Seria Lakers przerwana

Denver Nuggets
21 19 29 26 95
Los Angeles Lakers
20 27 22 21 90

„Jeziorowcy” walczyli o swoje dziesiąte zwycięstwo z rzędu. Bardzo dawno nie było takiej serii w L.A., ale fani tego zespołu mogli być napełnieni optymizmem, gdyż Lakers od dłuższego czasu prezentują naprawdę wysoką formę. Grają koszykówkę z najwyższej półki. Od pamiętnej przerwy na All-Star Weekend przegrali tylko jedno spotkanie. Pora jednak zapomnieć o tej całej serii i dopisać kolejną porażkę. W Staples Center zwycięstwo wyrwała ekipa Denver Nuggets.

Przez długi czas gra była bardzo wyrównana. Toczyła się niemal punkt za punkt. LAL zdołali maksymalnie uciec na 7 punktów, a Nuggets na 8. Po trzech kwartach na tablicy widniał wynik remisowy 69:69. Denver odskoczyło w drugiej połowie IV kwarty. Na 2:12 min przed końcem piłkę w ataku zebrał Kenyon Martin i umieścił w koszu. Ten zawodnik nie pierwszy i nie ostatni raz tego wieczoru dał się we znaki „Jeziorowcom”. Po tej akcji „Bryłki” wyszły na prowadzenie 91:83.

Lakers jednak nie złożyli broni. Na 15 sekund przed końcem Lamar Odom trafił z dystansu i zrobiło się tylko 92:90. Nie wszystko było stracone. Od razu poszedł faul i na linii rzutów wolnych stanął Nene, który całkiem nieźle sobie radził w tym spotkaniu. Zanotował 12 punktów i 7 zbiórek. Brazylijczyk pierwszego osobistego trafił, ale w drugiej próbie się pomylił. Myślicie, że Lakers mieli piłkę i trzy punkty straty do odrobienia w 11 sekund? Nic z tych rzeczy! Strasznie zawiodło zastawienie podkoszowe przy niecelnym wolnym Nene. To była kluczowa akcja tego meczu. Kenyon Martin wykorzystał błąd swoich rywali zbierając piłkę i zdobywając kolejne dwa punkty. Denver uciekło na pięć oczek i Lakers już nic nie mogli zrobić. Martin to prawdziwy bohater tego spotkania. W całym meczu miał 18 punktów i 8 zbiórek.

Podkoszowi Lakers nieźle sobie w tym meczu radzili, ale w najważniejszym momencie nie potrafili zastawić. Andrew Bynum miał w tym meczu 8 punktów i 16 zbiórek, a Pau Gasol 16 punktów i 12 zbiórek.

Kobe Bryant zdobył 28 punktów, ale na raczej słabej skuteczności z gry 10/27. Nie odegrał też roli prawdziwego lidera. W ostatnich, decydujących, dwóch minutach meczu nie trafił czterech rzutów.

Kolejny raz bardzo dobrze spisał się wchodzący z ławki Lamar Odom. Jego dorobek to 17 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst. Odom utrzymuje naprawdę wysoka formę i jest pewnym punktem swojego zespołu.

W Denver najlepszym strzelcem był Danilo Gallinari. Włoch zdobył 22 punkty, a do tego miał 7 zbiórek. Świetnie spisał się również rezerwowy rozgrywający Raymond Felton. Były zawodnik Bobcats oraz Knicks zapisał w swoim dorobku 16 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty.

Denver Nuggets, gdy odchodził od nich Carmelo Anthony, mieli spadać w dół. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Bez swojego gwiazdora „Samorodki” mają bilans 15-4 i nie zamierzają zwalniać tempa. To bardzo ciekawa drużyna, która naprawdę mnie zaskakuje.

Los Angeles Lakers przez tą porażkę zahamowali swój pościg za San Antonio Spurs. Ciekawe czy w samej końcówce sezonu będą jeszcze w stanie zebrać siły i ruszyć do kolejnej pogoni…

3 komentarze

  1. Piotr Gładczak napisał(a):

    Wiadro zimnej wody na rozgrzane głowy Lakersów. Szkoda błędu w zastawieniu przy tej zbiórce. Mogłoby być ciekawie kiedy w ostatnich sekundach piłka byłaby w rękach Kobe’go.

    • Woy9 napisał(a):

      psztyczek w nos Odoma, który akcję wcześniej popisał się fantastyczną trójką sprzed nosa obrońcy. Swoją drogą ciekawe czy ktoś to widział co ja..końcówkę grało 3 graczy Knicks i oni spisywali się bez zarzutów w drugiej połowie. Felton, Will-Ch, Gallo. Kto lepiej wychodz na całej tej wymianie? Karl tylko szachuje : ” a zmienię sobie centra/ może tym razem Afflalo posiedzi? Smith nie trafia i słabiej broni – wchodzisz Will! oo Lawson coś cieniuje, Ray grzej się;) talię ma – mocnych kart. Kibicuję Denver od tego pozbycia się Melo. Pierwsza runda play off i potyczka z Thunder będzie niezłą batalią.

  2. Bob napisał(a):

    Każdy kto trafia teraz na Nuggets musi się obawiać. U nich widać, że bardzo cieszą się grą. Dodatkowo brak presji ze strony kibiców i mediów im bardzo pomaga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *