Liczby i nagrody dnia – 22 lutego

Po All-Star Game wracamy do ligowej rzeczywistości a dziś: świetny występ Griffina nie daje zwycięstwa Clippers, Heat gromią Kings,a Lakers wrócili do domu i przełamali serię porażek. Zaczynamy:

2

Tylu asyst zabrakło Blake’owi Griffinowi do uzyskania triple-double, które byłoby jego pierwszym w karierze. Griffin skończył mecz z Thunder (przegrany przez jego Clippers 88:111) z dorobkiem 28 punktów, 11 zbiórek i 8 asyst. Zaliczył tym samym dobry powrót do Oklahomy, miasta, w którym się urodził, wychował, grał w tamtejszej szkole średniej i uniwersytecie. Griffin spisał się naprawdę bardzo dobrze, czego o sobie nie może powiedzieć reszta Postrzygaczy. Było paru graczy, którym udało się zebrać choćby dwucyfrową zdobycz, a mianowicie Randy Foye (12 pkt, 3 zb, 3 ast), czy rezerwowi Eric Bledsoe (13 pkt, 4 zb) i Al-Farouq Aminu (12 pkt), jednak tylko oni i oczywiście Griffin mogą zaliczyć swój indywidualny występ do udanych, choć co do Bledsoe’a bym się trochę zastanawiał, gdyż w dzisiejszym meczu miał on aż 5 strat. Dla porównania – cały zespół Thunder miał 6 strat. Straty były dziś jednym z głównych problemów Clippers – po pierwsze: mieli ich za dużo, po drugie: za mało ich wymusili. Ze skutecznością z gry nie było tak źle – goście z LA trafiali ze skutecznością 45.8%, podczas gdy Thunder niewiele lepiej – 47.4%. Gorzej było z rzutami wolnymi – Clipps mieli skuteczność gorszą od 60% (58.6%, 17-29 FT), a Thunder, jak to Thunder, skuteczność miało bardzo dobrą (28-32 FT).

Skoro już o Thunder – gospodarzy do zwycięstwa poprowadził duet Jeff Green-Kevin Durant. To jednak tego pierwszego nazywa się najlepszym dziś graczem Thunder, ponieważ zdobył on 22 punkty na dobrej skuteczności (7-12 FG). Durant miał o jeden punkt mniej i lepiej zbierał  (8, Green 4), ale jeśli chodzi o skuteczność… mogła być znacznie lepsza (8-21 FG). Podobnie jest w przypadku Russella Westbrooka (13 pkt, 7 zb, 3-11 FG). Natomiast rezerwowi spisali się lepiej, jeśli chodzi o procent trafianych rzutów. James Harden (6-12 FG) zdobył 19 punktów, a Eric Maynor (3-5 FG) miał 9 punktów i 4 asysty. Na wyróżnienie z pewnością zasługuje także Serge Ibaka, który trafiając wszystkie 3 rzuty z gry zdobył 6 punktów, do których dodał 10 zbiórek.

Ciekawostka: Thunder pierwszą połowę zakończyli runem 15-0.

11

Tyle meczów Heat wygrali różnicą min. 20 punktów. To najlepszy wynik w tym sezonie. Dziś ich kolejną ofiarą byli Królowie z Sacramento, którzy ulegli Żarom 97:117. Oczywiście – jak to w Heat – Żary zawdzięczają to zwycięstwo swojej wielkiej trójce. LeBron James (31 pkt, 8 zb), Dwyane Wade (23 pkt, 8 zb, 7 ast) i Chris Bosh (22 pkt, 9 zb) zdobyli 45 ze swoich 76 punktów w pierwszej połowie, zaś cała drużyna Kings w pierwszej połowie zdobyła 44 punkty! Owe 45 oczek to głównie zasługa LBJ’a, który w pierwszej połowie zdobył 21 punktów. James po raz siódmy w tym sezonie zdobył w pierwszej połowie min. 20 punktów. Heat wszystkie te spotkania wygrali. Zaś Dwyane Wade po raz 386. w karierze w meczu sezonu regularnego zdobył min. 20 punktów – dzisiejszy mecz był pierwszym, w którym Wade zdobywając min. 20 punktów nie oddał ani jednego rzutu wolnego.

Jednak nie tylko ‚Big Three’ zasługuje na pochwałę. Dobre wsparcie dali Mario Chalmers (14 pkt, 4 ast, 3 zb), Eddie House (10 pkt) i James Jones (9 pkt, 3-5 3pt). Erick Dampier po raz pierwszy, odkąd przyszedł do Heat, był starterem. Dampier po raz 750. w karierze wyszedł w pierwszej piątce. Dziś zebrał 5 piłek nie oddając żadnego rzutu. Ostatnimi czasy Żarom w spotkaniach z Kings dobrze się wiedzie. Wygrali z nimi 11 z 12 ostatnich meczów. Dziś także zagrali świetnie, szczególnie w ataku – trafiali 56.7% oddanych rzutów z gry.

Najlepszym graczem Kings był Samuel Dalembert, który zdobył 18 punktów i zebrał 13 piłek. Był tym samym liderem rezerwowych z Sacramento, którzy w sumie zdobyli dziś 44 punkty i spisali się dobrze. Do udanych swój występ śmiało mogą liczyć Pooh Jeter (9 pkt, 4 ast) i Luther Head (9 pkt). Zaś starterzy nie byli dziś zbyt skuteczni. Świetnym przykładem na to jest DeMarcus Cousins, który zdobył 8 punktów, 7 zbiórek i 4 asysty, lecz spudłował aż 11 z 14 rzutów. Omri Casspi (10 pkt, 4-10 FG) i Jermaine Taylor (13 pkt, 5-11 FG) choć spisali się znacznie lepiej od DMC’a, to jednak mogliby trafiać lepiej. Do Jasona Thompsona (13 pkt, 7 zb, 6-7 FG) żadnych pretensji i nie mam i twierdzę, że był on najlepszym starterem swojej drużyny.

3

Lakers meczem z Hawks (wygranym przez Jeziorowców 104:80) przerwali trzymeczową serię porażek i pokazali, że po ASW mogą stać się lepszymi i groźniejszymi i znów mieć duże szanse na tytuł. Dzisiaj Lakers spisali się naprawdę dobrze – nie tylko Kobe Bryant (20 pkt, 5 ast), czy Pau Gasol (14 pkt, 10 zb), ale także Ron Artest (11 pkt), Derek Fisher (10 pkt, 4 zb). Jedynym z pierwszej piątki, który nie miał double-digits był Andrew Bynum (5 pkt), ale za to zrekompensował to zbiórkami (15) i blokami (3). Warto wspomnieć też o świetnych rezerwowych – nie tylko o Shannonie Brownie (15 pkt) i Lamarze Odomie (9 pkt, 6 zb), ale także o Stevie Blake’u (6 pkt, 4 zb, 4 ast) i Devinie Ebanksie (8 pkt). Dziś Lakers przełamali złą passę i to w bardzo dobrym stylu.

Hawks starli się z obroną Lakers. Efekt? 36.6% z gry, 6.7% za trzy (!!!), masakra na deskach (32-54). Choć Lakers z jednego faktu cieszyć się nie mogą. Mieli aż 18 strat – każdy z graczy Jeziorowców poza Fisherem miał min. 1 stratę. Hawks takiego problemu nie mieli (6 strat), ale dziś główni dostarczyciele punktów zawiedli. Joe Johnson? 14 punktów z 14 rzutów. Al Horford? Też bez szału, 13 punktów i 6 zbiórek. Josh Smith? 7 punktów, 6 zbiórek. Rezerwowi? Wyróżnił się Jamal Crawford (12 pkt), reszta ciułała po parę punktów, ale przede wszystkim oddawała za dużo rzutów, jak np. Josh Powell (2-10 FG, 15 min, 6 pkt, 5 zb), czy Marvin Williams (4-13 FG, 9 pkt, 4 zb, 3 ast, jedyny, który trafił trójkę).

Dziś koszykarze zdobyli 1846 punkty.

Trafili 681 z 1488 rzutów (skuteczność 45.7%)

Czas na nagrody dnia:

MVP: Kevin Garnett (BOS) – 24 pkt, 12 zb, 6 ast, razem z Rajonem Rondo – 19 pkt, 15 ast

Drugie miejsce: Brandon Jennings (MIL) – 27 pkt, 7 ast, 3 stl

Najlepszy występ w przegranym meczu: Kevin Love (MIN) – 20 pkt, 17 zb, 6 ast

Drugie miejsce: Blake Griffin (LAC) – 28 pkt, 11 zb, 8 ast

Rookie of the Day: Blake Griffin (LAC) – 28 pkt, 11 zb, 8 ast

Drugie miejsce: Patrick Patterson (HOU) – 20 pkt, 5 zb

Sixth Man of the Day: Patrick Patterson (HOU) – 20 pkt, 5 zb

Drugie miejsce: Samuel Dalembert (SAC) – 18 pkt, 13 zb

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *