Spurs lepsi w derbach Teksasu

Rockets od zawsze sprawiali dużo problemów Spurs. Nie inaczej było wczoraj. Pomimo braku Luisa Scoli i przegrywania 10 punktami do przerwy gospodarze byli w stanie wyrównać i napędzić strachu drużynie trenera Popovicha. Tony Parker i jego koledzy zdecydowanie wygrali ostatnie 12 minut i odnieśli już 54 wygraną w sezonie.

Tony Parker

Tony Parker. Fot. Bill Baptist/NBAE via Getty Images

San Antonio Spurs (54-12) 36 23 22 34 115
Houston Rockets (33-34) 25 24 33 25 107

Spurs zaczęli bardzo zdecydowanie i prowadzili 36-25 po pierwszej kwarcie. Rockets zajęło trochę czasu wymyślenie sposobu na regularne punktowanie przy braku jednego ze swoich liderów. Luis Scola opuścił drugi mecz z rzędu z powodu bólu lewego kolana. Zastępujący go Jordan Hill nie był w stanie zapewnić statystyk na poziomie Argentyńczyka (18,5 punktu i 8,1 zbiórki na mecz). Mimo to gra w drugiej kwarcie się wyrównała, a ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie Kevin Martin (28 punktów, 5 asyst) i Courtney Lee (16 punktów, 7 zbiórek). Do szatni zespoły schodziły przy 10 punktowym prowadzeniu gości i nic nie zapowiadało zrywu miejscowych.

Po przemowie trenera Adelmana Houston ruszyli z dużym animuszem. Odrobili w trzeciej kwarcie wszystkie straty i wyszli na prowadzenie. Kolejne punkty dołożyli Chase Budinger (12 punktów) i Kyle Lowry (13 punktów, 9 asyst). Swoje rzucił również pozyskany z Suns Goran Dragic (10 punktów). Spurs nie zamierzali jednak się poddawać. Prowadzeni przez Tony’ego Parkera (21 punktów, 6 asyst) sprawili, że po raz ostatni Rockets prowadzili na 9 min 52 sekundy do końca. Udało im się jeszcze raz osiągnąć remis przy niespełna 7 minutach na zegarze jednak na więcej San Antonio nie pozwoliło. Swoje równe wkłady punktowe dołożyli Tim Duncan (11 punktów, 7 zbiórek), Manu Ginobili (19 punktów) i George Hill (14 punktów). Środkowi, których w rotacji zamienił trener Popovich, dołożyli w sumie 26 punktów i 21 zbiórek. Pop dba, by młody Blair nie poczuł się zbyt pewnie i po długiej serii występów w pierwszym składzie znów wylądował na ławce. Weteran McDyess wciąż ma wiele do zaoferowania.

Houston is a very hard team to guard. We made a lot of big stops when we needed to. I felt fortunate to get out of here with a win as Houston always gives us problems.Greg Popovich

It was a great win and a very physical game. We made the big stops and shots at the end. We did a good job as a team in slowing down Lowry and the Houston offense. I thought we did a great job defensively and to get a win on the road. Tony Parker

Trener Adelman po spotkaniu był wyraźnie rozczarowany. Zwycięstwo przeciwko takiej drużynie jak Spurs z pewnością dodałoby jego drużynie wiele pewności siebie. Rockets pomimo bardzo słabego startu sezonu doszli do poziomu 50% wygranych. Gdy do gry wróci Scola będą próbować jeszcze walczyć o miejsce w playoff. W tej chwili do 8. miejsca na Zachodzie brakuje im 6 wygranych.

I’m very disappointed for our team. They played really hard after the first quarter. We picked it up defensively and played better, but they made plays down the stretch where we were trying to play with a team that hasn’t been on the court very much.Rick Adelman

Spurs: Duncan 11 (7zb), Jefferson 10, McDyess 12 (12zb), Parker 21 (6ast), Ginobili 19, a także Bonner 4, Novak 0, Hill 14, Neal 10, Blair 14 (9zb)

Rockets: Budinger 12, Hill 8, Hayes 8 (11zb), Martin 28 (5ast), Lowry 13 (9ast), a także Miller 6, Lee 16 (7zb), Dragic 10, Patterson 6 (5zb)

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. GRD666 pisze:

    McDyess przeżywa drugą młodość ;p

  2. Bob pisze:

    To już chyba trzecia, albo czwarta ;)

  3. woy9 pisze:

    Adelman wyleci lada dzien.tak jak stawialismy w preseason.nastepny do zwolnienia to Rambis.potem pewnie Kuester.czyli trafilismy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *