Butologia – Recenzja: And1 Rising Sun

Autor: c. (butologia.blogspot.com)

And1 jest firmą, której udało się przebić przez hegemonię czołowych producentów obuwia, wypromować na zupełnie inny sposób niż tylko poprzez sponsorowanie gwiazd NBA. Tak jak w pewnym okresie cieszyła się mianem bardzo solidnych produktów, tak wraz ze sprzedażą marki w 2005 roku, jakby ta opinia doznała pewnego uszczerbku. Jak się sprawują sprzed tego okresu?

Recenzowana para pochodzi z 2004 roku (do takiej informacji przynajmniej dotarłem) i prawdę mówiąc niezmiernie kusiło mnie aby ją zakupić – nie wiem na ile chęć sprawdzenia ile prawdy jest w tym że ich buty takie dobre były, a na ile przekonał mnie sam wygląd butów, w którym można znaleźć odniesienia do Air Jordan XII jaki i kolorystyki ‚Cool Grey’ pojawiającej się na kilku modelach AJ.

Pierwsze wrażenie – jest OK. But jest wykonany z patentowej skóry naturalnej (póki nie otrzymałem przesyłki ze zdjęć myślałem że to jakiś materiał skóropodobny będzie), ładnie obszytej do środka, cały ten połyk dodaje mu nieco klasy. Ciekawe rozwiązanie zostało zastosowane przy języku – sam język poza zastosowaniu gumek stabilizujących po bokach, jest połączony z tym dodatkowym wypełnieniem wokół kostki/nogi. Po włożeniu na nogę ogólne wrażenie nie było ukierunkowane w żadną ze stron – czułem się normalnie, żadnej przesadnej sztywności ani nadmiernej miękkości = jest poprawnie.

W trakcie gry nie miałem specjalnie problemów z ruchami stopy w bucie, z uwieraniem gdziekolwiek, wspomniany kołnierz wokół kostki poprawia komfort (brak problemów z ruszającym się językiem plus ta dodatkowa wyściółka), lecz ma to także drugą stronę medalu – jest miękko i komfortowo ale o większym wsparciu dla kostki można raczej zapomnieć. Patrząc z profilu, na górnej krawędzi jest to wcięcie na kostkę, co powoduje że przy porządnym zasznurowaniu od przodu but dobrze przylega, a od tyłu ten element nie ma zbytnio usztywnienia = nie oferuje za wiele wsparcia.

Amortyzacja przedniej części – klasyczne rozwiązanie piankowe. Nie jest źle, nie odczuwałem jakiś wybitnych braków, ale po grze w parach bardziej zaawansowanych technologicznie głód czegoś lepszego jednak pozostaje. W tylnej części mamy widoczne poduszki powietrzem z systemem Harmonix. Nie wiem czy to już następowały cięcia finansowe, ale we wcześniejszych modelach można było jeszcze uświadczyć dodatkowej amortyzacji dzięki wstawkom z materiału Poron w przedniej i tylnej części wkładki – tutaj tego brak. Wracając do systemu w pięcie – jak się weźmie buta do ręki to palcem można wciskać poduszki, ale nie oznacza to wcale że po włożeniu na nogę będą się one pod nami zapadać – wręcz przeciwnie – potrzeba małej chwili aby ten cały system w pięcie ułożył się. Nie umiem powiedzieć czemu, ale amortyzacja w pięcie znacznie bardziej mi pasowała przy wszelakich naskokach, wybiciach z dwóch nóg niżeli z jednej.

Patrząc na podeszwę, możemy dostrzec na znacznej powierzchni klasyczny wzór w ‚jodełkę’, choć także trochę powierzchni o minimalnym bieżniku. Po grze w Tai Chi Mid nie wiedziałem czego się spodziewać tym razem, ale nie było rozczarowań – but poprawnie trzymał się podłoża, niezależnie od jakości parkietu. Może nie było to idealne klejenie się podłogi, może też potrzebowały odrobinę się dotrzeć, ale to już szybciej czułem minimalny ruch stopy w bucie niżeli poślizg. Także nie da się nie zauważyć srebrnej wstawki z TPU która rozciąga się od piety po środkową część buta – zapobiega ona nadmiernym ruchom/wyginaniu się buta.

Czy to magia Mixtape’ów nakręciła tak gloryfikującą spiralę wokół marki? Na pewno mocno pomogły one marce zaistnieć, oferując produkt w przystępniejsze cenie (buty And1 raczej nie przekraczały 100$, podczas gdy topowe Nike’a to kwota rzędu 150$ albo i więcej). Jeśli ktoś ciągle darzy markę And1 sporym sentymentem i to ich butów poszukuje, Rising Sun jest zdecydowanie wart uwagi podczas wyboru między innymi modelami w podobnym przedziale cenowym, które raczej bazują tylko na podstawowej piance EVA i mające mieszaną opinię co do jakości. Prawdę mówiąc, już miałem co innego napisane w podsumowaniu, ale jakoś ostatnia gra w nich, nie wiem czy spowodowana moim dobrym dniem czy czymś innym, jednak zmieniła nieco moje podejście że ciut cieplej jednak na nie patrze niżeli po prostu poprawny but do gry – może coś w tej magii jednak jest?

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *