Panowie! Boks na później!

Andrew Bynum fot.Harry How/NBAE via Getty Images

Po tym co zawodnicy Lakers i Mavericks zgotowali nam w nocy mam nadzieję, że dzisiaj już do żadnych przepychanek nie dojdzie. Wolałbym, żeby w walce o playoff używano tylko i wyłącznie koszykarskich atrybutów, których przecież żadnej z drużyn nie brakuje. A że drużyny z NBA, podobnie jak bokser walczący w ringu, nigdy się nie poddają, przekonaliśmy się już nieraz. Dzisiaj pora utwierdzić się  w tym przekonaniu.

Charlotte Bobcats – Orlando Magic

Charlotte jest coraz bliżej powtórzenia sukcesu sprzed roku, jakim niewątpliwie był awans tej drużyny do playoff. Po zwycięstwie nad Cleveland 98-97 drużyna jest już tylko jeden mecz za Indianą i w Orlando będzie szukała okazji do przedłużenia serii czterech zwycięstw. Problemem dla dziewiątej obecnie drużyny wschodu może być brak Przybilli, którego kontuzja kolana wyeliminowała do końca sezonu. Jedynym zdrowym centrem jest teraz Kwame Brown, który co prawda gra nieźle, ale czy poradzi sobie z całym spotkaniem? Orlando też boryka się z problemami kadrowymi. Niepewny jest występ Redicka, Quentina Richardsona i Duhona, jednak trzon drużyny Stana Van Gundy’ego jest gotowy do pojedynku. Czy Rysiom uda się wydrzeć zwycięstwo drużynie Magików? Jeśli Dwight Howard nie złapie zbyt wielu fauli na początku spotkania, może być ciężko.

Cleveland Cavaliers – Washington Wizards

Spotkanie dwóch najsłabszych teamów Konferencji Wschodniej i zarazem dwóch najsłabiej grających na wyjazdach drużyn w całej NBA. Te statystyki w troszkę lepszej sytuacji stawiają gospodarzy, drużynę czarodziejów, i nie ukrywam, że moim zdaniem ich gra jest troszkę lepsza od postawy Kawalerzystów. Również ostatnie spotkanie tych drużyn pozwoliło ekipie Wizards na odniesienie zwycięstwa i co za tym idzie zakończenie serii 25 porażek na wyjazdach, więc może i tym razem McGee i Crawford poprowadzą swój team do zwycięstwa? W spotkaniu nie wystąpią kontuzjowany Nick Young oraz zawieszony za ‘sprzeczkę’z BigZ John Wall. Ekipę Cleveland do zwycięstwa będzie się starał poprowadzić JJ Hickson. JJ21 może mieć co prawda problemy w walce z JaValle McGee, ale to właśnie ich pojedynki powinny być ozdobą tego spotkania.

San Antonio Spurs – Houston Rockets

Dobrze znane nam wszystkim przysłowie mówi: „Jak przegrywać to z klasą”. Jednak moim zdaniem Spurs są drużyną na tyle klasową, że wystarczy już tych porażek. Przydałoby się zwycięstwo i to nie tylko po to, żeby podbudować morale drużyny, ale żeby nie pozwolić pozostałym na zbytnie rozpędzenie się przed playoff. Bo co z tego, że ta drużyna ma najlepszy bilans w lidze? Pięć porażek z rzędu, to dlaczego mielibyśmy nie dorzucić szóstej? Mam nadzieję, że właśnie w taki sposób podejdzie do spotkania Houston, tym bardziej, że Rockets wciąż liczą się w walce o playoff na Zachodzie. Do składu Spurs wrócili już kontuzjowani Duncan, Ginobili i Parker, ale Celtowie pokazali, że są oni do ogrania. Tym bardziej, że w hali Toyota Center już czekają Lowry, Scola i Martin…

Oklahoma City Thunder – Portland Trail Blazers

Blazers wygrali ostatnie sześć spotkań na parkiecie w Rose Garden, ale o zwycięstwo dzisiejszego wieczoru może być bardzo trudno. Harden, Durant i Westbrook postarają się, żeby nie był to tylko sezon, w którym ich drużyna wygrała 50 spotkań, ale będą starali się dołożyć jeszcze kilka. A skoro w marcu udało się uzyskać bilans 14-2, to dlaczego w kwietniu miałoby być gorzej? Tym bardziej, że Oklahoma może spokojnie grać w kosza nie martwiąc się o swoją czwartą pozycję, a jeśli Dallas przegra jeszcze kilka spotkań, to kto wie? Blazers wracają do domu po porażce z Szerszeniami i będą chcieli odzyskać utracone szóste miejsce. W formie są Aldridge i Wallace, obaj szybcy, wysocy i zwinni. Ale będzie trzeba czegoś więcej niż tej dwójki do zatrzymania Gromu znad Oklahomy.

Pozostałe spotkania:

Milwaukee Bucks – Indiana Pacers

New Jersey Nets – Philadelphia 76ers

Chicago Bulls – Detroit Pistons

Boston Celtics – Atlanta Hawks

Miami Heat – Minnesota Timberwolves

Memphis Grizzlies – New Orleans Hornets

Los Angeles Clippers – Phoenix Suns

Denver Nuggets – Sacramento Kings

Los Angeles Lakers – Utah Jazz

 

Wojciech Gackowski

Wojciech Gackowski (rocznik 89', 6-0ft) - na boisku często biegam jako zawodnik na pozycjach 1-4, ale tak naprawdę od zawsze byłem combo guardem. Nie lubię błyszczeć w ataku i wolę podać koledze jakiegoś no-look-passa niż punktować jak szalony. W obronie nieustępliwy i wygadany jak Iman Shumpert. Kiedy nie gram dla wyniku uwielbiam z kolegami urządzać sobie konkursy rzutów za trzy i bardzo często w nich wygrywam. Przygodę z NBA zacząłem od finałów roku 1996, kiedy Bulls zmierzyli się z Seattle Supersonics. Miłość do tych drugich pozostała we mnie do dzisiaj, tylko, że w miejsce Paytona i Kempa, kibicuję Westbrookowi i Durantuli. Od zawsze jestem też niepoprawnym fanem LALakers i Kobego.

1 Odpowiedź

  1. bargnani pisze:

    Ja planuję dzisiaj obejrzeć Chicago vs Detroit, ale chętnie obejrzę sobie początek Wizards vs Cavs by po prostu pooglądać sobie bloki JaVale’a :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *