedzieli, ale musieli się poddać karze zawieszenia. Czy NBA jest czysta? Czy może tak jak w kolarstwie – biorą wszyscy, a tylko raz na jakiś czas kontrolującym rzuca się kozła ofiarnego? Ciekawy jestem też reakcji Davida Sterna na te słowa MVP ligi.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

23 komentarze

  1. GPRbyNBA pisze:

    Nie ma zmiłuj. Wiadomo że po meczu biorą jakieś energetyki, mają masaże itp ale wyobrażacie sobie dzień w dzień mieć trening a co powiedzmy nawet 3 dzień mecz? To musi być strasznie wycieńczające. I to nawet nie tyle fizycznie tylko psychicznie.
    Z kolarstwem bym jednak nie porównywał bo to po prostu jest niemożliwe żeby dzień w dzień pedałować po kilka dobrych godzin w takim tempie bez szkody dla organizmu.

  2. bargnani pisze:

    Ludzie na świecie sami sobie to wmówili. Stworzyli „kult koksu” i tak to teraz wygląda, że firmy zajmujące się jego rozprowadzaniem wmawiają nam, że to zdrowsze niż marchewki, a ludzie w to wierzą!

    W NBA pracują najlepsi sportowcy i specjaliści. Okres przygotowawczy właściwie wyklucza możliwości padnięcia w trakcie sezonu. Kosz to faktycznie wyczerpujący sport, ale jeśli osiągniesz odpowiednie przygotowanie fizyczne dajesz sobie z tym radę.

  3. Bob pisze:

    @Bargnani czyli jesteś zdania, że gracze w NBA są relatywnie czyści? Dla mnie stosowanie niewykrywalnego dopingu (czyli po prostu o generację lub dwie lepszego niż testy antydopingowe) jest tak samo złe jak szprycowanie się EPO. To samo można powiedzieć o przymykaniu oka przez władze ligi – nie wierzę, żeby nie byli tego świadomi..,

    Wolałbym szczerze oglądać mniej kosmicznych lotów i bloków gdzie jeden gracz ma kolana tam gdzie drugi głowę ale mieć pewność, że są ‚czyści’. To tak jak w kolarstwie, nie robi mi różnicy czy jadą 40 czy 60 km/h, a jazda z tą drugą prędkością przez 300 km dzień w dzień nie jest normalna dla żadnego organizmu…

  4. sz pisze:

    Wątpie, nie biorą. Nawet gdyby po cichu brali a Stern o tym by wiedział, to na pewno jakiś bench warmer albo były gracz puścił by to w media.

  5. darkcore pisze:

    to się zaczęło od wczesnych lat 90′ – wystarczy popatrzeć na sylwetki tamtych graczy i obecnych – obecni to mutanty. ktoś powie, że system treningowy się zmienił – ok, zmienił się, ale nie na tyle aby zrobić z 20 letniego kolesia mutanta. oczywiście zgadzam się z przedmówcą, że 100 spotkań na takim poziomie jak grają niektórzy jest najzwyczajniej niemożliwe, każdy to widzi. Rose kozaczy bo pewnie nie bierze niedozwolonych specyfików ale jakby normalny człowiek widział co oni biorą dozwolonego to złapałby się za głowę – oprócz diety i treningu to wpier***ą tyle prochu (jakiś tam niby odżywek) i innego gówna, że Rose to niech się lepiej nie wypowiada. wszędzie wmawiają ludziom, że to zdrowe: a to na spalanie tłuszczu, a to na przyrost masy, a to na regenerację. niestety sport idzie w tą stronę – piguła i na trening hejże ho…

  6. woy9 pisze:

    tak to prawda co pisze Darkcore. biorą środki na wstrzymanie wody w organizmie (patrz na mecz z lat ’90tych a teraz i pot na ciele lub jego brak) ponadto takie rzeczy jak witaminy (kroplówki czy piguły), odżywki przy budowaniu masy mięśniowej czy kreatna/karnityna są na porządku dziennym. inna sprawa to nie zapomnę na igrzyskach w Atlancie zawsze na kontrolę antydopingową losowali Reggiego Millera;) Wcześniej w Barcelonie ponoć poszedł deal, że NBA wystawi najlepszych jeśli nie będą objęci podobną kontrolą..

  7. Bob pisze:

    Ha, dokładnie o tym samym słyszałem a propos Igrzysk. To co piszecie to absolutna prawda – wciągają taką masę odżywek i suplementów, że to jest liga farmakologiczna…

  8. darkcore pisze:

    No właśnie chciałem napisać o Mistrzostwach i Igrzyskach. Do pewnego momentu Amerykańce byli po prostu nie do zatrzymania bo koszykówka na świecie raczkowała. później fajnie było widać jak poziom się wyrównywał, zaostrzyli kontrolę na turniejach i Amerykańce dostali wreszcie łomot a wszyscy się jarali że świat dogonił USA – tak, to prawda, że dogonił ale dostali w dupsko bo trzeba było być czystym ;) Stern? on i jego podwładni to mafia, przecież tam chodzi o zajebiście gigantyczną kasę – wszyscy o wszystkim wiedzą tylko robią to tak aby świat się nie dowiedział – jak coś wycieknie to znajdą kozła ofiarnego, którego ukarają, dziadek Stern pogrozi palcem i dalej hulaj dusza piekła nie ma. mam nadzieję, że nie jesteście tak naiwni, że myślicie iż wszystko jest ok. jakby Stern naprawdę to wyczyścił to liga miałaby strat na miliardy dolców, bo obniżyłaby się efektywność i efektowność.
    podobnie jest z drugami (a raczej trawką), wszyscy jarają i wszyscy o tym wiedzą – od czasu do czasu łapie się niby jakiegoś głupola i się go karze za palenie po to aby pokazać, że liga coś z tym robi i są kontrole ;)

  9. c. pisze:

    szczerze powiedziawszy lepiej niech stosują multum dozwolonych rzeczy niżeli te ‚trudno wykrywalne’. teoretycznie wszystko dla ludzi – sam przez króciutką chwilę stosowałem odżywki i pomagało to budować formę. opieranie się na tych wszelakich energetykach uważam za znacznie gorsze niż odżywki.

    w małym gronie może być opinia że po cholerę to robić – ale prawa rynku są inne, ludzie chcą show więc muszą go dostać i nie jeden za wszelką cenę chce tam grać pierwsze skrzypce.

  10. Woy9 pisze:

    @Reynevan link nie działa..jest czysta strona może chodzi o

    http://sports.espn.go.com/chicago/nba/news/story?id=6576340

    „Regarding the quote attributed to me in ESPN The Magazine, I do not recall making the statement nor do I recall the question being asked,” Rose said. „If that was my response to any question, I clearly misunderstood what was asked of me.

    ostatecznie jednak pointuje:

    „But, let me be clear, I do not believe there is a performance enhancing drug problem in the NBA.”

  11. Bob pisze:

    No i Rose się wszystkiego wyparł, ale mleko się rozlało… Zobaczymy czy ktoś podchwyci temat z agencji zwalczających doping :)

  12. Bart pisze:

    Jeśli wada dobierze im się do ‚tyłków’ to mają przerąbane… Będą sikali i oddawali krew wszędzie! Poza tym, wszyscy czepiają się kolarstwa a ten problem dotyczy obecnie każdej dyscypliny sportu!

  13. bargnani pisze:

    Odnośnie igrzysk – ktoś tam u góry powiedział, że zabrzmiało to tak jakby przestawali brać koks na czas turnieju – nie, gdyby ktoś brał to regularnie wcześniej nie mieliby problemu tego wykryć. Taka sytuacja była w tym roku w NCAA z Perry’m Jones’em – który kiedyś pakował w siebie niedozwolone środki i teraz i tak dostał dosyć łagodne zawieszenie – a ktoś by powiedział, że chłopak ma wielki talent i Stern chciałby go jak najszybciej więc po co mu utrudniać los?

    Gadacie jakby każdy z graczy był koksem i nie miał w ogóle zasad moralnych. Oczerniacie masę ludzi, którzy dotarli tam jakby nie było przez talent, a nie dzięki temu co łykali w młodości.

    Nie jestem czarodziejem więc nie wskażę wam ludzi w NBA, którzy mają coś w tej kwestii na sumieniu, ale nie wiem czy w kwestii takiego Sterna byłoby kryć np. sterydziarzy z Europy, czy gówniarzy nafaszerowanych koksem, którzy ledwie do tej ligi trafili.

    Czy dzisiaj musimy na wszystko patrzeć jak na interes, pomijając kwestie po prostu zwyczajnego człowieczeństwa?

  14. bargnani pisze:

    Odnośnie kwestii na linii NCAA-NBA, bo wspomniałem o Sternie. Jeśli w NCAA nie tolerują koksu to Stern gdyby chciał mógłby na tą kwestię także wpłynać. Widocznie mu nie zależy.

  15. darkcore pisze:

    „Czy dzisiaj musimy na wszystko patrzeć jak na interes, pomijając kwestie po prostu zwyczajnego człowieczeństwa?” – proszę Cię stary, na jakim ty świecie żyjesz. To jest taka kasa że Ci się w pale nie mieści. Nikt nie napisał, że wszyscy koksują tylko że wszyscy udają że nie widzą, że niektórzy koksują.

    Mam dla Ciebie inny przykład: papierosy – to jest taki biznes, że wielkie korporacje tak się urządziły, że wszyscy przymykają na to oko bo mają z tej gigantycznej kasy swoją dolę. w fajkach są takie związki chemiczne, że pół tablicy mendelejewa tam jest. do tego specjalne związki powodujące uzależnienie. stary, gdyby to nie był taki ogromny biznes to nikt by nie pozwolił legalnie truć ludzi np. cyjanowodorem. a tak wszyscy mają to w dupie.

  16. GPRbyNBA pisze:

    Woy – nie porównuj Białka w kapsułkach, kreatyny czy karnityny do EPO czy chemicznych dziadostw bo to są zupełnie inne rzeczy. Co prawda Kreatyna to dość nowy specyfik i nie wiadomo jak wpływa na organizm po kilkunastu latach stosowania ale pewne jest to że jest o wiele bezpieczniejsza niż substancje niedozwolone. Czemu? Jest powszechnie używana i jakoś nie ma złych wieści na jej temat.

  17. WhiteD pisze:

    W USA ogólnie w każdym sporcie zawodnik musi po pierwsze być przygotowany fizycznie. Jeśli nie jest to po prostu nie będzie puszczany na boisko. Prawda jest taka że to rodzi pokusę, bo ci którym natura nie dała super postury i którym po prostu się nie chce ciężko pracować, będą ćpać i już. Tak jest akurat wszędzie – prochy bierze się albo z lenistwa albo z chęci utrzymania dobrych wyników. Nie da się być w doskonałej formie cały czas… NBA to akurat bardzo fizyczna liga, gdzie albo jesteś w świetnej formie albo cie nie ma. To widać po zawodnikach z Europy itp. – albo się zabierają za trening i nabierają masy, albo do widzenia, nawet czasem nie widzą przy tym parkietu.
    I to dlatego Amerykanie tak dominują – bo są po prostu silniejsi fizycznie. W koszykówce to ogromny atut, bo to sport wymagający sporej wytrzymałości, dużo się tu biega, trzeba się przepychać pod koszem; jeszcze większej siły wymagają hokej, futbol amerykański (a wielu koszykarzy grało też przecież w futbol) czy europejskie rugby. Baseball czy piłka nożna, siatkówka – nie wymagają aż tak wielkiej siły fizycznej, raczej wytrzymałości, szybkości i skoczności.
    Ogólnie sportowcy są dzisiaj po prostu atletami – ich życie to trening, więc wyglądają tak jak wyglądają; kiedyś jednak sport był mniej fizyczny i zawodniczy bywali po prostu amatorami, a i nie przykładano takiej wielkiej wagi do fizyczności graczy. Część oszukuje – siebie i swoich fanów – ich problem, ich zdrowie. Czemu niby reszta – tych którzy po prostu wypruwają sobie flaki – miała by się nimi przejmować, albo się za nich wstydzić?

  18. woy9 pisze:

    @GPR – dozwolone czy nie? chciałbym jasno.. bo jak Zidane parę lat temu powiedział ,że brał kreatynę to świat rzucił się na Juve i ich zaczął kontrolować..ja jestem po AWFie także wiem co one dają. pytanie pierwsze czy legalne czy nie legalne i gdzie i jaka jest ta granica? wiadomo co napisał jeden z nas, że w NBA mogą mieć odżywki czy specyfiki klasy Mercedesa..a że się koksują to dla mnie nie ulega wątpliwością wszak niektórzy z nich do prawdziwi gladiatorzy.

  19. c. pisze:

    @WhiteD – piłkę nożną bym raczej pominął przy wrzucaniu do jakiegokolwiek ‚worka’ – przytoczę wypowiedź znajomego który odrobinę w tym siedział i podsumował że w piłce wszyscy piją tylko Ci z lepszych drużyn wiedzą kiedy przestać ;)

  20. GPRbyNBA pisze:

    Woy – nie można zakazać wszystkiego. Jak dla mnie zakazane powinny być rzeczy które szkodzą tzn mają poważne skutki uboczne. Jak sam wiesz Kreatyna mimo to że daje bardzo dobre rezultaty jest tak naprawdę „delikatnym” suplementem a jeśli nawet tak nie uważasz to zadną miarą nie da się go sprowadzić do rangi sterydu bo nie posiada efektów ubocznych.
    Bo chyba nie zaliczasz do nich ew. rozstrój żołądka czy pogorszenie samopoczucia. W takim razie lepiej nie jedz za dużo ryb i jajek bo spotka cię to samo. W sumie jestem ciekaw czemu japońce przewlekłych biegunek nie mają :-pp (hiperwitaminoza D)

  21. WhiteD pisze:

    @c. Szczerze – na piłce nożnej się nie znam, rozpoznaje tylko kilku piłkarzy, jednego w zasadzie tylko dla tego że mówię mu czasem dzień dobry :P Ten zresztą mówił coś podobnego, aczkolwiek w jego drużynie pić można tylko w okresie przerw; chyba że masz na imię Christiano :P ale ten na swoje usprawiedliwienie ma to że dorywczo pracuje jako woźny – otwiera i zamyka obiekty treningowe :P

    W USA ogólnie bywa tak, że większość miast ma ligi sportowe już na etapie przedszkola; więc jak ktoś dociera w końcu do poziomu pro to zwykle jest z wyglądu mutantem. Trudno się dziwić skoro pół życia spędził gdzieś na boisku, a potem i na siłowni czy basenie. Ci co uprawiają sport – zwykle po prostu chcą to robić, chcą grać zawodowo; ale to też oznacza że część po prostu siądzie – albo braknie im sił i rzucą to w diabły, albo sięgną co coś nieteges i będzie mało zabawnie bo mogą np. umrzeć na zawał w wieku lat 16-tu. O zwykłym przetrenowaniu nie wspominając…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *