Wrzuta dnia czyli przynajmniej nie jesteśmy Cleveland!

Pod takim hasłem oglądali spotkanie Denver Nuggets z Memphis Grizzlies, kibice Samorodków. Podopieczni George’a Karla (który zapytany przed meczem o całe zamieszanie i stratę Melo, odpowiedział, że czuje się bardziej smutny niż usatysfakcjonowany) odprawili innego pretendenta do walki o ósmkę play off; 128:120. Wczoraj na naszej stronie (i nie tylko) padły hasła, iż drużyna Gortata będzie miała łatwiej..okazuje się, po pierwszym meczu i bez dodatkowych – nowych graczy, że chyba jednak nie będzie Słońcom łatwiej! W Kolorado już dziś spodziewani są bohaterowie wymiany (o ile Włoch Gallinari nie zmieni w międzyczasie samolotu na rejs do Cleveland, Houston czy L.A.?)

Bryłki zagrały bardzo dobrze w ataku, a ich trzech graczy – prawdopodobnie nowi liderzy zespołu – przekroczyli 20 oczek. Ty Lawson (21), Aaron Afllalo (21) i przede wszystkim J.R. Smith (26) zaaplikowali łącznie rywalom 10 trójek!

Do ich dorobku, trzech graczy z ławki (Forbes, Andersen, Harrington) dodali 32 oczka. Ich rywale zanotowali aż 21 strat, a trafili tylko 4 próby zza łuku.

Gościom nie pomógł też lepszy występ O.J.’a Mayo, autora 21 punktów. Losów meczu nie odmienił też najlepszy występ Tony’ego Allena (gracza, który jeszcze niedawno szamotał się w samolocie z Mayo) – 26 oczek.

Nuggets grali bardzo zespołowo, a każdy gracz pierwszej piątki zaliczył co najmniej 3 asysty! Momentum okazała się trzecia kwarta, w której domownicy zaaplikowali rywalom aż 41 punktów! Gospodarzom nie przeszkodził w tym spotkaniu też fakt, skończenia meczu przedwcześnie, za 6 fauli, Andersena i Harringtona.

Nuggets mają bilans 28-3 przeciwko Niedźwiedziom na swoim parkiecie! 33-25 to ich stan dotychczasowych spotkań.

Wynik 128-120 ( 32-23;29-19;41-34;18-31) dla Denver Nuggets

Gracz meczu: J.R. Smith (26pkt/8zb/5as) oraz Tony Allen ( 26pkt/8zb)

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

6 komentarzy

  1. Bart pisze:

    to na razie 1 mecz po odejściu Melo… zobaczymy co będzie dalej… miejmy nadzieje, że tylko lepiej….:)

    • Woy9 pisze:

      Bart: ja się w pełni z tym akurat zgadzam, wystarczy popatrzeć na bilans konfrontacji z Miśkami – zawsze się podkładają Nuggets;)

  2. ix pisze:

    Jak wiemy J.R w wielu spotkaniach wchodząc z ławki potrafił zdobyć najwięcej punktów ze wszystkich zawodników Denver.
    Po odejściu Melo, może się okazać, że to on zostanie liderem ‚Samorodków’.
    Charakter ma, umiejętności także… kto wie.
    Chociaż myślę, że dużym wyczynem będzie, jeżeli na koniec sezonu osiągnie średnio 18+ punktów i efektywność +15, a Nuggets wyjdą na +.

  3. Enbiejowy pisze:

    JR Smith jest zbyt niestabilny, więc ciężko byłoby mu być nawet stałą drugą opcją. w jednym meczu wszystko ladnie, ok +20 pts, a w drugim bedzie mial 3-16 FG. już Lawson byłby lepszy

  4. ix pisze:

    A może Felton zostanie liderem?
    No bo czemu nie? Jest on w stanie grać na poziomie 20 pkt i 9+ asyst.
    Jeżeli będzie miał wsparcie od JR (który zgodzę się, jest trochę niestabilny, ale czy np. Kobe nie miał spotkań 5-24 FG… no właśnie). Dodatkowo Jawson i Afflalo jeżeli osiągną średnio 17+ pkt, plus Martin, Nene i Birdman, a na dodatek mają Galli (który jest w stanie robić 20+ na mecz, gdyż będzie jedynym racjonalnym graczem na ‚3’) a dodatkowo Al… no muszę stwierdzić, że paradoksalnie, może się okazać, że odejście Melo i CB wyjdzie na dobre Denver.

    Teraz większa liczba zawodników będzie stanowiła o sile drużyny, ale go-tu-guy musi być, aby myśleć o finale – Felton? Ja nadal widzę JR w tej roli. Chyba, że …. nie no chyba Afflalo to nie ten poziom.

  5. Bart pisze:

    dla mnie ta cała wymiana i tak jest jedną wielką parodią profesjonalnego podejścia do sportu… za dużo kasy, sławy i przede wszystkim strojenia fochów w wykonaniu Melo… brakuje mi ligi z przed kilku lat… gdy zawodnicy nie robili szopek w stylu Lebrona, Melo i innych tylko skupiali się na poprawie własnych umiejętności koszykarskich… i liczyło się dla nich przede wszystkim walka o najwyższe cele a nie upraszczanie sobie ‚drogi’ do tytułu poprzez tworzenie dream team’ów… a z resztą szkoda gadać… wybaczcie… chwyciło mnie jakoś na wspomnienia… lat 90’tych… heh…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *