Fantasy Alert #15 – Transfery: część 1/ 2.

Trade Deadline czyli czas, kiedy każdy menedżer fantasy musi być czujny. Jeden transfer potrafi całkowicie zmienić wartość zawodnika, przemienić go z gracza nie wartego uwagi w pożądanego. Lub wręcz odwrotnie. Znamy to choćby na przykładzie Marcina Gortata (wzrost znaczenia) czy Gilberta Arenasa (spadek). Ostatnie dni obfitowały w transfery, tak więc rynkowa wartość wielu zawodników uległa zmianie. Dlatego dziś, zamiast klasycznego Fantasy Alertu, chciałem Wam napisać kto zyskał, a kto stracił na niedawno dokonanych transferach.


Atlanta Hawks:
Kirk Hinrich. Były zawodnik Wizards w klubie ze stolicy był rezerwowym, ale kiedy tylko dostawał większe minuty (patrz: kontuzje Johna Walla) to dobrze je wykorzystywał, a przy okazji szybko znajdował właścicieli w ligach fantasy (sam go kiedyś „złapałem” w takim momencie), o ile jeszcze był wolny. Teraz Kirk będzie starterem w Hawks, będzie grał spore minuty (ok. 32), bo konkurencje ma słabą (sorry Jeff Teague, ale póki co ławka…) zatem jego wartość wzrośnie.

Boston Celtics: Jeff Green. Starter w OKC, tutaj będzie wchodził z ławki. Tam miał pewne minuty i generował w miarę równe statsy. W nowym zespole będzie z tym różnie. Będzie miał swoje mecze na poziomie 20/8, ale będzie też sporo takich z 10/4, a to nie są staty do jakich nasz przyzwyczaił.

Charlotte Bobcats: Boris Diaw. Już wcześniej o nim wspominałem jako o zapomnianym, ale solidnym zawodniku. Teraz, gdy odszedł Gerald Wallace, rola Francuza w zespole wzrośnie, możemy zatem oczekiwać nieco lepszych cyferek z jego strony. Nie należy się jednak spodziewać cudów, zbiórki i asysty pozostaną zapewne na swoim poziomie, ale punkty powinny mu „podskoczyć”.

Cleveland Cavaliers: Tutaj jest sporo znaków zapytania. Wraz z przyjściem Luke’a Harangody’ego i Semira Erdena zrobiło się ciasno pod koszem, minuty J.J. Hicksona mogą zostać ograniczone. Nabytki z Bostonu to nie są jednak zawodnicy z wypracowaną marką, może więc Hickson nie straci tak dużo. Jeśli jednak Erden będzie dostawał minuty na centrze, to Hickson może grać na „czwórce” zabierając tym samym miejsce coraz lepiej grającemu ostatnio Antawn’owi Jamisonowi. Zyskać może także Ramon Sessions, bo kto wie czy Baronowi Davisowi będzie się chciało grać. Pytań jest wiele, tak naprawdę wszystko zależy od tego jaką koncepcję przyjmie Byron Scott, bo możliwości ma tutaj sporo.

Ty Lawson, Nuggets, Tony Parker, Tiim Duncan, Spurs

Fot. D. Clarke Evans/NBAE via Getty Images

Denver Nuggets: Tutaj mamy zmian całe mnóstwo. Zacznijmy od point guardów. Starterem póki co jest Ty Lawson, który już od dawna gra solidną koszykówkę i ma wyrobioną pozycję u trenera Karla. Wraz z odejściem Billupsa powinien zyskać, bo Raymond Felton to gorszy gracz niż Mr. Big Shot. Lawson ma szansę wygrać z nim rywalizację. Felton tymczasem stracił pozycję PG w drużynie Mike D’Antoniego, która to dawała mu dużo przyjemnych statystyk. Teraz albo będzie rezerwowym albo (w najlepszym przypadku) starterem dzielącym minuty z obiecującym Lawsonem.
SG/SF: Tutaj mamy Aarona Afflalo, JR Smitha i Danilo Gallinariego. Plus dla pierwszych dwóch, bo przy Gallinarim obaj będą grać i rzucać więcej niż przy Carmelo. Plus dla Gallo, bo w Denver może stać się ofensywną opcją numer 1.
PF: Wilson Chandler. Tutaj możemy spodziewać się spadku, bo o ile w NYK grał dużo i taktyka promowała duże statsy, to tutaj będzie musiał rywalizować o minuty z Kenyonem Martinem, a i taktyka nie sprzyja aż tak wielkim cyferkom jak w Knicks.
C: Tutaj raczej bez zmian.

Golden State Warriors: Odszedł Dan Gadzuric i Brendan Wright, przyszedł Troy Murphy. Troy prawdopodobnie będzie dalej grzał ławkę, do czasu aż jego kontrakt zostanie wykupiony. Potem, według krążących plotek przeniesie cię do Bostonu. Jakie ma to znaczenie dla GSW? Zmniejszą sobie wydatki. Z punktu widzenia fantasy nie zmieni się nic (do czasu Murphy podpisze gdzieś kontakt).

Houston Rockets: Odszedł Aaron Brooks, przyszedł Goran Dragic czyli większe minuty dla Kyle’a Lowry’ego. Sytuacja Dragicia także nieznacznie się poprawi, będzie grał nieco dłużej niż za Nashem, ale starterem dalej nie będzie. Lowry tymczasem będzie miał słabszego rywala do gry w pierwszej piątce. Odszedł także Shane Battier, zwolniło się więc ok. 30 minut na SF’ie, które powinny trafić do Courtney’a Lee i Chase Budingera. Szczególnie ten drugi może liczyć na sporo gry. Nowym centrem jest Hasheem Thabeet, ale nie oszukujmy się, nie zagrozi on pozycji ani minutom żadnego podkoszowego.

LA Clippers: Oddali Barona Davisa za Jamario Moona i Mo Williamsa. Liczba średniaków na pozycji nr 3 wzrosła, jest tam Al-Farouq Aminu, Jamario Moon, Rasual Butler i Ryan Gomes. Na PG tymczasem na większe minuty może liczyć Eric Bledsoe, bo Mo nie jest obecnie tak dobry jak Baron Davis.

Memphis Grizzlies: Oddali Hasheema Thabeeta, który i tak praktycznie nie grał, za Ismaela Smitha i Shane’a Battiera. Smith (PG) będzie trzecim rozgrywającym za Mike’em Conleyem i Jasonem Williamsem. „White Chocolate” wraca do gry i zabierze nieco minut Conley’owi. Battier tymczasem będzie się starał zastąpić kontuzjowanego Rudy’ego Gaya, co nie wpłynie zbyt dobrze na statsy Tony’ego Allena czy Sama Younga. Dla Battiera sytuacja za bardzo się nie zmieni, bo w Houston też rywalizował z kilkoma zdolnymi chłopakami. Gay prawdopodobnie nie zagra już do końca sezonu, więc przynajmniej z nim Battier nie będzie musiał walczyć o minuty.

Minnesota Timberwolves: Odszedł Kosta Koufos czyli 3 minuty na mecz oraz Corey Brewer czyli solidny zawodnik na pozycjach 2/3. Zamiast nich są Eddy Curry i Anthony Randolph. Zmiany te praktycznie nie będą miały wpływu na minuty gry Darko Milicia i Kevina Love. Randolph póki co wraca po kontuzji, więc nie zabierze im ich zbyt wielu. Curry’ego nawet nie ma co brać pod uwagę. Zyska tymczasem Wesley Johnson, który stracił rywala na swojej pozycji. Martell Webster może też coś ugrać na odejściu Brewera, ale w tym przypadku nie jest to nic pewnego.

Druga część dziś/jutro.
Majkel

4 komentarze

  1. woy9 pisze:

    ładna,goła prawda.jak u wróżki:)

  2. tomi pisze:

    dodałem Budingera 2 dni temu w prawie wszystkich swoich ligach (gram w 16!) i na razie nie narzekam :)

  3. Enbiejowy pisze:

    Wilson Chandler póki co radzi sobie bardzo dobrze (16, 20 pkt), więc nie powinien przegrywać znacznie z Kenyonem, tym bardziej, że Nuggets mogą grać smallballem z Gallinarim i Chandlerem – w końcu żaden z nich nie jest typowym PF’em

  4. spinmove pisze:

    Punkty to nie wszystko, a 2 to słabo miarodajna próbka. W Knicks miał mniejszą konkurencję niż w Nuggets, gdzie Martin wraca po kontuzji i będzie dostawał coraz większe minuty. Jasne, wciąż będzie miał dobre mecze, ale porównując ze statami jakie wyrabiał w NYK, teraz będzie wyglądało to słabiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *