Durant przełamuje kompleks LeBrona

Oklahoma City Thunder pokonali 96-85 Miami Heat na ich parkiecie. Pojedynek KD – LeBron zdecydowanie na korzyść gracza Thunder, który pierwszy raz w karierze wygrał bezpośredni pojedynek z „King Jamesem”.


Oklahoma City Thunder(44-23) 24 22 29 21 96
Miami Heat (46-22) 18 27 17 23 85

Na myśl o zbliżających playoffs przechodzą mnie ciarki. Jesteśmy świadkami pierwszego od dawna sezonu kiedy więcej niż trzy-cztery zespoły będą mogły namieszać w decydującej o mistrzostwie rozgrywce. Blazers, Thunder, Bulls to nowe siły obok Lakers, Celtics, Heat czy Spurs. Powalczą na pewno także Mavs więc możemy spodziewać się niesamowitych emocji już od końca kwietnia.

Przedsmakiem tego co przed nami było spotkanie Thunder-Heat. Mimo wielu talentów ofensywnych w obu zespołach spotkanie obfitowało w świetne zagrania defensywne. Gra w obronie była zaciekła niczym w rozgrywkach posezonowych. Żaden zawodnik nie odpuszczał ani jednej piłki, a i obrona zespołowa stała na najwyższym poziomie. Spotkanie było także pojedynkiem dwóch genialnych strzelców. Kevina Duranta (29 pkt., 7 zb., 6 ast.,12-21 FG) i LeBrona Jamesa (19 pkt., 8 zb., 8-21 FG). Rywalizację tą wygrał zdecydowanie zawodnik gości, który kilka razy w decydujących momentach trafiał ponad Jamesem.  Najważniejszy rzut oddał jednak Russell Westbrook (18 pkt., 5 ast., 6 str., 5-18 FG) trafiając za trzy na 5:18 przed końcem. To trafienie dało Thunder prowadzenie 85-73 czego Heat nie mogli już odrobić mimo ostatniego zrywu.

Pierwsza połowa zakończyła się jednopunktowym prowadzeniem gości 46-45. Trio James, Dwayne Wade (21 pkt., 6 zb., 7-21 FG) i Chris Bosh (21 pkt., 11 zb., 2 blk.) zdobyło w tym okresie 38 punktów trafiając 17 z 35 rzutów z gry. Po przerwie jednak „Big Three” zupełnie nie mogło sobie poradzić ze szczelną obroną Oklahomy czego efektem tylko 4 celne na 24 rzuty i w sumie 23 punkty. Wade został ograniczony przez Thabo Sefoloshe, który mocno stoi na nogach przy akcjach izolacyjnych Dwayne’a i uniemożliwia mu zdobywanie łatwych punktów

Thunder wygrali mecz z jednym z faworytów tego sezonu trafiając zaledwie 39.8% swoich rzutów (35-88). Owszem zatrzymali również Heat na poziomie 38.5% (30-78), ale decydującym elementem okazały się zbiórki w ataku i punkty po ponowieniu czyli to z czym Heat mają największe problemy w tym sezonie. Goście wygrali walkę na tablicach 51-40, a szczególnie imponuje liczba 17 „tablic” ofensywnych. Przodowali w tym elemencie zwłaszcza Serge Ibaka (6 pkt., 12 zb., 6 off., 3 blk.) i Nazr Mohammed (6 pkt., 9 zb., 4 off.). Ilość zbiórek przeniosła się także na 24 punkty drugiej szansy. Heat z Erickiem Dampierem (14 min., 1 pkt., 2 blk., 0 zb.) i Joelem Anthonym (22 min., 6 pkt., 4 zb., 2 blk.) nie mają czego szukać przy drużynach z takim potencjałem pod koszem jak Thunder czy Lakers. Anthony zaimponował mi jednak w tym meczu na trzy minuty przed końcem trzeciej kwarty kiedy ponowił akcję zbiórką po niecelnym rzucie Wade’a i wsadził piłkę do kosza z ekspresją młodego Shaqa. Podejrzewam, że wiele osób przed telewizorami miało zdziwione miny.

Młody zespół z Oklahomy wzmocniony Perkinsem (18 min., 4 pkt., 5 zb., ale też 6 fauli) i Mohammedem stał się kandydatem nawet do wielkiego finału. Mecz z Heat potwierdził wielkie możliwości tej drużyny i to nie tylko po atakowanej stronie parkietu, ale co ważniejsze również w obronie w perspektywie playoffs ta gra wygląda obiecująco. Patrząc na to gdzie zaszła ostatnio zmiana w grze OKC widzę znaczący pozytywny wpływ formy Jamesa Hardena (12 pkt., 3 zb.), który w marcu notuje średnio 18 pkt., 3 zb., 2.8 ast. i 51.6% z gry. Drugoroczniak dodaje z ławki w większości meczów ogromnego powera i skupia na sobie część obrony dzięki czemu KD ma więcej miejsca na swoje granie. Oczywiście dzisiejsza porażka Miami jest spowodowana nie tylko doskonałą defensywą przeciwników, ale również słabszym dniem liderów. Wiadomo, że nie w każdym meczu da się zatrzymać tercet gwiazd z Florydy poniżej 40% skuteczności. Thunder wygrali piąty mecz z rzędu i ósmy z ostatnich dziewięciu rozegranych. Heat natomiast tracą już trzy mecze do liderujących na Wschodzie Bulls i C’s, ale kalendarz im sprzyja i w końcówce sezonu grają poza meczem z Bostonem ze słabszym drużynami. W potyczkach z zespołami, które wygrały ponad połowę swoich meczów Heat mają bilans 18-20.

Thunder: K. Durant 29, S. Ibaka 6, K. Perkins 4, T. Sefolosha 8, R. Westbrook 18 – N. Mohammed6, N. Collison 4, E. Maynor 3, D. Cook6, J. Harden 12.

Heat: Ch. Bosh 21, L. James 19, E. Dampier 1, D. Wade 21, M. Chalmers 0 – J. Howard 0, M. Bibby 10, J. Magloire 3, M. Miller 2, J. Jones 0, J. Anthony 6.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *