Bohater i antybohater tygodnia (21)

Witam! Nie wiem jak Wy, ale jak kocham moment w którym rozbrzmiewa syrena kończąca mecz, piłka leci do kosza, wpada i jedna drużyny może popaść w euforię, a druga tylko bezradnie załamać ręce. Nie lubię natomiast zbyt brutalnych fauli…

BOHATER TYGODNIA:

Jameer Nelson – rozgrywający Orlando Magic też postanowił zostać bohaterem. W meczu z Denver Nuggets jego ekipa remisowała i miała w swoich rękach ostatnią piłkę. Nelson zachował się jak prawdziwy zabójca. Bez skrupułów, bez strachu, bez zbędnych emocji chwile po kozłował po czym oddał rzut nad bezradnym obrońcą. Zabrzmiała syrena kończąca mecz, ale Nelson trafił i to zespół Orlando Magic mógł cieszyć się ze zwycięstwa.

ANTYBOHATER TYGODNIA:

Andrew Bynum – niektórzy mają problem z utrzymaniem swoich nerwów na wodzy. Do tej grupy ludzi możemy zaliczyć chyba Andrew Bynuma. Los Angeles Lakers grali z Timberwolves. Bynumowi nie wyszła akcja w ataku, więc postanowił się wyładować. Cała swoją siłą, nawet bez podnoszenia rąk, wpadł na wychodzącego w powietrze Michaela Beasley’a. Nic poważnego na szczęście się nie stało, ale z cała pewnością mogło. To było nieprzemyślane i niebezpieczne zagrania. Bynum za ten faul został wyrzucony z boiska oraz dodatkowo zawieszony na dwa kolejne przez władze ligi.

2 komentarze

  1. Mariusz pisze:

    Rany… co za świr. Szkoda, że nie trafił na kogoś w stylu jego kolegi z drużyny…
    A propo Bohatera Tygodnia, to oglądam dziś Orlando – Nowy Jork, zapowiada się super.
    Pozdro Mac 3 ;) (od Mario 23)

  2. Bojar pisze:

    Gdyby „Robak” jeszcze grał i by tak na niego trafił… To by sie dopiero działo:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *