Koniec! Ale za to jaki

Nadszedł ten smutny dzień – ostatni dzień Regular Season. Ale nie ma się co smucić! Dzisiaj obejrzymy 15 spotkań – czyli wszystkie drużyny na parkiet. A jeśli komuś mało to powinien uświadomić sobie, że już niedługo zaczynamy playoffs. Niech więc rozpocznie się zabawa!

New York Knicks – Boston Celtics

W piłce nożnej niedługo zobaczymy cztery spotkania pomiędzy Realem a Barceloną, a w NBA mamy przed sobą pięć kolejnych spotkań między Knicks a Celtami. Dzisiejszy pojedynek może być jednak całkiem inny od pozostałych, ponieważ obie ekipy są pewne swoich miejsc i możliwe, że trenerzy dadzą pograć rezerwom. Nie będzie to jednak mecz jakiego można się było spodziewać jeszcze miesiąc temu. Wtedy Knicks przegrywali, a nowe nabytki nie grały jak trzeba. Teraz maszyna z MSG pracuje jak należy i to Celtowie będą musieli się mocno napocić, żeby nie przegrać w tej konfrontacji. Jeśli przyjrzymy się ławkom rezerwowych, to w troszkę lepszej sytuacji może być jednak Boston. Davis, Green, Murphy i West zmierzą się z Williamsem, Douglasem, Balkmanem czy Masonem Jr. Mimo, że nie wiadomo, czy wszyscy najlepsi będą odpoczywać to moim zdaniem i tak czeka nas bardzo ciekawe widowisko.

Washington Wizards – Cleveland Cavaliers

Spotkanie dwóch drużyn, które w tym sezonie zasłużyły na największą sympatię. Wydawało się, że Kawalerzyści nie wyjdą z dołka po zanotowaniu najdłuższej serii porażek w historii, ale już teraz wyprzedzili Minnesotę i w dzisiejszym spotkaniu mogą jeszcze poprawić swoją pozycję. Do takiej formy przyczyniła się bardzo dobra postawa jednego z najlepszych młodych podkoszowych – JJ Hicksona. JJ21 jest wciąż zawodnikiem niedocenianym, jednak to jego osiągnięcia (14pkt,9zb) stanowią o sile Cavaliers. Przez ostatnie 14 gier wyglądają one jeszcze lepiej – 20 pkt i prawie 12 zbiórek w spotkaniu. W drużynie z Waszyngtonu wszystko natomiast układa się jak najlepiej. Świetnie grają pierwszoroczniacy Wall i Crawford, doskonale spisują się McGee i Blatche, a swoje dokładają też Booker, Evans i Young. Nawet bez teoretycznie największej gwiazdy, Rasharda Lewisa, drużyna pokazała, że jeśli ktoś ma serce i chę do gry, to można wygrać z najlepszymi.

New Orleans Hornets – Dallas Mavericks

Jedno z niewielu spotkań, które ma znaczenie dla finalnego układu w Konferencji Zachodniej. Mavs będą do końca walczyli o zajęcie drugiego miejsca, a Hornets muszą do końca odpierać ataki Grizzlies. Dallas może skończyć nawet na czwartym miejscu jeśli przegra a Lakers i Thunder wygrają swoje spotkania. Więc nikt nie może pozwolić sobie na chwile słabości. W tym spotkaniu najciekawszy powinien być pojedynek dwóch zawodników, którzy grali w jednej drużynie podczas Meczu Gwiazd. Dirk Nowitzki będzie chciał udowodnić Chrisowi Paulowi, że to jego drużyna jest lepsza, a przy pomocy Shawna Mariona i Jasona Terry’ego może się udać.

Memphis Grizzlies – Los Angeles Clippers

Memphis wciąż walczy z Szerszeniami o siódme miejsce na Zachodzie, ale może być ciężko, bo nie wiadomo, czy wystąpi Zach Randolph. Najlepiej punktujący i zbierający zawodnik Grizzlies nie wyszedł na kluczowe spotkanie z Portland, więc Griffin i spółka mogą mieć ułatwione zadanie. Grizzlies mogą się jednak cieszyć, bo do formy wracają Conley i Mayo, a w dobrej formie jest też Randolph, więc Clippers nie będą mieli aż tak łatwo. Griffin na pewno będzie chciał potwierdzić, że to on jest najlepszym rookie tego sezonu. W ostatnim spotkaniu zaliczył 62 double double i jest w czołowej piątce najlepiej zbierających zawodników. Przy pomocy ze strony Gordona i Williamsa powinno się udać wygrać z Grizzlies, ale drużyna z Memphis tanio skóry nie sprzeda.

Pozostałe spotkania:

Atlanta Hawks – Charlotte Bobcats

Indiana Pacers – Orlando Magic

Detroit Pistons – Philadelphia 76ers

Miami Heat – Toronto Raptors

New Jersey Nets – Chicago Bulls

Houston Rockets – Minnesota Timberwolves

Milwaukee Bucks – Oklahoma City Thunder

Denver Nuggets – Utah Jazz

Portland Trail Blazers – Golden State Warriors

San Antonio Spurs – Phoenix Suns

Los Angeles Lakers – Sacramento Kings

 

 

Wojciech Gackowski

Wojciech Gackowski (rocznik 89', 6-0ft) - na boisku często biegam jako zawodnik na pozycjach 1-4, ale tak naprawdę od zawsze byłem combo guardem. Nie lubię błyszczeć w ataku i wolę podać koledze jakiegoś no-look-passa niż punktować jak szalony. W obronie nieustępliwy i wygadany jak Iman Shumpert. Kiedy nie gram dla wyniku uwielbiam z kolegami urządzać sobie konkursy rzutów za trzy i bardzo często w nich wygrywam. Przygodę z NBA zacząłem od finałów roku 1996, kiedy Bulls zmierzyli się z Seattle Supersonics. Miłość do tych drugich pozostała we mnie do dzisiaj, tylko, że w miejsce Paytona i Kempa, kibicuję Westbrookowi i Durantuli. Od zawsze jestem też niepoprawnym fanem LALakers i Kobego.

5 komentarzy

  1. Krzychair pisze:

    Chciałbym jeszcze dodać, że jak Spurs przegrają z Suns a Bulls wygrają z Nets to właśnie Chicago będzie numerem jeden w lidze po RS.

  2. adam23 pisze:

    @Krzychair raczej bedzie status quo, spurs wygraja nawet w rezerwowym skladzie

  3. woy9 pisze:

    Nie Byki sa punkt na plusie w spotkaniach ze Spurs i to oni wygrają

  4. Krzychair pisze:

    HA! No1 this year goes to CHICAGO ;-))

  5. Woy9 pisze:

    TAAK JEESSSTTTT!! MVP MVP;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *