Zapowiedź serii Mavs – Thunder

To już nie przelewki. W serii decydującej o tym, który zespół awansuje do wielkiego finału NBA spotkają się wygrywający od 11 lat przynajmniej 50 spotkań w sezonie Dallas Mavericks i młoda siła ligi Oklahoma City Thunder.


W regular season dwa z trzech meczów wygrali Thunder, ale ciężko bazować na tych wynikach ponieważ wszystkie odbyły się przed transferem Kendricka Perkinsa. W tamtych czasach podstawowym centrem OKC był Nenad „soft” Krstic. W trzeciej potyczce obu teamów z powodu kontuzji nie mógł natomiast zagrać Dirk Nowitzki.

Więcej mogą nam powiedzieć rozegrane spotkania w tegorocznych Playoffs. Mavs na początek dość pewnie wyeliminowali w pierwszej rundzie Blazers (4-2). To co jednak wydarzyło się w półfinale zachodu daje nam podstawy by sądzić, że mamy do czynienia z najlepszą wersją zespołu Marka Cubana  od czasu występu w finale 2006. Nowitzki i spółka zmietli marzących o kolejnym mistrzostwie Lakers 4-0.

Thunder z kolei najpierw nie dali szans Nuggets (4-1) by dopiero w siódmym meczu pokonać Memphis Grizzlies.

Oba zespoły prowadzone są przez dwóch wielkich liderów będących we wspaniałej formie w postseason. Kevin Durant pomimo fatalnej postawy w szóstym meczu (11 pkt.) odrodził się w kolejnym i pokazał jak wielki drzemie w nim potencjał oraz jak bardzo chce wygrywać.

Dirk Nowitzki natomiast wygląda jakby chciał oddać życie za pierwsze mistrzostwo w karierze. Na parkiecie jest prawdziwym generałem, który co ważniejsze ma wielu oddanych sobie żołnierzy idących za nim w ogień.

Pozostając w tematyce wojskowej, prawdziwa wojna może rozegrać się po koszami gdzie Tyson Chandler będzie miał wielka rolę do odegrania przy pokonaniu tercetu, z którym nie zawsze dawali sobie radę świetni Z-Bo i Marc Gasol. Serge Ibaka, Kendrick Perkins i wielka niespodzianka w osobie Nicka Collisona mogą być kluczem do uzyskania awansu.

Spore znaczenie może mieć tygodniowy odpoczynek Mavs dzięki czemu weterani w osobach Jasona Kidda, Jasona Terry’ego i Nowitzkiego mogli spokojnie zregenerować organizmy. Thunder odpoczywali ledwie dwa dni po morderczej serii z Grizzlies.

Klucze do wygranej dla Mavericks:

Odcinanie od podań i rzutów Kevina Duranta oraz pozwolenie Russellowi Westbrookowi na jak najdłuższe przetrzymywanie piłki co dla OKC nigdy nie jest dobre. Im więcej piłka znajduje się w rękach rozgrywającego tym mniej szans na punkty ma KD. Potwierdził to ostatni mecz przeciwko Grizz kiedy Westbrook skupił się na rozgrywaniu i skończyło się łatwym zwycięstwem oraz triple-double

Ograniczenie Jamesa Hardena będącego w świetnej dyspozycji oraz powstrzymanie prowadzonych prze niego zabójczo szybkich kontrataków.

Presja na Thunder od pierwszej minuty. Najwięcej piłek Westbrook i spółka tracili w pierwszych minutach spotkań z Grizzlies. Stawarza to szansę na łatwe punkty już od początku i osiągnięcie szybkiej przewagi.

Pomoc dla Shawna Mariona w obronie przy Kevinie Durancie. Przykładem dla Mavs powinna być defensywa Tony’ego Allena i Shane’a Battiera na najlepszym strzelcu Thunder w meczu numer sześć.

Klucze do wygranej dla Thunder:

Przewaga w pomalowanym. Ibaka, Perkins, Collison i Mohhamed powinni zdominować Dirka i Chandlera. Problemem jednak może być ruchliwość Niemca często wychodzącego na mid-range i wymuszającego mnóstwo fauli. Właśnie z przewinieniami problemy mieli w serii z Grizz Perkins i Ibaka.

Utrzymanie wysokiej dyspozycji przez rezerwowych. Przeciwko Memphis byli wielką siłą zespołu. Tym razem czeka ich jednak nie lada wyzwanie. Wygrać bezpośrednią rywalizację z rezerwowymi, którzy rzucili 86 punktów przeciwko Lakers w czwartym meczu tamtej serii.

Zdobywanie jak największej ilości punktów z szybkiego ataku. Jason Kidd czy Peja Stojakovic na pewno nie są już w stanie biegać za mega szybkimi Hardenem czy Westbrookiem.

PG.

Jason Kidd – Russell Westbrook

Westbrook musi grać jak najmniej piłką, a często szukać Kevina Duranta. W serii z Grizzlies grając przeciwko słabszemu Mike’owi Conleyowi tracił prawie pięć piłek w każdym spotkaniu co może być podpowiedzią dla doświadczonego Kidda, który w poprzedniej rundzie niemiłosiernie wymęczył samego Kobe Bryanta. Kidd może specjalnie „podpuszczać” Westbrooka żeby dużo rzucał ponieważ OKC wygrali tylko jeden mecz z Grizz kiedy ich rozgrywający oddał więcej niż 20 rzutów (jedyna wygrana po trzech dogrywkach 33 rzuty i 40 punktów). W trakcie sezonu regularnego Westbrook grając przeciwko Kiddowi w przeliczeniu na 36 minut trafiał tylko 32% rzutów z gry. Będzie to zderzenie dwóch szkół rozgrywających. Kidd reprezentuje klasykę, która bardziej skupiała się na odpowiedniej dystrybucji piłek i twardej obronie. Westbrook to natomiast nowa era „jedynek” będących strzelcami, którzy niekoniecznie pamiętają zawsze o defensywie.

SG.

DeShawn Stevenson – Thabo Sefolosha

Jeden i drugi najlepiej spisują się w obronie i właśnie w taki sposób będą wykorzystywani także w tej rywalizacji. Stevenson spędza na parkiecie w tych PO marne 13 minut i zupełnie nie grozi w ataku. Prawdopodobnie na początku każdego meczu będzie przydzielony do pomocy przy Russellu Westbrooku. Rolą Sefoloshy będzie ograniczenie poczynań Jasona Terry’ego po jego wejściu na parkiet. Jego wcześniejsze zadania to pomoc przy Kiddzie.

SF.

Shawn Marion – Kevin Durant

Mamy tylko dwa matchupy, w których jeden z zespołów ma wyraźną przewagę. Pierwszym z nich jest oczywiście właśnie ten. Durant dominuje nad Marionem niepodzielnie. 28.9 pkt. i 7.7 zb. w tegorocznych Playoffs i umiejętność wygrywania meczów w pojedynkę. Marion to zdecydowanie już nie ta półka w defensywie co Allen i Battier więc KD może „wykręcić” bardzo ciekawe statystyki przeciwko Mavs. Ciężko znaleźć gracza, który mógłby mu nawet  w najmniejszym stopniu napsuć trochę krwi. Marion w PO zdobywa 9.7 pkt. (43.8% FG) i zbiera 6.4 zb. w każdym meczu, ale nie grozi zupełnie rzutem z dystansu co pozwala Durantowi nie grać twardej obrony na obwodzie dzięki czemu może oszczędzić sporo sił.

PF.

Dirk Nowitzki – Serge Ibaka

Ibaka blokuje w Playoffs 3.6 rzutu w każdym meczu co skutecznie może odstraszyć rywali od kosza. Problemem młodego gracza Thunder jest zasięg jakim dysponuje Nowitzki oraz repertuar jego zagrań. Klasyczny rzut Niemca z odejścia jest nie do powstrzymania obojętnie jaki obrońca gra przeciwko niemu. Tak więc Ibaka również nie ma szans na powstrzymanie Wunder Dirka. Skrzydłowy Mavs jest tak zmobilizowany żeby zdobyć mistrzostwo, że nawet w obronie, która nie jest jego najsilniejszą stroną będzie walczył jak lew.

C.
Tyson Chandler – Kendrick Perkins

Moim zdaniem w miejsce Perka w pierwszej piątce Thunder powinien pojawić się Collison. Kendrick nie dał zbyt wiele w walce z Z-Bo i Gasolem popełniając zbyt wiele przewinień. Collison natomiast jest na fali dzięki fantastycznym meczom przeciw tym właśnie koszykarzom. Prawdopodobnie jednak wyjściowy skład w pierwszych spotkaniach się nie zmieni. Po stronie Mavs pod koszami dominuje Chandler będący jednym z głównych czynników świetnego sezonu ekipy z Dallas. Co ważne zazwyczaj dość dobrze wykonuje rzuty osobiste co jest szczególnie ważne przy dużej ilości fauli po stronie frontcourtu Thunder. Dominacja w pomalowanym będzie jednym z ważniejszych aspektów decydujących o wygranej w tej serii.

Rezerwowi.

Po jednej stronie wspaniale rzucający za trzy Jason Terry i Peja Stojakovic oraz superszybki J.J. Barea wspierający Jasona Kidda. Po drugiej James Harden, Nick Collison, Eric Maynor i czasami również Daequann Cook. Mimo dobrej serii rezerwowych Thunder przeciwko Grizzlies przewagę w tym względzie posiadają Mavericks. Terry to jedne z najlepszych „szóstych” w lidze. Razem z Bareą dają sporo jakże potrzebnej szybkości, której nieco brakuje w doświadczonej ekipie Ricka Carlisle. Wielkie problemy z nimi mieli gracze Lakers więc zdaje się, że przynajmniej tyle samo kłopotów przysporzą obrońcom OKC. Jedynym realnym zagrożeniem ze strony Oklahomy wydaje się być Harden trafiający wielkie rzuty w serii z Grizz, a w razie potrzeby zastępował w rozgrywaniu Westbrooka. Jak dla mnie jednak przewaga Mavericks wśród rezerwowych nie podlega dyskusji. Ciężko zapomnieć o tych 86 punktach…..

 

Kiedy myślę o tej serii widzę wielką rywalizację młodości z doświadczeniem. Fantastyczne pojedynki strzeleckie Dirka Nowitzkiego z Kelvinem Durantem. Walkę rozgrywających czy niezwykle atletycznych podkoszowych.

Stawiam na długą serię i wygraną Mavs 4-2, a wy jak sądzicie?

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

4 komentarze

  1. Bojar pisze:

    Zostanę przy swoim:) 4-2 dla Thunder! Pewna era sie kończy… Era Mavs, Lakers, Celtics, Pistons, Spurs… A kolejna zaczyna… Thunder, Heat, Buls, Grizzlies, Clippers…:)
    Ps. Za dwa lata w LA będą rządzić Clippers:P

  2. Marcin#10 pisze:

    Jestem zdecydowanie za Thunder, aczkolwiek na pewno będą mieć ciężko. Mavs to nie byle jaka drużyna, to drużyna, która chce w końcu sięgnąć po pierścień mistrzowski. Novitzki, Terry, Kidd w formie, to Oklahoma może się potknąć. Mimo wszystko, dalej obstawiam 4:3 Thunder !

  3. asiarox pisze:

    Świetne wprowadzenie do tej serii !!

    Sądzę, że Mavs są w gazie. OKC pokazali klasę w tych PO, ale finał jeszcze nie w tym roku. Dallas w 6.

  4. woy9 pisze:

    1. Matrix ma pełne ręce roboty
    2. Kto się skutecznie zajmie Wesbrookiem, bo Kidd miał łatwiej z wolniejszym Kobem..Stevenson??
    3. Chandler i Dirk mają twardą przeprawę przez Iblockę i Perka. To więksi twardziele niż Gasol and co.
    4. Terry i Peja będą musieli pobiegać szybciej i na pewno bardziej pobronić! Ponadto idealny plaster na każdego z nich to Thabo!
    5. OKC mogą grać dokładnie to samo i być równie groźni na obwodzie co Mavs. Zwłaszcza mając Cooka i coraz pewniejszego Hardena.
    6. 4-2 dla Thunder, dzięki za fajny wpis i pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *