Najgorsze podania w historii NBA

We wczorajszym spotkaniu Wizards – Blazers poza efektownym blokiem JaVale McGee’go miała miejsce jeszcze jedna, równie ciekawa akcja, jednak jej wykonawca, Jordan Crawford, nie może być z niej zadowolony.

 

Prawda, że to było piękne podanie? W rozwinięciu znajdziecie inne, równie źle wykonane.

DeMarcus Cousins z pewnością nie powinien wznawiać z linii bocznej w ostatniej akcji spotkania.

 

Z kolei Joelowi Anthony’emu albo pomyliły się zagrywki, albo ma halucynacje – ciągle zdaje mu się, że w rogu boiska stoi jakiś jego kolega. Domyślacie się efektu?

Efektem ‚współpracy’ Briana Scalabrine (wtedy gracza Celtics, teraz zachwyca kibiców w Chicago) i Rajona Rondo były dwa punkty… dla Blazers! A zresztą, zobaczcie sami (od 0:35)

Takie zagrania zdarzają się nie tylko takim tuzom jak Scalabrine czy Anthony. Także Lamar Odom, który przecież jest bardzo dobrym zawodnikiem, ma na swoim koncie aż dwie takie akcje.

Swoją drogą, taki nawyk oddawania piłki do lepiej ustawionych kolegów to dobra sprawa, jednak na dwóch powyższych filmach widać, że nie zawsze. No i haterzy mają kolejny argument, że sędziowie grają dla Lakers.

Czas na coś z klasyki, oto James Worthy:

Powracamy do czasów dzisiejszych, oto dwójkowa akcja LeBrona Jamesa z Chrisem Boshem, twarz tego drugiego na pewno zapamiętała to zagranie.

Miami Heat nie wyszli z tego spotkania z twarzą. To jest właśnie ten mecz, w którym Magic odrobili bodaj 24-punktową stratę. Ale odeszliśmy trochę od tematu, a głupich podań jest jeszcze trochę. Sebastian Telfair do Stana van Gundy’ego:

Swoją drogą, coach Magików naprawdę dobrze łapie piłki. Oto kolejny dowód:

Teraz coś spoza parkietów NBA, ‚podanie’ w wykonaniu niejakiego Garretta Steingera.

No i ostatnie podanie. Nie tylko LeBron James i Chris Bosh potrafią grać ‚z twarzą’. Oni też potrafią:

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

4 komentarze

  1. grlzrbnck pisze:

    zapomnieliście o moim ulubieńcu Anthonym Masonie który w bodajże 1994 lub 1995 roku był ochrzczony mianem „worst inboundera ever” podając piłkę prosto w ręce Reggiego Millera podczas kluczowej końcówki jednego z meczów ECF.

  2. Woy9 pisze:

    parę dni wcześniej daliśmy za to Scalabriniego;)

  3. Gabryś pisze:

    Dziwne..wiekszość jest przeciwko Portland..

  4. Mazi pisze:

    http://www.youtube.com/watch?v=-NooTivVMpg
    mój ulubieniec też daje radę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *