Heat znęcają się nad Cavs. Świetny Wade

Puste miejsca na widowni, czyli Cavaliers są w mieście. Była drużyna LeBrona Jamesa poza nim samym nikogo chyba nie wzrusza. Na pewno nie w Miami, gdzie tamtejsi Heat pokonali gości z Ohio 117:90.

Kiedyś James jako pierwszy w całej NBA osiągał pułap 40 wygranych w sezonie, a dziś sprawia, ze jego Cavaliers (8-40) jako pierwsi zaliczają 40 przegranych. Ekipa z Cleveland nie może wygrać od 21 spotkań i dwie porażki dzielą ją od wyrównania rekordu serii przegranych gier Vancouver Grizzlies 1995-96 i Denver Nuggets 1997-98…


Miami Heat 117:90 Cleveland Cavaliers (35:20, 31:37, 23:15, 28:18)
Dwyane Wade 34 pkt. 7 zb. 5 as. oraz Antawn Jamison 21 pkt. 10 zb. 1 as.

 

Mimo tak wysokiej przegranej, w pewnym momencie Cavs wrzucili Heat (34-14) prawie 40 punktów w jednej kwarcie, konkretnie drugiej. Niemniej jednak w tym samym czasie, a właściwie w ciągu całej pierwszej połowy Dwyane Wade bombardował obręcz rywala (trafił 10 z 12 pierwszych rzutów), co skończyło się na 26 pkt. do przerwy. Koszykarze z South Beach prowadzili od pierwszej do ostatniej minuty, a w pewnym momencie ich przewaga wynosiła 33 oczka. Właściwie nic bardziej sensownego nie da się o tym spotkaniu powiedzieć.

LeBron James zdobył 24 pkt. trafiając połowę oddanych rzutów z gry (7/14) oraz 10/11 osobistych. 10 oczek dodał Chris Bosh. Dla Cavs 21 oczek rzucił Antawn Jamison, jednak nie był to jego najlepszy wieczór, gdyż spudłował 65 % oddanych rzutów. Jeden pkt. mniej zdobył Manny Harris. W Cleveland zdecydowanie brakuje Mo Williamsa.

Ciekawe: Na trybunach American Airlines Arena zasiadali wczoraj muzycy Sean „P.Diddy” Combs oraz Rick Ross, i poza karą w wysokości 25 000 dolarów jaką NBA nałożyła na Eddiego House’a za gesty z niedzielnego starcia z Oklahomą City Thudner, na prawdę był to chyba jeden z najciekawszych faktów z wczorajszego meczu. Szkoda zarwanej nocy.

4 komentarze

  1. Mariusz pisze:

    Oglądałem w niedzielę wspomniany mecz, właśnie co House pokazywał ? Chodzi o te złączone ręce w dół parkietu, kiedy w swoim szale nawet „piątala” LeBronowi nie przybił po asyście ?

  2. woy9 pisze:

    ponoć kładł je na cojones;) mecz wcześniej z pistons też to robił ,ale nie było na ogólnokrajowej

  3. Bob pisze:

    Pokazał kto w drużynie ma największe, jak to ujął Wojtek, cojones :D

  4. Mariusz pisze:

    Oj i zaraz kara… „metafora taka, takie jaja” cytując Abradab ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *