Durant lepszy od Curry’ego, Thunder lepsi od Warriors

Golden State Warriors (32-43)
29 21 27 29 (8) 114
Oklahoma City Thunder (49-24)
25 33 20 28 (9) 115

Trzeba przyznać, że Oklahoma City Thunder wymęczyła zwycięstwo w meczu z Golden State Warriors. Potrzebna była nawet dogrywka. W ostatnich minutach jednak zanosiło się, że spotkanie zakończy się w regulaminowym czasie gry.

Na 13 sekund przed końcem IV kwarty po celnych rzutach Russella Westbrooka gospodarze prowadzili sześcioma punktami. „Wojownicy” jednak się nie poddawali. Szybko trójką odpowiedział Reggie Williams (10 pkt), a chwilę później wznawiając grę spod własnego kosza Daequan Cook (9 pkt) popełnił duży błąd. Niedokładnie podał do Kevina Duranta, więc piłkę przejął Monta Ellis. Obrońca gości spokojnie przymierzył z samego rogu boiska i wyrównał stan meczu. Durant mógł to jeszcze wygrać, ale jego rzut oddany równo z końcową syreną nie dotarł do celu.

Dogrywka też toczyła się niemal punkt za punkt. Na trójkę Ellisa w ostatniej minucie odpowiedział Kevin Durant trafiając z półdystansu. Tym samym wyrównał stan meczu na 114:114. Jakiś czas później faulowany Russell Westbrook stanął na linii rzutów wolnych. Pierwszej próby jednak nie wykorzystał, ale w drugiej się nie pomylił i wyprowadził swój zespół na jednopunktowe prowadzenie. Golden State Warriors mieli jeszcze jedenaście sekund na zmianę rezultatu, ale w decydującym momencie Ellis nie trafił.

Monta Ellis mimo, że nie trafił tego niezwykle ważnego rzutu to i tak rozegrał bardzo dobre spotkanie. Zapewnił Warriors dogrywkę, a w całym spotkaniu zdobył 20 punktów oraz miał 11 zbiórek.

Motorem napędowym zespołu gości był jednak Stephen Curry. Zdobył 35 punktów oraz miał również 6 zbiórek i 5 asyst. Świetny występ tego młodego rozgrywającego.

Thunder wygrali walkę o zbiórki 42:52. Kendrick Perkins nie zdobył żadnego punktu, miał 0/3 z gry, ale zebrał 13 punktów piłek i bardzo pomógł ekipie z OKC w osiągnięciu tego celu. W GSW dzielnie pod koszem walczyli David Lee oraz Dorell Wright (7 pkt i 10 zb), ale to nie wystarczyło. Lee w ogóle spisał się bardzo dobrze. Zdobył 24 punktów oraz miał 15 zbiórek. Występów na tym poziomie tego zawodnika bardzo brakuje „Wojownikom”.

Najlepszym zawodnikiem Thunder był bez wątpienia Kevin Durant. Statystyki jakie uzyskał, czyli 39 punktów, 6 zbiórek oraz 5 asyst, robią wrażenie. To on może czuć się ojcem tego zwycięstwa. W dogrywce zdobył 8 punktów z 9, które uzyskał cały zespół. Dobrze spisał się również Serge Ibaka – 19 punktów i 8 zbiórek. Russell Westbrook może nie błyszczał jak w niektórych innych meczach, ale otarł się o triple-double (15 pkt, 9 as i 8 zb). Do swojej dobrej formy wrócił także James Harden. Rezerwowy dodający 15 punktów i 5 zbiórek to prawdziwy skarb.

W Thunder nastąpiły pewne zmiany związane z kontuzjami. Z gry wypadł Nick Collison, który doznał jakieś drobnej kontuzji, ale szybko powinien być gotowy do gry. Gotowy do walki powinien być również Nate Robinson, który dotychczas rozegrał w koszulce Thunder zaledwie jedno spotkanie. Było to 2 marca przeciwko Pacers. Robinson zdobył wtedy 6 punktów.

1 Odpowiedź

  1. Szydlak pisze:

    Kendrick Perkins nie zdobył żadnego punktu, miał 0/3 z gry, ale zebrał 13 punktów . Niby wiadomo o co chodzi ale razi oko ;p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *