Kareem chce pomnika

Jedna z największych gwiazd w historii zawodowej koszykówki – Kareem Abdul Jabaar wyraził swoje niezadowolenie z faktu, że wciąż nie doczekał się pomnika przed Staples Center. O ile wydaje się, że na 100% Kareem zostanie w ten sposób uhonorowany to może dziwić opieszałość zarządu Lakers.

Jabbar (tutaj jeszczej jako Ferdinand Lewis Alcindor) zawsze się wyróżniał.

Najlepszego strzelca w historii uprzedzili już: Magic Johnson, Jerry West, Chick Hear, Wayne Gretzky i Oscard De La Hoya. To sprawiło, że środkowy udzielił wywiadu:

Nie rozumiem tego. To albo przeoczenie lub traktowanie mnie jako pewniaka. Nie będę próbował czytać w myślach innych ludzi, ale nie jestem zadowolony. To lekceważenie mnie. Czuję się zlekceważony.

Swoją złość wyraził jeszcze bardziej dobitnie poprzez swojego managera:

Jestem głęboko urażony całkowitym brakiem uznania tego co zrobiłem dla sukcesów Lakers. Rozumiem, że bycie liderem ekipy, która 5 razy była najlepsza na świecie nie jest traktowane jako wystarczający sukces by być częścią historii Lakers.

Poza przewodzeniem liście strzelców NBA, Kareem ma wśród swoich osiągnięć także 6 tytułów MVP, 6 mistrzowskich pierścieni i nominacje do 19 meczów gwiazd (zagrał w 18).

Wypowiedzi Jabbara sprawiły, że  musiał przemówić rzecznik prasowy Lakers – John Black.  W krótkim komunikacie wygłosił:

W Staples Center jesteśmy od 11 lat i mamy pomniki dwóch byłych graczy (Johnson i West). To nie jest tak, że stawiamy kolejny każdego roku. Nie mamy na to terminarza. Kiedy zrobimy kolejny pomnik gracza Lakers to będzie to Kareem i on o tym został poinformowany. Powtarzam, nie wiemy kiedy to będzie. Może się to stać w przyszłym roku, w kolejnym lub za kilka lat.

Odpowiedź Kareema nadeszła z Twittera:

Plotki głoszą, że dostanę pomnik. Mała uwaga dla moich fanów – nie wstrzymujcie oddechu. Nic nie obchodzę Lakers.

Czyżby kolejny kamyczek do ogródka LAL w tym sezonie?

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. bargnani pisze:

    Kimkolwiek się nie jest o pomnik się nie prosi. To co gada Abdul-Jabbar brzmi jak słowa rozkapryszonej gwiazdki.

    Szkoda, że takiej legendzie padło na głowę od sławy albo po prostu chce o sobie przypomnieć w najgorszy możliwy sposób, czyli szum w mediach.

  2. woy9 pisze:

    cóż taka moda jest teraz, PIP dostał swoje popiersie,Shaq też monument lada dzień..

  3. darkcore pisze:

    no tacy goście cierpią na megalomanię – trochę to przykre, nie powinien robić z siebie błazna, sam tych tytułów nie zdobył. właśnie Pip jest dobrym przykładem jak go traktowali w chic, ale nie płakał jak stara baba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *