Butologia: Nike Air Zoom Huarache 2K4

But, który swego czasu był mocno reklamowany- przedstawiano ewolucję butów do gry Nike’a którym ostatnim ogniwem były właśnie AZH2K4. Mówiono o nich także jako nieoficjalny pierwszy model Kobego Bryanta po przejściu do Nike (jako że opinia pana Bryanta była lekko nadszarpnięta przez oskarżenia wobec niego, nie od razu miał swój model buta po odejściu od Adidasa). Nie mała ilość osób uważa tego buta za jeden z najlepszych które w ogóle się ukazały – czy słusznie?

Nike przez ileś lat szpikował każdego buta technologiami, które co chwile wymyślał (w tym są dobrzy) – w Air Zoom Huarache 2k4 postanowiono odnieść się do idei z początku lat 90. kiedy wypuszczona została pierwsza seria butów ‚Huarache’ – neoprenowo-spandeksowa ‚skarpeta’ opakowana w kluczowe elementy konstrukcji buta co zapewniało trzymanie nogi a zarazem lekkość. W AZH2K4 nie ma zbędnych elementów – jednolity kawałek materiału na górze, stabilizator pięty, wzmocnienie przy palcach. Przy kostce wycięto otwory dla pozbycia się zbędnych elementów, wstawiając siatkę aby bród się nie dostawał.

Po włożeniu na nogę nie oczekujmy, że but będzie sam grał – powiem więcej – przy pierwszym kontakcie nie było żadnych ochów-i-achów – but po prostu poprawnie leżał na nodze. Rzeczą która zaciekawiła a patrząc na buta można nie od razu wychwycić – sznurówki nie idą do samej góry lecz kończą się na podobnej/odrobinę wyższej wysokości jak w butach low – powyżej jest tylko rzep.

Na temat leżenia na nodze słyszałem różne opinie – że wąski, że lepiej wziąć o pół rozmiaru mniejszy – mając je w swoim rozmiarze, przy skarpecie przeznaczonej do gry (część stopy jest zgrubiona), but dobrze leżał podczas gry, byłem zadowolony z trzymania nogi, bez niepożądanych ruchów, stabilizator pięty ‚robił robotę’, a z racji bardziej minimalistycznego designu trudno o elementy zewnętrzne, przeszycia które mogłyby uwierać. Do samej sztywności buta także nie mam zastrzeżeń – odchudzenie go nie spowodowało że ma się wrażenie że wierzch to kawałek szmaty, lecz dobrze współpracuje z nogą. Dodatkowo w podeszwie na wysokości śródstopia zamontowana jest płytka z włókna węglowego – zapobiega to nadmiernemu zginaniu buta w kierunku podłużnym, jak i poprzecznym.

Przy redukcji masy buta, nie został on naładowany amortyzacją – jest poduszka Zoom Air pod piętą oraz mniejsza w przedniej części. Fani bardzo sprężystych poduszek Zoom Air mogą być nieco zawiedzeni, gdyż są one raczej tymi zwartymi, mniej poduszkowatymi, nie są tak miękkie, choć osobiście pasowało mi to – czuło się wsparcie, ale nie było super miękko (dla mnie to dobre wypośrodkowanie między Zoom BB II a Zoom Hyperfuse). Wymagały one jednak małej chwili na rozegranie. Dodatkowo wokół podeszwy z tyłu jest owinięty pasek z poliuretanu, w celu zapewnienia dodatkowego wsparcia (obstawiam że też trochę chroni przed nadmiernym domykaniem się amortyzacji pod piętą).

Do trakcji nie mam żadnych zastrzeżeń – but dobrze się trzymał parkietu. Jak się chwyci trochę za dużo brudu to we wszystkim można się poślizgnąć, ale przy szybszych wyjściach, ścięciach byłem zadowolony jak but się zachowywał.

Jak wspomniałem wcześniej – but sznuruje się dość nisko, jedyne wsparcie dla kostki do rzep (który też nie był w pełni klasyczny na owe czasy, gdyż biegnie tylko z jednej strony na drugą, a nie jest zaciągany) – zapewne ku zdziwieniu nie jednej osoby – to rozwiązanie zdaje egzamin – trzymanie kostki może nie jest fenomenalne, ale na pewno nie można narzekać na jego brak oraz stopa nie jest skrępowana przy ruchach. Spotkałem się z opiniami bardzo zachwalającymi, ale nie uważam aby ten rzep był aż tak cudny.

Na czym polega fenomen tego buta, że przez nie jedną osobę jest zachwalany? Wydaje mi się że najlepszą odpowiedzią będzie określenie go jako solidny – w okresie jakim wychodził on na rynek był jednym z lżejszych, posiada dobrze spisującą się trakcję i amortyzację, dobrze leży na nodze – nie ma jakiś elementów wybitnie go osłabiających, co czyni go opcją dość uniwersalną, zarówno dla osób z tyłu boiska jak i tych grających bliżej kosza (no poza cięższymi osobami – im może być mało amortyzacji) i właśnie ta solidność sprawia że może przypaść wielu osobom do gustu (nie pogardziłbym kolejną parą gdyby się gdzieś wynalazła…).

Autor: c.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *