Początek bitwy o Wschód

Derrick Rose fot.Scott Cunningham/NBAE/Getty Images

 

Dzisiaj wieczorem będziemy świadkami kilku spotkań, które mogą mieć znaczny wpływa na układ sił na wschodzie. Ale czy po wczorajszym pojedynku ekip Suns i Lakers, coś na dzisiaj zaskoczy?

Atlanta Hawks – Philadelphia 76ers

Bezpośrednie starcie dwóch drużyn walczących o zajęcie piątego miejsca w Konferencji Wschodniej. Statystyki w uprzywilejowanej pozycji stawiają ekipę Jastrzębi, jednak kilka ostatnich spotkań pokazuje, że to w drużynie z Filadelfii można upatrywać faworyta tej konfrontacji. Największym zagrożeniem dla drużyny z Atlanty może być odrodzony w tym sezonie Elton Brand, który jest obecnie najlepszym strzelcem i najlepszym zbierającym zespołu. Wspomagać go będą młodzi Turner i Holiday oraz Nocioni i Iguodala. O zwycięstwo na pewno będzie bardzo ciężko biorąc pod uwagę powrót do formy Joe Johnsona i zawsze groźnego Josha Smith’a, ale każdy, kto zdecyduje się na obejrzenie tego spotkania, będzie świadkiem dobrej i widowiskowej koszykówki.

Memphis Grizzlies – Boston Celtics

Dawno już nie było takiej sytuacji żeby zespół, który walczy o ósme miejsce na Zachodzie decydował o tym, kto obejmie prowadzenie po drugiej stronie kraju. Grizzlies rozdają karty, bo w dwóch następnych meczach spotkają się z dwiema najlepszymi drużynami Wschodu. Najpierw Celtowie, potem Byki. Nie będzie łatwo, biorąc pod uwagę, że ze składu wypadł dotychczasowy lider Rudy Gay, ale w jego miejsce stara się wejść double double machine – Zach Randolph. Z drugiej strony Celtowie na pewno nie sprzedadzą skóry tanio i do końca będą walczyli o zwycięstwo w Eastern Conference. W ostatnim spotkaniu między tymi drużynami w Bostonie Memphis wygrali 111-91, a jak wiemy, historia lubi się powtarzać…

Orlando Magic – New York Knicks

Mogłoby się wydawać, że w Orlando mają wszystko o czym marzą. Drużyna jest już pewna występu w playoff a Dwight Howard ustępuje tylko Derrick’owi Rose’owi w wyścigu po tytuł MVP. Jednak trener Stan Van Gundy wciąż jest niezadowolony z postawy swojej drużyny w najważniejszych momentach spotkań. Narzekanie narzekaniem, a drużyna z Orlando jest coraz bliżej Miami, więc tak naprawdę nie ma się o co martwić. Tego samego nie może powiedzieć szkoleniowiec drużyny z Big Apple. Knicks mieli walczyć o zwycięstwo w Konferencji Wschodniej a Wielka Trójka z Nowego Jorku miała się przeciwstawić Wielkiej Trójce z Miami. Od momentu pozyskania Billupsa i Anthony’ego drużyna ma jednak bilans 7-9 i nic nie wskazuje na to, że w nadchodzącym spotkaniu z Orlando bilans ten ulegnie poprawie.

San Antonio Spurs – Denver Nuggets

Najlepsza obecnie, przynajmniej według ilości zwycięstw, drużyna NBA w spotkaniu z Denver Nuggets będzie pozbawiona jednego z najważniejszych zawodników. Tim Duncan, trzynastokrotny uczestnik Meczu Gwiazd, w ostatnim spotkaniu skręcił kostkę i na jakiś czas jest wykluczony z gry. Center z San Antonio notuje nie tylko 13 punktów i 9 zbiórek w każdym meczu, ale jest też jednym z najważniejszych punktów w obronie (1.9 blk w meczu). Denver z bilansem 42-29 zajmuje obecnie piąte miejsce na Zachodzie, ale raczej nie ma szans na dogonienie Oklahomy. Nuggets staną tym razem przed bardzo ciężkim zadaniem i bardzo wiele będzie zależało od gry Lawson’a, który będzie musiał nadrobić brak kontuzjowanych Felton’a i Afflalo. W spotkaniu przeciw Toronto siedmiu zawodników z Denver miało podwójne zdobycze punktowe i jeśli utrzymają taką formę możemy być świadkami ciekawego widowiska.

Pozostałe spotkania:

Indiana Pacers – Charlotte Bobcats

New Jersey Nets – Cleveland Cavaliers

Miami Heat – Detroit Pistons

Sacramento Kings – Milwaukee Bucks

Utah Jazz – Oklahoma City Thunder

Golden State Warriors – Houston Rockets

Toronto Raptors – Phoenix Suns

Washington Wizards – Los Angeles Clippers

 

 

 

Wojciech Gackowski

Wojciech Gackowski (rocznik 89', 6-0ft) - na boisku często biegam jako zawodnik na pozycjach 1-4, ale tak naprawdę od zawsze byłem combo guardem. Nie lubię błyszczeć w ataku i wolę podać koledze jakiegoś no-look-passa niż punktować jak szalony. W obronie nieustępliwy i wygadany jak Iman Shumpert. Kiedy nie gram dla wyniku uwielbiam z kolegami urządzać sobie konkursy rzutów za trzy i bardzo często w nich wygrywam. Przygodę z NBA zacząłem od finałów roku 1996, kiedy Bulls zmierzyli się z Seattle Supersonics. Miłość do tych drugich pozostała we mnie do dzisiaj, tylko, że w miejsce Paytona i Kempa, kibicuję Westbrookowi i Durantuli. Od zawsze jestem też niepoprawnym fanem LALakers i Kobego.

1 Odpowiedź

  1. macoolec pisze:

    zyczylbym sobie zeby phila pokonala atlante i potem utrzymala dobra passe i zajela 5 miejsce na wschodzie :) naprawde nie spodziewalem sie takich wynikow po tym zespole w tym sezonie(szczegolnie przy niezachwycajacym iguodali i turnerze niespelniajacym oczekiwan) :) poza tym chcialem pochwalic prace ludzi na tym blogu bo robia naprawde dobra robote :) pozdro for all :D
    PS: na Chicago nie ma bata :) D-Rose MVP :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *