Liczby i nagrody dnia – 25 lutego

A dziś: seria Kevina Love’a trwa nadal, Dwight Howard nokautuje Thunder, a także Wielka Trójka prowadzi Heat do zwycięstwa.

45

W tylu spotkaniach z rzędu Kevin Love notował double-double. Dziś przedłużył tę serię do właśnie takich rozmiarów, niestety nie przełożyło się to na zwycięstwo jego Wolves. Wilki uległy Hornets 81:95 i także podtrzymują swoją serię, niestety negatywną – przegrali już 7 spotkań z rzędu.

Seria Love’a jest drugą najdłuższą od momentu połączenia lig NBA i ABA. Jedynym, który może pochwalić się dłuższą serią jest Moses Malone – w sezonie 1979-80 zanotował serię aż 50. double-doubles z rzędu.

Kevin Love zdobył dziś 11 punktów, 14 zbiórek i 5 asyst, co jak na niego jest co najwyżej przyzwoitym dorobkiem. Zdobywaniem punktów zajęli się dziś więc Wesley Johnson (22 pkt, 4 ast, 3 zb) i Luke Ridnour (22 pkt). Michael Beasley (8 pkt, 6 zb, 4-16 FG, 5 TO) nie może za to pochwalić się zbyt dobrym występem.

Timberwolves wygrali deski (48-33), z czego mogą się cieszyć, jednak na ich niekorzyść przemawia liczba strat – Wilki miały ich aż 19 (przy siedmiu Hornets).

Szerszenie do zwycięstwa poprowadził duet Chris Paul (17 pkt, 8 ast, 6 zb) – Trevor Ariza (18 pkt, 3 zb, 3 ast, 3 blk). Co ciekawe – Paul, choć jest jednym z najlepszych przechwytujących w lidze, w tym meczu nie miał ani jednego steal’a. Dobrze kradli dziś piłki inni gracze, m. in.: Jarrett Jack (13 pkt, 4 stl), Willie Green (12 pkt, 3 stl) i Emeka Okafor (10 pkt, 7 zb, 2 stl, 3 blk), których możnaby także wymienić jako graczy, którzy byli jednymi z najlepszych w swojej drużynie.

Warto wspomnieć o dwóch graczach, którzy debiutowali w swoich nowych klubach, jednak żaden z nich się nie wyróżnił. Carl Landry z Hornets zdobył 4 punkty i 5 zbiórek, trafiając 1 z 5 rzutów z gry, a Anthony Randolph z Timberwolves zdobył dziś 2 punkty, ale rozegrał tylko 4 minuty, a Landry aż 27.

Ciekawostka – Hornets mają bilans 19-0, gdy zatrzymują przeciwnika na max. 87 punktach.

40

Tyle punktów w meczu z Thunder (wygranym przez Magic 111:88) zdobył Dwight Howard. Wyrównał tym samym swój season-high i zaliczył trzeci 40-punktowy występ w karierze. Dodał to tego jeszcze aż 15 zbiórek i 6 bloków, a także trafił 16 z 20 rzutów z gry. Występ na miarę MVP! Na marginesie – Howard przedłużył swoją serię występów z min. 20 punktami i 10 zbiórkami do dziewięciu. Zaliczył także czwarty 30-punktowy występ z rzędu. DH12, który zaliczył 47. double-double w tym sezonie, poprowadził Magic do trzeciego zwycięstwa w ostatnich 4 spotkaniach. Poza nim, spośród Magików najlepsi byli Jason Richardson (17 pkt, 6 zb, 4 ast), JJ Redick (16 pkt, 4 zb) i Jameer Nelson (14 pkt, 9 zb, 5 ast). Należy pochwalić też Hedo Turkoglu (7 pkt, 10 ast), który nie oddał dzisiaj za wielu prób (3-5 FG), w przeciwieństwie do Gilberta Arenasa (6 pkt, 4 ast, 2-11 FG, 17 min), który nie spisuje się ostatnio zbyt dobrze. Magic mają nadzieję, że w play-offach odzyska swoją moc sprzed kilku lat i pomoże drużynie, podobnie jak inni gracze. Póki co, w sezonie regularnym Magic może ciągnąć Dwight Howard. Pytanie – czy po tak wymagającym RS’ie Howard wytrzyma trudy play-offów? Choć zadanie będzie miał ułatwione, bowiem z konferencji odszedł Kendrick Perkins, gracz, który Howarda powstrzymać potrafił.

Perkins razem z Nate’em Robinsonem przeszedł do dzisiejszych rywali Magic czyli Thunder. Dziś ta dwójka, a także inny nabytek, Nazr Mohammed, nie mogła zasilić szeregów Grzmotów, spośród których najlepiej spisał się Kevin Durant (23 pkt, 16 zb). Duranta także stać było na więcej, bo spudłował aż 15 z 22 rzutów. Punkty zdobywał też Russell Westbrook (18 pkt, 7-19 FG), a spośród rezerwowych James Harden (16 pkt) i Daequan Cook (15 pkt). Eric Maynor, choć spisał się dobrze, zbierając 6 piłek i asystując przy 7 rzutach, to pod względem strzeleckim dzisiejszej nocy nie będzie wspominał dobrze (3 pkt, 1-7 FG), podobnie jak i wszyscy gracze Thunder, którzy zdobyli tylko 88 punktów – najmniej od 1 stycznia (74 przeciwko Spurs, season-low), a także trafiali ze skutecznością słabą, bo tylko 33% (Magic 50%).

81

Tyle punktów w meczu z Wizards (121:113 dla Heat) zdobyła Wielka Trójka. Dwyane Wade (41 pkt, 5 ast), LeBron James (25 pkt, 9 zb, 7 ast, 3 blk), a także Chris Bosh (15 pkt, 8 zb) znów dali swojej drużynie zwycięstwo, do czego się już chyba przezwyczailiśmy. Innymi graczami Heat, którzy byli godnymi uwagi, byli jeszcze Mario Chalmers (14 pkt, 3 zb, 3 ast), a także rezerwowi: Zydrunas Ilgauskas (8 pkt, 5 zb) i Eddie House (9 pkt).

Wracając do Wade’a – to był jego czwarty 40-punktowy występ w tym sezonie, a drugi w pięciu ostatnich meczach. W dodatku – 5 z 32 takich występów w całej karierze Flasha miało miejsce w meczach z Wizards. To najlepszy jego wynik przeciwko jednej drużynie.

Co do Wizards – ci także mieli swoją wielką trójkę, która składała się z: Nicka Younga (38 pkt, 6-8 3pt), Johna Walla (24 pkt, 12 ast) i JaVale’a McGee (18 pkt, 17 zb). Każdy gracz z tego tercetu zanotował dziś świetny występ poparty świetnymi statystykami. Nie wystarczyło to jednak na zwycięstwo z Heat.

Pierwsze mecze w barwach Wizards rozegrali dziś Mike Bibby (0 pkt, 0-4 FG, 4 ast), Maurice Evans (7 pkt, 2 zb) i Jordan Crawford (2 pkt).

Skoro już o debiutach – sprawdźmy, kto jeszcze zadebiutował dziś w nowych barwach.:

Devin Harris zdobył dziś 14 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst, a Derrick Favors miał 6 punktów i 3 zbiórki. Obaj panowie rozegrali swoje pierwsze mecze jako Jazzmeni, a Utah Jazz pokonali dziś Indianę Pacers 95:84.

Marcus Thornton w pierwszym meczu jako Król z Sacramento zdobył dziś 14 punktów i 4 zbiórki, a jego drużyna uległa Bobcats 98:110.

Deron Williams z Nets zdobył dziś 14 punktów (5-13 FG) i 12 asyst w przegranym przez jego drużynę meczu ze Spurs (96:106).

Kirk Hinrich i Hilton Armstrong zadebiutowali dziś w meczu z Warriors jako gracze Hawks. Efekt? Hinrich zdobył 8 punktów, 3 asysty i 3 zbiórki, a Armstrong rozegrał tylko minutę, co okazało się być zbyt krótkim czasem na wyróżnienie się w jakiejkolwiek statystyce..

Czas na nagrody dnia.

MVP: Dwight Howard (ORL) – 40 pkt, 15 zb, 6 blk

Drugie miejsce: Dwyane Wade (MIA) – 41 pkt, 5 zb
Najlepszy występ w przegranym meczu: Nick Young (WAS) – 38 pkt

Drugie miejsce: Amare Stoudemire (NYK) – 31 pkt, 11 zb

 

Rookie of the Day: John Wall (WAS) – 24 pkt, 12 ast

Drugie miejsce: Greg Monroe (DET) – 16 pkt, 11 zb

 

Sixth Man of the Day: Marcin Gortat (PHX) – 17 pkt, 11 zb (przyznałem mu tę nagrodę, bo cieszę się z tego, że MG1+3 staje się kandydatem do nagrody najlepszego rezerwowego. Oby tak dalej Marcin! W dodatku Polak przekroczył dziś granicę 1000 zbiórek w karierze.)

Drugie miejsce: Anthony Morrow (NJN) – 25 pkt, 5 zb

 

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

2 komentarze

  1. Adi pisze:

    Błąd w artykule panowie. Otóż Moses Malone – w sezonie 1979-80 zanotował serię 50 double-doubles z rzędu, a nie jak piszecie 51 (to osiągnięcie z przełomu dwu sezonów). Generalnie kolejne bariery przez Kevin Love prezentują się następująco:
    Elvin Hayes 55 1973-74
    K. Abdul-Jabbar 51 1972-73
    Moses Malone 50 1978-79
    Kevin Love 45 2010-11
    Moses Malone 44 1982-83

    To dane od sezonu 1971-72, wcześniej to pewnie Wilt szalał, gdzie czytałem że w 212 meczach z rzędu osiągnął dd (kosmos!)

  2. Enbiejowy pisze:

    dzięki za wskazanie błędu, sprawdziłem, poprawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *