Bulls uzbierali na pierwszą wygraną – tylko 73 punkty Hawks

Crawford i Johnson zatrzymani razem na 27 oczkach

Przed meczem wiadome było, iż będzie to wyjątkowy wieczór dla Derricka Rose’a. Po pierwsze odebrał on z rąk Davida Sterna nagrodę MVP sezonu. Nikt do końca nie wiedział jak emocje wpłyną na grę Rose’a. Po drugie lider byczego teamu miał coś do udowodnienia sobie i fanom po przegranej grze numer 1. W dodatku grał on z mocno zatejpowaną kostką, która na pewno dokuczała mu w grze. No i co ciekawe, znalazł on godnego rywala w osobie Kirka Hinricha Jeffa Teague’a, który brylował w szeregach Jastrzębi z liczbą 21 punktów. Także Rose miał nie tylko pełne ręce roboty w ataku, ale i dostawał po głowie od playmakera Hawks w obronie!

Do szóstej minuty pierwszej kwarty zapowiadało się na kolejną niespodziankę, gdyż Hawks udanie otworzyli to spotkanie. Punkty Horforda, Teague’a i Johnsona dały im kolejne prowadzenia 7:4 czy 9:6. Dopiero zagranie Rose’a na niespełna 6 minut do końca odsłony dały gospodarzom pierwsze prowadzenie. Akcje Johnsona i Crawforda (obaj mieli najlepszy początek, a dalej w głąb meczu było już tylko gorzej..obaj nie radzili sobie z agresywną obroną Byków) dały przyjezdnym jednopunktowe prowadzenie. Niespodziewane nieco akcje Bogansa i Brewera(speców od defensywy w Bulls) dały gospodarzom podwyższenie prowadzenie. Ponadto ich gra w połączeniu z Rosem i Noahem dały Bykom wynik 25-19 po 1kw.

Jastrzębie pozostawały bez kosza przez nieco ponad 2 minuty od końca poprzedniej ćwiartki. Dopiero rzut Crawforda przełamał niemoc gości. Chwilę później byliśmy świadkami kolejnej fali (2 min 30 sek)a Bulls po dunku Gibsona prowadzili już 30-22. Po przerwie na żądanie trenera Drew, Hawks nieco podreperowali swoje straty do rywala. Osobiste Crawforda i trójka Teague’a dały już tylko 6 oczek zaliczki ich rywalom. Następnie do gry wkroczyli podkoszowi Byków,a Noah i Boozer dali miejscowym kolejne punkty. Po przewie na żądanie Toma Thibodeau jego zespół koncentrował atak wokół Boozera i Noaha. Obaj byli kluczowymi graczami drugiej odsłony zdobywając po 6 oczek każdy. Po osobistych Korvera domownicy mieli 11-punktową zaliczkę przed przerwą (48-37).

Kwarta numer trzy rozpoczęła się od ataku Hawks. Joe Johnson ciągnął ofensywę przyjezdnych i jego 6 oczek zredukowały straty do 7. Wówczas do gry włączył się Luol Deng (14pkt/12zb), którego cztery oczka podreperowały sytuację Byków. Najlepsze z siebie wykrzesał też Bogans trafiając – po kolejnej asyście Rose’a – za trzy punkty. 59-45 i trener gości znów był zmuszony prosić o czas. Odpowiedź Hawks była natychmiastowa, punkty Teague’a, następnie 4 oczka w serii Smitha i efektowny slam dunk..time out Chicago!
Tibs od razu wprowadził do gry Brewera i Thomasa by znów wywrzeć większy nacisk na rywala w defensywie. Na ławce usiedli Bogans i Noah. Te zmiany na niewiele się zdały a Jastrzębie złapały właściwy tor lotu. Smith kolejnymi 3 oczkami, Teague osobistymi i Johnson rzutem z dystansu załatwili nadzieję Hawks na dogonienie rywala w ostatniej odsłonie (58-65 po trzeciej na korzyść Chicago).

Dwie minuty na stracie czwartej kwarty okazały się walką w obronie i serią niecelnych rzutów. Obie ekipy starały się przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Udało się to zrobić Bykom po akcji i wejściu na kosz Rose’a a chwilę później udanej trójce Korvera. Kiedy po czasie, do gry wkroczyli punktujący Noah i Boozer przewaga Byków, na 6 minut do końca, wzrosła do 14 oczek (61-75). Gracze coacha Drew na 5minut i 30 sekund mieli rzucone w kwarcie ledwie 3 oczka..Chwilę później obudzili się Teague i Crawford (który mocno ceglił tego wieczoru). Po kolejnej przerwie na żądanie coacha Byków, poprawiła się gra Hawks!!
Punkty Horforda, Smitha i Teague’a skróciły dystans do 71-77. Była to najniższa przewaga Byków od drugiej kwarty. Kiedy z opresji Byki wyprowadził Deng (dwie kolejne akcje były jego) na dwie minuty do końca spotkania wiadomo było, że Jastrzębie potrzebowałyby cudu by wygrać po raz drugi w United Center!

Kluczem do wygranej zespołu z Wietrznego Miasta okazała się znów defensywa, która nie raz pozwalała im wygrywać w tym sezonie tj. znak firmowy Toma Thibodeau. Czy ona też zadecyduje o kolejnych meczach w Philips Center? Przekonamy się już z piątku na sobotę!

Ciekawostka: 33% po stronie Hawks to najniższy wynik w play off przeciwników teamu Chicago od ery Michaela Jordana.

Wynik 86:73 (25:19, 23:18, 17:21, 21:15)

Punktowali:

Chicago: Rose 25 (10as, 6zb), Noah 19 (14zb), Deng 14 (12zb), Boozer 8 (11zb), Bogans 6, Korver 5, Watson 3, Thomas 2, Brewer 2, Gibson 2, Asik 0.

Atlanta: Teague 21, Johnson 16 (5zb, 5przech), Smith 13 (6zb), Crawford 11, Horford 6 (14zb), Williams 4 (7zb), Wilkins 2, Collins 0, Powell 0, Armstrong 0, Pachulia 0, Sy 0.

MVP spotkania: wspólnie D. Rose (25pkt/10as/5zb) z J. Noah (19pkt/14zb/3 przech.)

Wyraźnie zawiedli oczekiwania: Al Horford (tylko 6 punktów kolegi Noaha z Florida Gators, przy skuteczności 3/12) oraz Jamal Crawford (2/10 z gry).

Do poprawy w następnym spotkaniu: skuteczność z gry Hawks (w tym meczu mieli ją na poziomie ledwie 33%!!) oraz walka na desce po stronie graczy trenera Drew (mocno przegrana 39 do 58!!).

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

9 komentarzy

  1. stan pisze:

    Wynik 86:73 (18:28, 32:23, 21:21, 24:31) co to za knot wynik końcowy z 2 meczu, kwarty z 1 meczu. Trochę spokoju bez nerwów

  2. Woy9 pisze:

    jak spokojnie!! czemu ktoś tak późno to zauważył..pół dnia z takim babolem;( dzięki wielkie Stan!

  3. GPRbyNBA pisze:

    ja tam dopiero teraz zaglądam
    Mecz cały oglądałem i generalnie chyba możecie się domyślać co napisze.
    Zawsze staram się znaleźć rzeczy do poprawki i z tego co widze i będe powtarzał jak mantrę że w Chicago atak kuleje. I to bardzo! Może przydał by im się jakiś asystent trenera co się zna na ataku.

    Sorki ale z lepszymi drużynami 39% skuteczności za 2 to trochę mało.
    i Oki Rose miał ciśnienie bo dostał nagrodę, dodatkowo opaska na kostce mu nie pomagała ale jak widzisz że ci nie idzie to próbujesz czego innego Iiii… gdyby zawodnik sam na to nie wpadł to trener jest od tego by mu to uświadomić.
    Tymczasem Rose rzucał jak opentany i nie trafiał 10-27 oraz tylko 1 na 8 za trzy punkty. O stratach nie wspomnę bo mogą sie zdarzać.Człowiek rozumny gdy widzi że mu nie idzie to najpierw próbuje innej opcji typu podam do kogo innego może ktoś ma dziś lepszy celownik. Pokarze to na przykładzie Korvera – nie rzucił kilku pierwszych rzutów to został zdjęty bo „widocznie dziś nie ma dnia” ale jeśli kiepsko rzucał np Boozer to czemu Trener nie wstawił za niego np Thomasa – kto wie, może Thomas miał by skuteczność bliższa 50% . Jeśli Trener widzi że Rose ma dziś problem z rzutami to sam powinien powiedzić „Derrick podaj może częściej do Bogansa, a ty Keith wychodź na pozycje. Dziś masz ok 50% celności to zobaczymy, może dziś będzie twój dzień” W razie czego można przecież wrócić do wariantu pierwotnego. Czemu nie spróbować by Derrick podawał do kogoś komu piłka lepiej dziś siedzi?

    Jak tak sobie patrze na grę Miami to Chicago nawet z tą swoją dobrą obroną może nie dać im rady bo siły w ataku nie będzie. Nawet jeśli Byki będa dobrze bronić to Będzie ciążko sprowadzić strzelców wyborowych z Miami do skuteczności 40%.

  4. Woy9 pisze:

    Częściowo masz rację , ale z pewnych sytuacji można go rozgrzeszyć. Nikt nie zakładał ,że atak będzie tylko na jego głowie przy tak fatalnej postawie Boozera! dziś przeczytałem słuszny komentarz, że gra Bulls przypomina nieco grę Sixers za Larry’ego Browna pod egidą Allena Iversona. Rose ma lepszych partnerów wg mnie
    Sorry ale wolę i wiem ,że tak wybiera trener i daje mu carte blanche, by rzucał MVP a nie grający słabo przez większość sezonu Bogans. Wg mnie w off season Bulls pozyskają b.wartościowego obrońcę

  5. Reynevan pisze:

    „Niespodziewane nieco akcje Bogansa i Warricka (speców od defensywy w Bulls)”

    Warricka?

  6. Woy9 pisze:

    dziękuję Raynevan;-)

  7. GPRbyNBA pisze:

    generalnie chodzi mi o to że jeśli Rose ma słaby dzień to niech powiedzmy temu Bogansowi da pchnąć tą piłkę ze 4 razy więcej. Kto wie? Może zamiast statystyki
    1 na 2 będzie miał 4 na 8. Moze będzie miał lepszą skuteczność niż Rose. Wychodze z założenia że nic na siłę i jeśli coś nie wychodzi trzeba próbować innych wariantów. Spróbować przecież nie zaszkodzi.
    Dam kolejny przykład – Gortat
    W Orlando był na smyczy a teraz pokazuje że stać go na więcej.

  8. woy9 pisze:

    Bogans najlepsze lata ma za sobą , dwa trzy lata wstecz trafiał seriami za trzy reprezentując Magic i Bucks. Teraz to wiesz , na zasadzie jak wejdzie to dobrze. Ponadto w ataku ważniejszą opcją jest Deng i śmiem twierdzić ,ze to on wygrał końcówkę game no2 dla Bulls. Peace;-)

  9. GPRbyNBA pisze:

    jak by nie było Deng i Rose tworzą atak byków a Deng w dodatku (moim zdaniem) jest ich najlepszym defensorem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *