Liczby i nagrody dnia – 6 lutego

W dzisiejszych ‚Liczbach i nagrodach’ m.in.: season-high Rajona Rondo, świetny start nowego trenera Pacers i o tym, że mimo słabego występu LeBrona Jamesa Heat pokonali Clippers.

24

Tyle trójek w sumie oddała drużyna Orlando Magic. Ile z nich trafili? Trzy. T-r-z-y. Daje nam to skuteczność 12.5% zza łuku. Żenada. Tymi, którzy trafili, byli Jason Richardson (10 pkt, 4-11 FG, 2-5 3pt) i Ryan Anderson (12 pkt, 7 zb, 1-3 3pt), a pozostali tylko próbowali i pudłowali – choćby Hedo Turkoglu (4 pkt, 1-10 FG, 0-4 FG), JJ Redick (8 pkt, 3-10 FG, 0-4 3pt), Quentin Richardson (o pkt, 0-3 FG, 0-3 3pt), czy Gilbert Arenas (0 pkt, 0-7 FG, 0-2 3pt). Tak grający Magic nie mogli wygrać z Bostonem (80:91) Jameerowi Nelsonowi także nie szło zza łuku (0-3 3pt), ale zdobył 10 punktów (5-12 FG) i zaliczył przyzwoity występ w ataku. Jedynie Dwight Howard (28 pkt, 13 zb, 3 stl, 10-20 FG, 8-10 FT) może być z siebie w pełni zadowolony, choć druga połowa w jego wykonaniu także nie była najlepsza (1/6 FG).

Magic oddali w sumie 30 rzutów z gry więcej od Bostończyków (93, Boston 63), a trafili tylko o 2 więcej (32, Boston 30), więc niedziwna jest duża różnica w ilości procent skuteczności z gry (34.4% – 47.6%). Celtics nie musieli dziś dużo trafiać z gry, bo oddawali dużo rzutów wolnych. Magic mieli 26 fauli, co przełożyło się na aż 34 rzuty wolne Celtics (28-34 FT, Magic 13-16).

Właśnie rzuty wolne były dziś głównym źródłem punktów Paula Pierce’a (18 pkt, 5 ast, 4 zb 10-10 FT), a także Kevina Garnetta (16 pkt, 9 zb, 6-6 FT). Osobiste ze świetną, jak na siebie, skutecznością trafiał dziś Rajon Rondo (7-9 FT), który w ogóle dzisiaj miał świetną noc. Tylko 7 asyst jest usprawiedliwione przez aż 26 punktów (seasonhigh) i trafienie 9 z 15 rzutów. Ray Allen jest coraz bliżej pobicia rekordu Reggiego Millera. Dziś trafił 2 trójki z 4 oddanych i zdobył w sumie 11 punktów i 5 zbiórek. Tyle samo zdobytych punktów miał rezerwowy Glen Davis do których dodał 6 zebranych piłek.

4-0

Takim bilansem może pochwalić się Frank Vogel, nowy trener Indiany Pacers, którzy dzisiaj pokonali Nets 105:86. Vogel za wygraną powinien być wdzięczny nie Dannemu Grangerowi (11 pkt, 4-13 FG, 1-5 3pt) nie Royowi Hibbertowi (11 pkt i 3 zbiórki, 218 cm wzrostu i 3 zbiórki! i jeszcze 0 bloków), nie Darrenowi Collisonowi (10 pkt), ale Mike’owi Dunleavy’emu (17 pkt, 6-8 FG) i Dahntayowi Jonesowi (18 pkt, 7-10 FG). Punkty z ławki dołożył też Paul George (14 pkt). Jak widać, Pacers nie mieli żadnego wybijającego się strzelca, ale Nets też nie. Ba, u nich było jeszcze gorzej, bo liderami punktowymi byli Brook Lopez (13 pkt, 5 zb) i Devin Harris (13 pkt, 7 ast). Poza nimi jedynym graczem z ‚double-digits’ był Anthony Morrow (11 pkt), choć nie był dziś ‚hot’ zza linii trzypunktowej (1-5 3pt).

12

Tyle punktów miał dziś LeBron James. Jedno słowo – seasonlow. Dodał do tego 6 zbiórek i 4 asysty co ‚pięknie’ dopełnił jeszcze 6 stratami. Wyręczył go nie Chris Bosh (16 pkt, 7 zb), ale Dwyane Wade (28 pkt, 8 zb, 8 ast, 3 blk, 8-14 FG). Najgodniejszymi reprezentantami ławki rezerwowych Heat byli dziś Eddie House (15 pkt, 6-11 FG) i Mike Miller (8 pkt, 5 zb). Jak widać, Miami na pewno nie wygrało tego meczu świetną dyspozycją w ataku, bo takiej nie było (poza Wadem), lecz obroną. Clippers prowadzeni przez Blake’a Griffina (21 pkt, 16 zb) i trochę przez Barona Davisa (14 pkt, 6 ast, 5 stl, 7 TO) trafiali ze skutecznością 32.5% (25-77 FG). Tę niemoc strzelecką dobrze pokazuje fakt, że duet rezerwowych Aminu-Bledsoe spudłował wszystkie oddane 12 rzutów. Randy Foye (15 pkt) także nie imponował, bo spudłował 11 z 16 rzutów.  Zdobyli ‚aż’ 79 punktów dzięki rzutom wolnym (23-33 FT). Właściwie tylko Ryan Gomes (12 pkt, 4-8 FG) trafiał z dobrą skutecznością.

Nagrody dnia:

MVP Dnia: Amare Stoudemire (NYK) – 41 pkt, 7 zb, 4 blk, 17-21 FG

Drugie miejsce: Dwyane Wade (MIA) – 28 pkt, 8 zb, 8 ast, 3 blk

Najlepszy występ w przegranym meczu: Dwight Howard (ORL) – 28 pkt, 13 zb

Drugie miejsce: Blake Griffin (LAC) – 21 pkt, 16 zb razem z Eltonem Brandem (PHI) – 28 pkt, 5 zb

Rookie of the Day: Blake Griffin (LAC) – 21 pkt, 16 zb

Drugie miejsce: Landry Fields (NYK) – 25 pkt, 10 zb

Sixth Man of the Day: Louis Williams (PHI) – 19 pkt, 4 ast

Drugie miejsce: Dahntay Jones – 18 pkt, 4 zb

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

5 komentarzy

  1. tremor pisze:

    Season low to dwa słowa ;).
    RotD należy się jednak Fieldsowi.

  2. woy9 pisze:

    podtrzymuję Griffina.jechał nieco z Boshem i gdyby nie jego ceglący koledzy,byłby inny mecz..Fields był mocno w cieniu Amare a nawet Feltona,13pkt i13as.Griffin był po prostu liderem

  3. Enbiejowy pisze:

    jak się połączy to jedno :)

    zastanawiałem się czy Fields czy Griffin – rzutem na taśmę wygrał ten drugi ;d

  4. tremor pisze:

    Griffin był liderem drużyny, która przegrała, przy tym mało efektywnym (7/17 z gry, 7/13 z osobistych). Fields – 10/13 z gry w tym 5/7 za trzy + 10 zbiórek (grając na pozycji SG), no i oczywiście zwycięstwo, choć przyznaję, że ze słabszym rywalem.

  5. Woy9 pisze:

    Kurcze ale 16 dech miał i jechał z Boshem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *