(Nie)Pechowa Trzynastka

Trevor Ariza fot. Melissa Majchrzak/NBAE via Getty Images

Po wczorajszej nocy, gdzie mogliśmy wybierać między dwoma spotkaniami (ale za to jakimi!), dzisiaj czeka nas trzynaście możliwości wyboru. Nie wiadomo, czy znowu doczekamy się spotkań, które będą się nam śniły po nocach, ale pewne jest, że każdy znajdzie coś dla siebie. Tak jak to już zawsze w NBA bywa.

Philadelphia 76ers – Miami Heat

Przed sezonem wszyscy mówili o tym, że Heat będzie jedną z najlepszych drużyn  w historii ligi. No bo tak naprawdę czego innego można się było po nich spodziewać? Drużyna ma w swoich szeregach najlepszego obecnie koszykarza na parkietach NBA 0 LeBrona Jamesa. Ma w swoim składzie jednego z lepszych podkoszowych zawodników Ligii, który w dodatku nie boi się grać na dystansie – Chrisa Bosha. Ma także zawodnika, który szybkością i walecznością ustępuje chyba tylko Derrick’owi Rose’owi, i który niejednokrotnie już pokazał, że uwielbia grać zarówno w ataku jak i w obeonie – Dwyane’a Wade’a. Philadelphia jest w tym sezonie w zgoła odmiennej sytuacji. Przed rozpoczęciem rozgrywek, każdy rozważała tę ekipę jako Iguodalę i resztę. Okazało się, że o kształcie zespołu decydują zawodnicy zupełnie inni – Elton Brand, Andres Nocioni, czy Jrue Holiday. Heat spisują się rewelacyjnie przeciw zespołom z niższej półki, ale czy 76ers możemy zaliczyć do słabszych, skoro walczą jak równy z równym o zajęcie piątego miejsca w Konferencji Zachodniej?

Memphis Grizzlies – Chicago Bulls

Grizzlies coraz pewniej dążą do najważniejszego obecnie dla nich celu – wejścia do playoff. Jak zawsze po drodze do osiągnięcia celu zdarzają się ofiary. Pierwszą z nich okazała się drużyna Boston Celtics walcząca z Bykami o prymat na Wschodzie. Czy drużyna pozbawiona swojego najlepszego strzelca, Rudy’ego Gay’a, pokona także drugą z potęg Wschodu? Byki grają obecnie najlepszą koszykówkę od roku 1998, miażdżąc rywali najlepszą obroną w lidze. Jeszcze trudniej będzie złapać Byki za rogi na ich własnym terenie, gdzie w tym sezonie ponieśli tylko cztery porażki przy 31 zwycięstwach. A jeśli dodamy do tego Derrick’a Rose’a to uśmieszek powątpiewania w możliwości ekipy z Memphis sam ciśnie się na usta.

New Orleans Hornets – Phoenix Suns

Spotkanie między dwiema drużynami z Zachodu, które wciąż walczą  o miejsce w playoff, zapowiada się na wielki pojedynek dwóch rozgrywających. Po jednej stronie barykady młody, szybki, dysponujący niezłym rzutem Chris Paul, a po drugiej doświadczony i dysponujący niesamowitym podaniem Steve Nash. Jest to także spotkanie, po którym okaże się, czy Szerszenie są w stanie utrzymać dobrą dyspozycję bez jednego z kluczowych graczy – Davida Westa, który w spotkaniu z Utah doznał poważnej kontuzji. Phoenix będzie się starało dogonić Memphis, które zajmuje obecnie wymarzoną ósmą lokatę na Zachodzie. Jeśli Słońca zagrają tak jak w dwóch ostatnich spotkaniach to myślę, że są w stanie osiągnąć swój cel.

Los Angeles Clippera – Los Angeles Lakers

Po ostatnich spotkaniach obu drużyn mamy prawo oczekiwać dużo. A nawet więcej. Trzy dogrywki Lakers z Suns i dwie dogrywki Clippers z Wizards mogą narobić apetytu wszystkim fanom koszykówki. A przy tym liderzy obu ekip spisują się wyśmienicie. Griffin zaliczył pierwsze w karierze triple double (33pkt,17zb,10ast), a Kobe’mu zabrakło do podobnego osiągnięcia tylko jednej asysty (42pkt,12zb,9ast). Jeśli więc panowie dalej będą chcieli grać taką koszykówkę to ja nie mam nic przeciwko. Tym bardziej, że obaj robią to z korzyścią dla swoich zespołów. Lakers wygrali 13 z ostatnich 14 spotkań, a Clippers 7 z 11, więc możemy wnioskować, że walka o zwycięstwo i w tym spotkaniu będzie bardzo, a nawet bardziej zacięta.

Pozostałe spotkania:

New Jersey Nets – Orlando Magic

Sacramento Kings – Indiana Pacers

Charlotte Bobcats – Boston Celtics

Detroit Pistons – Cleveland Cavaliers

Milwaukee Bucks – New York Knicks

Minnesota Timberwolves – Oklahoma City Thunder

Washington Wizards – Denver Nuggets

San Antonio Spurs – Portland Trail Blazers

Toronto Raptors – Golden State Warriors

 

 

Wojciech Gackowski

Wojciech Gackowski (rocznik 89', 6-0ft) - na boisku często biegam jako zawodnik na pozycjach 1-4, ale tak naprawdę od zawsze byłem combo guardem. Nie lubię błyszczeć w ataku i wolę podać koledze jakiegoś no-look-passa niż punktować jak szalony. W obronie nieustępliwy i wygadany jak Iman Shumpert. Kiedy nie gram dla wyniku uwielbiam z kolegami urządzać sobie konkursy rzutów za trzy i bardzo często w nich wygrywam. Przygodę z NBA zacząłem od finałów roku 1996, kiedy Bulls zmierzyli się z Seattle Supersonics. Miłość do tych drugich pozostała we mnie do dzisiaj, tylko, że w miejsce Paytona i Kempa, kibicuję Westbrookowi i Durantuli. Od zawsze jestem też niepoprawnym fanem LALakers i Kobego.

2 komentarze

  1. MJamrozik pisze:

    Najlepszym strzelcem Grizzlies nie jest Gay, a Zach Randolph. Nocioni naprawdę decyduje o kształcie 76ers?:)

  2. Bob pisze:

    O obliczu 76ers decyduje przede wszystkim Iguodala. Gra oparta jest na jego pomysle i grze z kontry gdzie bryluja takze Young i Williams. Jrue mial swietny srodek sezonu, a ostatnio troche spuscil z tonu. Nocioni byl waznym ogniwem, ale teraz trudno mu bedzie dostac sie do rotacji zespolu – bo ta jest praktycznie zamknieta do 4 (Young, Williams, Speights, Turner).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *