Nie-forma Lakers a walka o tytuł

Już za kilka dni najważniejsze pytania sezonu zaczną znajdywać swoje odpowiedzi. Najtrudniejsze i najbardziej fascynujące z nich stoją przy broniących tytułu Los Angeles Lakers, którzy dzisiejszej nocy podejmą u siebie San Antonio Spurs.

Grający w aurze największej tajemniczości mistrzowie wdarli się do fazy playoff targani przez niebywałą – nawet jak na nich – niestabilność formy. I paradoksalnie zasadniczą siłą tegorocznych Lakers jest przede wszystkim fakt, iż tak na prawdę nikt nie jest w stanie powiedzieć na co drużynę Phila Jacksona stać. Wobec twardo wytyczonych ścieżek Miami Heat, Boston Celtics czy San Antonio Spurs, koszykarze z Kalifornii są w tym roku istną gmatwaniną potencjału, a nawet czysto sportowym chaosem, który jak nigdy dotąd liczyć będzie na to co pokaże Kobe Bryant.

Jaki jest problem samych Lakers wiedzą (albo nie wiedzą) tylko oni, natomiast wobec postawy jaką Jeziorowcy prezentują w obecnym sezonie, o wiele większy problem będą mieć ich potencjalni rywale w postseason. Wszystko to jest winą faktu, iż Kalifornijczycy podczas całego sezonu prezentowali najbardziej skrajne – a co za tym idzie spektakularne – zwycięstwa jak i porażki.

Rozkładając obecną prezencję obrońców tytułu na czynniki pierwsze w perspektywie potyczek w fazie playoff, za kluczowe rezultaty będą odpowiadały match-upy. Tu szczególną uwagę proponuję zwrócić na takich graczy jak Ron Artest i Andrew Bynum, ale nie tylko. Najważniejszy w tej wyjątkowo skomplikowanej układance będzie wspomniany wyżej Bryant, na którego Kalifornijczycy będą liczyć szczególnie w takich elementach jak pojedynki jeden na jeden, czy dbanie o odpowiedni przepływ podań w poszczególnych akcjach, kosztem redukcji liczby jego indywidualnych akcji.

Najlepszy moment na tego typu dojrzałość w grze Kobego nadszedł moim zdaniem właśnie w tym sezonie, nawet jeśli jego ciało jest w 10 razy lepszym stanie niż rok temu, co teoretycznie pozwalałoby mu na większą burżuazję w jego akcjach. Niemniej jednak stawka jest na tyle ogromna, a okoliczności i nie-forma Lakers na tyle kłopotliwa do analizy dla przeciwników, że zbytnie ignorowanie zespołowości byłoby ze strony Bryanta jak i reszty Lakers strzałem w tył głowy.

2 komentarze

  1. flappjack pisze:

    Ja myśle, że nawet jakby przegrali 20 meczy przed PO i logika podpowiadała by że sa w słabej formie i zmniejszyli szanse na mistrza to i tak napisał byś że to jest ich siłą.
    „I paradoksalnie zasadniczą siłą tegorocznych Lakers jest przede wszystkim fakt, iż tak na prawdę nikt nie jest w stanie powiedzieć na co drużynę Phila Jacksona stać”
    SIŁĄ?
    „okoliczności i nie-forma Lakers na tyle kłopotliwa do analizy dla przeciwników”
    Jeśli będą w takiej formie to nie będzie trzeba ich analizować i to powinien być wniosek z ich ostatnich porażek, a nie to że ktoś może mieć w związku z tym kłopot z analiza ich gry, zaraz ktoś napisze że świetni Lakers przegrali ostatnie mecze specjalnie żeby zmylić przeciwników.!!!!

  2. Sajmon pisze:

    Do stwierdzenia o jakichś zmyłach przeciwników się nie posunąłem, nawet o tym nie pomyślałem. Zaś ignorowanie – jakby nie było – obecnych mistrzów NBA, a co za tym idzie brak analizy ich gry jaka by nie była, jest moim zdaniem czystą głupotą – bez urazy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *