Najbardziej niedoceniany i najbardziej przeceniany zawodnik ligi (2/2)

Z cyklu Gwiezdne Wojny (vol.10)

Ostatnio skoncentrowałem się na graczach, którzy mieli lub ciągle mają okazję powąchać atmosferę play off. Dziś zajmijmy się tymi, którzy od kilku tygodni leczą kontuzje, regenerują się czy po prostu mają wakacje.

Zacznijmy od niedocenianych graczy:

1. Utah Jazz i Andrei Kirilenko. Zdrowy AK-47 to czołowy defensor ligi, znakomicie uprzykrzający życie w grze najlepszym strzelcom przeciwników. Gorzej, jeśli złapie kontuzję (co miało miejsce w ostatnich dwóch sezonach) wówczas ciężej złapać mu właściwą formę i rytm gry. W tym sezonie ciągle gdzieś w cieniu czy to Millsapa, Jeffersona czy burzy wywołanej przy odejściu trenera Sloana i Derona Williamsa.

2. Phoenix Suns i Mike Pietrus. Obrońca – zadaniowiec, który trafił do Arizony w wyniku wymiany z Magic. Jego czas gry nieco spadł, a statystyki również. W lato ma renegocjować uwowę, ale przy bogatym obwodzie i osobach Cartera,Dudley’a czy Hilla może mu znów być ciężko o przebicie się do piątki Suns.

3. Toronto Raptors i DeMar DeRozan – za nim fantastyczny sezon, podczas którego potwierdził, iż za rok czy dwa możemy ujrzeć go w All Star Game. Potrzebuje jednak poprawić wyraźnie swój rzut zza łuku. Niestety nie zobaczyliśmy go w czubie wyróżnień co do postępu gracza czy choćby w trzeciej piątce NBA. Czy zasługiwał..to już sami oceńcie. Na pewno byłby na liście życzeń niejednego klubu w NBA.

4. Minnesota Timberwolves i Anthony Tolliver – ten niedrogi podkoszowy sezon wstecz świetnie prezentował się skutecznie punktując i często zbierając piłki dla Warriors. Jego przenosiny przy pozyskaniu Pekovića, Milicića, Beasley’a i gwieździe Love’a okazały się zaszufladkowaniem gracza..w dodatku Wilki pozyskały Randolpha z Knicks czyli kolejnego gracza na pozycję numer 4. Myślę ,że Tolliver spokojnie może liczyć na wymianę tego lata, bo nawet ekipy z czuba ligi, chętnie przyjęłyby go jako back up dla swojej pierwszo piątkowej czwórki.

5. Sacramento Kings i Marcus Thornton – były strzelec z Nowego Orleanu (b. łatwo się go pozbyto z Hornets) świetnie wkomponował się w szeregi Królów i jeśli zdrowie dopisze Tyreke’owi Evansowi, nagle we dwójkę mogą stać się bardzo groźnymi strzelbami notującymi powyżej 40 oczek na mecz (wspólne). Niestety dla Kings jego transfer nastąpił zbyt późno by nowa ekipa Marcusa mogła realnie powalczyć o play offs. Jednak pamiętamy, iż dwa tygodnie z początku marca były mocnym akcentem zespołu Paula Westphala.

6. Houston Rockets i Chuck Hayes. Patrząc na Rakiety myślimy o Yao Mingu czy Louisie Scoli. Tymczasem świetną robotę, psując atak rywali, odwala tam Chucky Hayes. Center ten jest czołowym podkoszowym defensorem ligi, b,udanie grając w duecie ze Scolą i udanie zastępując Yao. Nawet sprowadzony jako back up, eks All Star – Brad Miller – nie miał szans w konfrontacji z Chuckiem.

7. Golden State Warriors i Dorrell Wright, który miał być murowanym faworytem po nagrodę MIP. Wright w jeden sezon poprawił swoją skuteczność z gry, dostał więcej minut na parkiecie i zebrał tyle punktów w 6 miesięcy ile w całej dotychczasowej karierze od 2004 roku!

8. New Jersey Nets i Jordan Farmar, Sasho Vujacić oraz Kris Humphries . Każdy z nich w poprzedniej swojej ekipie grał nieco mniej minut niż pod trenerem Johnsonem, ale na nowych śmieciach pokazał, iz może być wartościowym graczem nawet pierwszej piątki! Farmara i Vujacića zabrakło w L.A. i na ławce Lakersów, a Humphries stał się małym bohaterem prasy w Newark (nie tylko w kontekście randkowania z p. Kardashian).

9. Los Angeles Clippers i Eric Gordon. Uwaga większości z nas była skupiona na Blake’u Griffinie, ale szanse na play off Kalifornijczyków zostały powoli tracone przy absencji swojej czołowej strzelby. Gordon był w świetnej formie po Mistrzostwach świata w Turcji (widać impreza dodała mu pewności siebie), jednak uraz ręki nie zezwolił na walkę o awans do play off.

10. Washington Wizards i Javal McGee, gracz, którego można się obawiać pod oboma koszami. Świetnie skacze, zbiera i przede wszystkim blokuje. Włodarze klubu mogą mieć pożytek z niego na lata i powinni zapewnić dla niego większe wsparcie pod koszem (czy solidnego zmiennika) starając się poprawić defensywę Czarodziejów.

11. Cleveland Cavaliers i Ramon Sessions, ciężko nazwać go niedocenianym w stanie Ohio (umieściłem go jako wyróżniającego się gracza Kawalerii), bo naprawdę dostał szansę i ją wykorzystał. Na pewno niedoceniany do końca we wcześniejszych zespołach jak Wolves i Bucks. Teraz po udanych występach tego obrońcy chrapkę na niego mają N.Y. Knicks.

12. Milwaukee Bucks i Andrew Bogut czyli czołowy zbierający oraz blokujący ligi. Niestety w ostatnim głosowaniu na defensora roku czy zespołów najlepiej broniących wypadł dzięki dziennikarzom oraz trenerom bardzo blado. Gdyby nie jego problemy z plecami i urazami nóg pewnie byłby drugim dominatorem ligi obok D. Howarda. Fakt jest jeden – bez niego i B. Jenningsa w składzie – Kozły (mimo potencjalnych letnich wzmocnień jak Drew Gooden lub Corey Maggette) nie byli w stanie powalczyć o play offs..

13. Charlotte Bobcats i D.J. Augustin. Ten playmaker to ostatnia nadzieja Michaela Jordana na lepsze lata. M.J. szukając oszczędności wysłał swojego najlepszego gracza – G. Wallace’a – do Portland, licząc na wysoki numer w drafcie i Kembę Walkera..niestety numer 9 i przeciętny skład trenera Silasa wcale nie rodzi euforii wśród fanów Rysi. Jedynym jasnym punktem jest Augustin, który udanie się pokazał w tym sezonie, zastępując oddanego Ray’a Feltona czy walcząc jak równy z równym z Derrickiem Rosem czy Chrisem Paulem.

14. Detroit Pistons i Ben Gordon. Ten seryjny strzelec nie ma okazji – tak naprawdę – pokazać swoich pełnych możliwości, nieco przez taktykę Johna Kuestra i politykę transferową Joe Dumarsa. Ben – rekordzista Byków w ilości celnych rzutów za trzy punkty – musi szukać swoich minut gdzieś pomiędzy duetem Stuckey i Bynum oraz Hamilton czy McGrady. Obok swojego imiennika Erica z Clippers – jeden z najlepszych shooterów za trzy w lidze. Podejrzewam, że jeśli w następnym sezonie jego status gry nie ulegnie poprawie, poprosi wraz ze swoim agentem, kierownictwo klubu, o przenosiny. Osobiście chętnie bym go znów ujrzał w Chicago (może kosztem Boozera?)

Przeceniani gracze lub ci, do których mieliśmy bądź mamy wygórowane wymagania..

1. Devin Harris z Jazz to playmaker, który w wyniku transferu z New Jersey do Utah automatycznie został mianowany następcą Derona Williamsa. Harris był uznawany za ogromny talent, jeszcze dwa lata temu, notując pamiętny występ w All Star Phoenix. Potem przez dwa lata leczył mniejsze i większe urazy, a także przeplatał występy gorsze z lepszymi. Teraz jednak za rządów Ty’a Corbina nie został – jeszcze – szeryfem na parkiecie wśród Jazz-manów. Jego cyfry nie powalały na kolana i zastanawiam się czy włodarze klubu z Salt Lake City nie winni sięgnąć po Kembę Walkera (mając trzeci wybór draftu) by to zaowocowało zdrową rywalizacją obu PG.

2. Vince Carter i Channing Frye z Suns. Obaj wiele rzucają, stawiani są jako pierwsi snajperzy drużyny trenera Gentry’ego, ale prawda jest taka, że mieszają dobre występy ze słabszymi, a ponadto obaj nie pomagają drużynie w obronie.. Jeśli Suns chcą zagościć w play offs w następnym sezonie, winni zredukować minuty jednego z tych graczy, kosztem częstszej gry Pietrusa, Gortata czy może nawet Warricka.

3. Jose Calderon z Raptors. Rozgrywający reprezentacji Hiszpanii miewa miesiące, podczas których, leczy kontuzje, a chwilę później wraca i notuje świetne statystyki. Tak jest jednak, od co najmniej dwóch sezonów. Efekt – klub i jego trener nie mogą liczyć w 100% na tego zawodnika. Ponadto nie jest on również, jak w przypadku DeRozana tak skuteczny zza łuku, jakby to było przydatne Raptors. Proponowałbym wymienić Calderona na młodszego gracza i ruszyć w kierunku mniej kontrolowanej gry (Jose kocha trzymać piłkę przy sobie) a bardziej skutecznej na obwodzie. Dodatkowo komentarz, gdzie znaleźć dobrego rozgrywającego, chętnego do gry przez tylko 82 spotkania i do tego w Kanadzie?

4. Johnny Flynn z Wolves. Temu panu już dziękujemy. GM Minny – Mike Dave Kahn – zamiast postawić na Ty’a Lawsona wolał Flynna i Rubio w tym samym drafcie.. Ten zawodnik niewiele pokazał ze swojego talentu podczas dwóch lat gry w NBA. Wilki dostając drugi wybór podczas czerwcowego naboru będą mogły pościgać się o angaż Irvinga czy Walkera czyli potencjalnych następców Flynna!

5. Sam Dalembert z Kings. Jego kontrakt był nie niski (wygasa mu po sezonie), a z Sixers przychodził by zostać podkoszową ostoją zespołu stolicy Kalifornii. Tymczasem jego wartość malała z każdym spotkaniem, a Paul Westphal bardziej stawiał na perspektywicznego choć charyzmatycznego DeMarcusa Cousinsa (Sam grał po 20 minut na mecz). Inna sprawa to Westphal od zawsze bardziej stawia na atak niż obronę..Co ciekawe o podkoszowym z Haiti myślą już włodarze Knicks czy Celtics!?

6. Kevin Martin z Rockets. Nadszedł chyba czas by nazwać tego gracza nie-perspektywicznym graczem, który raczej nie zawita do All Stars Game. Dużo rzuca, sporo punktuje, ale gorzej mu idzie po drugiej stronie parkietu, w defensywie i nawet przy ogromnym wsparciu Ricka Adelmana nie potrafił wprowadzić Rockets do play offs.

7. David Lee. Przychodząc do klubu z Oakland postrzegany był jako podkoszowe zbawienie dla Wojowników. Niestety sezon pokazał, iż maszynka do double double nie raz się zacięła i nie potrafiła się odnaleźć w nowym otoczeniu. Skuteczność w ataku Davida spadła, a w top5 zbiórek na próżno go szukać..Andris Biedrins. Przed ponad rokiem i dwa sezony wstecz świetnie się prezentował jako pierwszy center klubu z Oakland. Teraz ten Łotysz miał stworzyć duet bliźniaczych wież z Lee’m. Jak wyszło – to już wiemy..

8. Brook Lopez z Nets, drugi sezon center jest podporą Nets w ataku i coraz lepiej radzi sobie w ofensywie. Niestety jego charakter i gra nie dają ekipie z Newark ani szans na play off ani Lopezowi awansu do strefy All Star. Coraz więcej pytań rodzi się w kontekście postrzegania Lopeza jako przeciętnego gracza w słabym klubie, który mógłby nie poradzić sobie w lepszej i grającej o stawkę ekipie. Jak Wy uważacie?

9. Chris Kaman z Clippers, rok temu był najlepszym graczem ligi fantasy. W minionym dla siebie sezonie, nieco ze względu na kontuzję, nie potrafił już się przebić do roli lidera drużyny. Został mocno w cieniu Griffina a nawet DeAndre Jordana i najlepszym dla niego rozwiązaniem byłoby zmienienie klubu..Rok temu All Star? Pamiętacie??

10. Dwójka Rashard Lewis z Andray’em Blatche z Wizards. Pierwszy skrzydłowy od lat nosi znamię najbardziej przepłacanego gracza ligi. Drugiego widzimy w świetnej formie tylko na koniec sezonu, kiedy już jest po tzw. ptakach..rok temu tak sobie wypracował nowy, lukratywny kontrakt. Teraz może zostać wysłany do innego klubu..

11. J.J. Hickson z Cavs, kiedy grał z Shaqiem i LeBronem świetnie się prezentował bijąc swoje punktowe rekordy, a następnie zbierając po 20 piłek z tablic. Ten okres minął jednak dość bezpowrotnie, a Hickson grał poniżej możliwości swoich czy C. Ceballosa (do niego kiedyś porównywał go Diesel). Czy zostanie w Cleveland czy raczej opuści klub, szukając gdzie indziej szczęścia? To się okaże w najbliższych miesiącach. Na pewno miałby miejsce w paru ciekawych dla niego klubach NBA (Spurs,Magic,Suns,Knicks czy Lakers).

12. Corey Maggette z Bucks, który miał być punktowym liderem w nowej ekipie (po latach spędzonych na zachodnim wybrzeżu USA) a nie za bardzo wspomógł Bucks w sezonie regularnym, w dodatku jego statystyki ofensywne spadły w porównaniu do występów z poprzedniego klubu tj. Warriors. Już podczas regular season spekulowano, iż trener Skiles nie do końca jest zadowolony z postawy swojego gracza. Kto wie czy Kozły nie będą szukać możliwości wymiany tego efektownie grającego obrońcy?

13. Tyrus Thomas z Bobcats. Silny skrzydłowy, z którym najpierw świetlaną przyszłość wiązali Bulls, a teraz obecny team Michaela Jordana. Thomas był wysokim numerem draftu, całkiem ciekawie prezentował się dwa lata temu podczas bojów Byków z Celtami, a teraz spadł niżej w drużynowej hierarchii i przy znaczącym spadku jego notowań. Swoją drogą, jego rozwój, drugi rok z rzędu blokują urazy..(średnie 10pkt i 5zb)

14. Ben Wallace z Pistons. Legenda NBA co do defensywy już nie jest tym Big Benem o największym brzmieniu. Praktycznie od dwóch lat zastanawia się nad zakończeniem kariery, a jego forma połączona z b.przecietnymi występami to jak dla mnie przysłowiowe rozmienianie się na drobne. W przyszłym sezonie pewnie obejrzymy go jeszcze mniej w grze, a trener Tłoków postawi bardziej na Grega Monroe.

C.D.N.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

2 komentarze

  1. Kasyx pisze:

    GM-Minny ma na imię David a nie Mike.

  2. Woy9 pisze:

    poprawiono, dzięki!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *