Dziewięciu wspaniałych

Josh Smith fot. Scott Cunningham/NBAE/Getty Images

 

Po wczorajszym dniu, który przebiegł nam głównie pod dyktando kolejnej porażki Nowego Jorku czas na kolejne emocje związane z walką o playoff na Zachodzie. Już dzisiaj możemy dowiedzieć się, które z zespołów wciąż będą miały szansę na awans, a które zostaną tych szans pozbawione. Ale nie uprzedzajmy faktów. Przed nami wieczór z kolejnymi dziewięcioma spotkaniami…

San Antonio Spurs – Memphis Grizzlies

San Antonio Spurs, bez Tima Duncana, będą próbowali uniknąć poniesienia trzeciej porażki z rzędu. Oba przegrane w tym tygodniu spotkania, były wynikiem niskiej koncentracji i słabej postawy w końcówkach. Najpierw porażka z Denver, mimo siedmiopunktowej przewagi w czwartej kwarcie, a dwa dni później przegrany mecz z Portland, mimo dziesięciu punktów przewagi. Kolejne spotkanie może okazać się równie ciężkie nawet z Tiago Splitterem, który stara się jak może żeby zastąpić nieobecnego gwiazdora Spurs. W teorii San Antonio może się spotkać z Memphis już w pierwszej rundzie playoffów, więc dzisiejszy mecz możemy potraktować jako małą zapowiedź. Memphis mają bilans 9-7 od chwili, kiedy ze składu wypadł Rudy Gay. Troszkę słabiej spisuje się też Tony Allen, który w przegranym z Bulls spotkaniu zdobył tylko 13 punktów. Jeśli jednak Zach Randolph powtórzy swój występ z poprzedniego spotkania z San Antonio (25pkt,20zb), to możemy być świadkami kolejnego ciekawego widowiska.

Portland Trail Blazers – Oklahoma City Thunder

W dzisiejszym spotkaniu Thunder mogą zapewnić sobie miejsce w playoff. Drużynie z Portland do tej pewności jeszcze trochę brakuje, ale najpewniej także ich zobaczymy w  kolejnej fazie sezonu. Oklahoma wygrała 11 z ostatnich 13 spotkań i pewnie zmierza do drugiego z rzędu występu w fazie pucharowej.  Drużyna prezentuje się świetnie nie tylko dzięki grze liderów – Westbrooka i Duranta, ale głównie dzięki rewelacyjnej postawie całego składu. Ibaka, Harden i pozyskany całkiem niedawno  Perkins wnoszą wiele dobrego do gry młodej drużyny z Oklahomy. Portland w tym sezonie też nie ma powodów do narzekania. Prawie pewne miejsce w playoff, bardzo dobra postawa drużyny w ostatnich meczach i zwycięstwo nad faworyzowanym San Antonio mogą dać niedowiarkom trochę do myślenia. Nie oznacza to jednak, że zespołowi z Portland będzie łatwo. Po meczu z Oklahomą powtórka z San Antonio i mecz z bezpośrednim rywalem – New Orleans Hornets. Gardę trzeba więc nadal trzymać wysoko.

Dallas Mavericks – Phoenix Suns

Spotkanie z Phoenix Suns będzie dla drużyny Dallas przygotowaniem do czwartkowego boju o drugie miejsce na Zachodzie z Los Angeles Lakers. Dallas wygrało trzy ostatnie spotkania i będzie chciało przedłużyć tę serię głównie dzięki dobrej obronie. Ostatnie spotkanie między tymi drużynami zakończyło się wynikiem 112-106 i Phoenix będzie się musiało bardzo postarać, żeby uniknąć kolejnej porażki, która raczej wykluczy ich z walki o playoff. Może być im jeszcze trudniej, bo w spotkaniu nie wystąpi ich ‘podstawowy środkowy z ławki’, Marcin Gortat. Polak opuścił końcówkę spotkania z Nowym Orleanem ze złamanym nosem i nie wystąpi w meczu z Dallas. Gortat w drużynie Słońc zdobywa średnio 18 punktów i 11 zbiórek i to właśnie tych zdobyczy może zabraknąć do odniesienia zwycięstwa z trzecim obecnie zespołem Zachodu.

Pozostałe spotkania:

Sacramento Kings – Philadelphia 76ers

Atlanta Hawks – Cleveland Cavaliers

Houston Rockets – Miami Heat

Boston Celtics – Minnesota Timberwolves

Washington Wizards – Golden State Warriors

New Orleans Hornets – Los Angeles Lakers

 

 

Wojciech Gackowski

Wojciech Gackowski (rocznik 89', 6-0ft) - na boisku często biegam jako zawodnik na pozycjach 1-4, ale tak naprawdę od zawsze byłem combo guardem. Nie lubię błyszczeć w ataku i wolę podać koledze jakiegoś no-look-passa niż punktować jak szalony. W obronie nieustępliwy i wygadany jak Iman Shumpert. Kiedy nie gram dla wyniku uwielbiam z kolegami urządzać sobie konkursy rzutów za trzy i bardzo często w nich wygrywam. Przygodę z NBA zacząłem od finałów roku 1996, kiedy Bulls zmierzyli się z Seattle Supersonics. Miłość do tych drugich pozostała we mnie do dzisiaj, tylko, że w miejsce Paytona i Kempa, kibicuję Westbrookowi i Durantuli. Od zawsze jestem też niepoprawnym fanem LALakers i Kobego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *