Zapowiedź: Finały Konferencji Wschodniej

Już, o 2:00 polskiego czasu, dzisiejszej nocy rozpoczną się finały Konferencji Wschodniej. Po latach nieobecności w czołówce, spotkają się w nich rozstawieni z numerem 1. –  Chicago Bulls i nr 2 – Miami Heat. Z jednej strony będziemy mieli MVP sezonu zasadniczego i Trenera Roku, a z drugiej słynne Big Three – zbudowane dla serii takich jak ta. Lepszych teamów patrząc na bilans R.S. nie można było sobie wymarzyć na Wschodzie..

Analiza porównawcza graczy na odpowiednich pozycjach:

PG: Derrick Rose vs Mike Bibby

W zasadzie nie ma za bardzo co opisywać. Rose jest MVP ligi, najlepszym graczem na swojej pozycji  na świecie, w chwili obecnej. O ile nie będzie dokuczać mu kontuzjowana kostka, o tyle ta para powinna być zdominowana na jego korzyść. Bibby jest weteranem, ale nie ma wystarczającej szybkości (najlepsze lata ma już za sobą, choć jego doświadczenia sprzed lat z serii Kings vs. Lakers mogą być przydatne) by nadążać za Derrickiem. Ponadto jest gorszym defensorem. To może spowodować, że więcej czasu gry dostanie zmiennik – Mario Chalmers. Nieważne jednak kogo trener Spoelstra wypuściłby do boju – to zadaniem tego gracza będzie stopowanie Rose’a. Zdecydowana przewaga Bulls.

SG: Keith Bogans vs Dwyane Wade

Tutaj sytuacja jest zgoła odmienna. Bogans jest typowym zadaniowcem – ma dobrze bronić i trafiać za trzy punkty (tutaj warunek musi odpowiednio wyregulować celownik, bo różnie to bywało podczas tego sezonu i play offs). Wade jest natomiast najlepszym SG w tegorocznych playoff, a  w sezonie zasadniczym dorównywał mu jedynie Durant. Umiejętność trafiania z każdej pozycji, atletyzm, bardzo dobra gra pod własną obręczą – te wszystkie elementy przemawiają na korzyść lidera Heat. Myślimy, że Keith jeszcze przez długi czas po tej serii będzie się budził w nocy z krzykiem…Jednak na szczęście fanów teamu z Chicago ma on solidny back-up w osobie Ronnie’go Brewera, kto wie czy jeszcze nie lepszego zadaniowca do uprzykrzania gry gwieździe Heat. Dwie rzeczy są pewne – Byki na tej pozycji mają pełne ręce roboty, a Flashowi nie będzie tak łatwo jak z Celtami..Wielka przewaga Heat w ataku.

SF: Luol Deng vs LeBron James

Deng jest jednym z objawień sezonu. Wielokrotnie krytykowany wywalczył sobie miejsce w sercach fanów Bulls. Jest najlepszym obrońcą w drużynie Thibodeau. Dodatkowo poprawił umiejętność gry 1 na 1, a mając u boku Rose’a jest w stanie w każdym meczu trafić kilka ‚trójek’ z czystych pozycji. LBJ to najbardziej uniwersalny skrzydłowy w lidze. O ile o jego umiejętnościach można mówić godzinami, o tyle akurat Deng wydaje się być dla nas jedyną osobą w lidze zdolną go choć trochę ograniczyć. Luol jest typem Tay’a Prince’a z Pistons, z jego najlepszych lat. Ma długie ręce, jest szybki, a także nad wyraz silny. Plus jednak dla Heat, bo to Byki muszą się martwić jak zatrzymać Jamesa..a nie na odwrót.

PF: Carlos Boozer vs Chris Bosh

Obaj gracze ‚obudzili’ się w końcówce poprzednich serii. Zobaczymy, kto okaże się lepszym w bezpośrednim starciu. Boozer i Bosh są graczami podobnego typu. Lepiej czują się kilka metrów od obręczy niż pod nią samą. Skrzydłowy Bulls miał być drugą opcją w ataku swojej drużyny, ale przez kontuzję na początku sezonu i nierówną grę zrzucił cały ciężar zdobywania punktów na Rose’a. Teraz ma szansę na pokazanie na co go stać. Bosh natomiast kilkukrotnie wspominał, że chce być bardziej agresywny w pobliżu obręczy. Ciężko jest mi wskazać zwycięzcę tej pary, dlatego też przyznajemy remis. Istotny fakt: jeśli któryś z PF’s złapie swój rytm może okazać się kluczowym graczem serii, wspomagając gwiazdę/gwiazdy własnej ekipy.

C: Joakim Noah vs Joel Anthony

Znów mamy graczy o podobnej charakterystyce gry. Obaj są specjalistami od obrony. Noah świetnie zbiera i jest najbardziej energetycznym graczem Bulls. To samo można powiedzieć o Kanadyjczyku, który dodatkowo bardzo dobrze wymusza faule i blokuje. Niewielki plus zapisuję jednak po stronie środkowego Bulls za zdecydowanie większe umiejętności gry pod atakowaną obręczą. Rzut w stylu ‚tornado‚ jest tak samo śmieszny, co skuteczny – dlatego Noah wygrywa tą parę bo więcej potrafi w ataku.

Rezerwowi:

Po stronie Chicago: Watson, Korver, Brewer, Thomas, Gibson, Asik i Butler. Po stronie Heat: Chalmers, Miller, Jones, Anthony, Illgauskas, Haslem i House.

Nierówna forma graczy pokroju Jonesa, House’a i Millera, przy kontuzjach (wracającego) Haslema i Dampiera daje mały plusik po stronie Bulls. Nie wiemy do końca czego możemy się po nich spodziewać w danym meczu.. Jednak obie ławki to inne twarze. Byki – to defensywa z zadaniami i tylko jeden shooter Kyle Korver. Żar – to ogniowe wsparcie dla Wade’a i Jamesa, które miało swoje minuty w tych play offs. Jeśli Jones i Miller ( a może House) złapią rytm to może się nagle okazać, iż zadecydują o wyniku rywalizacji w tej serii! Z drugiej strony mamy będącego w życiowej formie Taja Gibsona, który może napsuć krwi zarówno Boshowi jak i Anthony’emu.

Szkoleniowcy i ich strategia:

Tom Thibodeau – 1. Obrona – całego zespołu, często agresywna już po przekroczeniu przez rywala linii środkowej boiska. Bulls potrafią umiejętnie stanąć na całym boisku, stosując pressing lub pułapki. 2. Atak – Tibs z każdego gracza bierze praktycznie wszystko. Rose ma wolną rękę w operowaniu piłką, a gra jego kolegów to mnóstwo hand-off’ów i podań z ręki do ręki, oraz akcje typu pick’n’roll z Boozerem i Noahem. Pierwszy atak to korzystanie z wolnych pozycji lub kontrataku. Jeśli nie oddadzą rzutu przez 10 sekund, wówczas szukają swoich szans w przewagach (PG,PF,C). Bulls szanują piłkę. Wyjątek to Korver, bo jeśli ma pozycję musi rzucać (też ma swobodę w decyzjach). Najsłabszy punkt to pozycja numer 2 – Bogans i Brewer.

Eric Spoelstra – 1. Obrona – coraz lepsza w play off (czymś tym zaskoczyli Cetlics), równie agresywna i oparta na atletyźmie i sile LBJ’a, Wade’a czy Anthony’ego.  Stosują pressing w kluczowych momentach i na pewno – przy dwóch atletycznych ekipach – obejrzymy mniej punktów na tablicy a więcej walki w ręcz i fauli..To nie będą piękne pojedynki. Uważamy, że duży wpływ na Heat ma w ostatnim czasie Pat Riley (motywuje i pewnie gdzieś krąży wokół teamu i Spoelstry sprzedając swoje spostrzeżenia) 2. Atak oparty na indywidualnych umiejętnościach Wade’a i Jamesa. Dominują szybkość i siła przy mocnej grze jeden na jeden. Szybki atak Heat jest zabójczy dla każdego zespołu. Najsłabszy (chyba? bo to się okaże) punkt to gra czwórki i piątki blisko kosza. Stąd podejrzewamy ,że Byki skoncentrują defensywę wokół obwodowych dając więcej miejsca Boshowi i Anthony’emu. Poprawa skutecznej ‚izolacji’ dla LeBrona i Wade’a to również dobra skuteczność w rzutach zza łuku ich kolegów.

X-Factor:

Taj Gibson dla Bulls, który pokazał z Hawks, iż jest w wysokiej dyspozycji oraz Mario Chalmers – szykowany jako plaster na Rose’a – po stronie Heat. Pierwszy może pozwolić Bykom na uzyskanie przewagi pod koszem, drugi ma szansę zastopowania MVP i pokazania się, że nie jest tylko dodatkiem do gwiazd.

Podsumowanie

Faworyt jest tylko jeden – Miami Heat. Z 15 ekspertów serwisu ESPN12 stawia na awans Miami Heat, żaden nie przewiduje mniejszej liczby meczów niż sześć. Serwis Yahoo zgodnie typuje awans do finału Chicago Bulls. Trzy razy Bulls grali z Heat, trzy razy wygrali: 15 stycznia w Chicago było 99:96, 24 lutego także w Chicago – 93:89, a 6 marca w Miami po zaciętej końcówce było 87:86 dla Bulls. Jak będzie teraz?

 


(polls)

Przygotowali: Bob & Woy

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

5 komentarzy

  1. Bob napisał(a):

    Mój typ: 4-3 dla Heat. Przewaga własnego parkietu powinna sprawić Miami trochę kłopotów, ale jeden break rozstrzygnie sprawę.

  2. Woy9 napisał(a):

    Ja stawiam : 4-2 dla Heat (realnie patrząc) , serce podpowiada i będzie krzyczało za Bulls. Klucz to Game1. Jak Bulls wygrają to wszystko może się zdarzyć w tej serii.

  3. saturn napisał(a):

    Ja mam podobne odczucia jak wy. Całym sercem będę przy Bulls ale może się okazać, że to za mało doświadczony zespół jeszcze. Rzeczywiście pozycja NR 2 jest słabiutka zwłaszcza w ataku. W obronie mogą się zmieniać, żeby zatrzymać Weda.
    Liczę trochę, że przy tak ciężkiej obronie czołowi zawodnicy Miami będą łapać faule. Jeśli tak będzie, to tylko na korzyść Chicago. Dlaczego? Popatrzcie na zdobycze punktowe wielkiej trójki i pozostałych zawodników. Wielka trójka regularnie zdobywa 80% i nawet więcej % zdobyczy całego zespołu. W Chicago jest dużo większa wymienność. Jak Deng i Boozer będą mieć ten problem, to Gibson uniesie ciężar. Korver także potrafi punktować. Jeśli Noah będzie łapał przewinienia to ciężar jego gry zwłaszcza w obronie może wziąć Asik. Obawiam się, że ławka Miami po za Chalmersem nie stanowi takiego wsparcia. No ale dość gdybania. Czekamy na noc.

    • Mariusz napisał(a):

      gdzie można dziś zobaczyć mecz bez wielkiego rwania ? bo widzę, że ani canal ani orange nie pokazują ;(

  4. woy9 napisał(a):

    patrz na chat box Mariusz. pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *