Gortat w życiowej formie, Suns lepsi od Hornets

Od czasu transferów na linii Phoenix Suns – Orlando Magic zapewne coraz więcej osób za oceanem zaczęło zadawać sobie pytanie o wdzięcznie i dobitnie brzmiącym przesłaniu pt. „Who da f**k is Gortat?”. Minionej nocy Gortat to 25 punktów i 11 zbiórek.

Marcin Gortat w końcu spotkał się z powołaniem. Po tym jak wyczyścił tablicę w meczu z Boston Celtics, minionej nocy pozamiatał środek pola z Hornets (31-18). Jeden punkt więcej niż Polak miał wczoraj tylko Chris Paul, jednak to Suns (22-24) w ogólnym rozrachunku okazali się lepsi…


Phoenix Suns 104:102 New Orleans Hornets (27:25, 26:28, 35:27, 16:22)
Marcin Gortat 25 pkt. 11 zb. oraz Chris Paul 26 pkt. 12 as.

 

Pierwsza, bardzo wyrównana połowa skończyła się remisem. Dopiero po przerwie w polskim zawodniku wyzwoliła się bestia, która dziurawiła strefę podkoszową Hornets raz po raz, co skończyło się 21 punktami Gortata w drugiej części gry. The Polish Hammer z pewnością nabrał wiatru w żagle, kiedy boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Emeka Okafor. Dzięki bodźcowi jaki wpłynął na resztę drużyny dzięki Marcinowi, Suns po trzech kwartach prowadzili 88:80, a z czasem powiększyli tę przewagę do 12 oczek. Niemniej jednak sytuacja zaczęła robić się dramatyczna, gdyż dzięki trójkom Chrisa Paula i Trevora Arizy, w ostatnich sekundach meczu stan pojedynku wynosił 104:102 na korzyść gospodarzy. W ostatniej akcji Grant Hill zdołał jednak zablokować lay-up Marcusa Thorntona.

– He’s getting better every day. He and Steve are developing a chemistry that is working for us – powiedział o MG trener Suns Alvin Gentry. Bo rzeczywiście, parkietowa współpraca (pick n rolle) zaczyna się w duecie Gortat – Nash zacieśniać. – With all the shooters we have, he just has to set a screen and roll to the basket. Steve will find him – powiedział Channing Frye. MG był wczoraj bezbłędny, trafił 9/10 rzutów z gry + 7/7 wolnych.

– After the first half I had three fouls and a lot of frustration and anger for a lot of different people on the court. I’m just proud of myself. I handled that situation pretty well. I was actually joking around and I said to one of my teammates, ‚I just need one quarter, there’s nothing to worry about … and I’ll be fine – powiedział zaś główny bohater wczorajszego starcia, a więc Marcin Gortat.

Nasz człowiek w NBA ma się dobrze. Tak trzymać.

Woy9: zaznaczę ,iż sporo robiłem sobie nadziei po przyjściu Polaka do Phoenix, ale dwa ostatnie mecze to są po prostu bomby. Nie ważne dla mnie kogo tam nie było..dla przykładu minionej nocy Gasol sobie nie pograł przy tym samym Shaq’u , Perkinsie czy tych samych Celtach. Każdy występujący przeciwko Polskiemu Młotowi to kols i równy atleta. Z tym ,że Polak jest naprawdę w gazie!

Mecz z Celtami miał ogromne znaczenie dla Gortata. Raz  – mentalne strasznie go podbudował. Efekt od razu widoczny z Szerszeniami. Nasz center poszedł za ciosem i nabuzowany pozytywną energią znacząco przyczynił się do kolejnej wygranej z istotnym rywalem. Jest to arcyważna sprawa w kontekście chemii i awansu drużyny na wyższe miejsce. Dwa -Nash,Carter, Hill, a przede wszystkim mój faworyt Goran „nie podaję do Marcina” Dragić , zobaczyli ,że Polak to kawał gracza i na wiele może się przydać. Może również wiele dobrego zrobić i podreperować słaby bilans Suns, w walce o play off.  Mecze z Szerszeniami i Celtami otworzyły oczy niedowiarkom, prześmiewcom czy tym którzy nie wierzyli w MG13 i MG4. Większy wymiar ma zdobyty szacunek u kolegów i trenerów niż same statystyki. Możemy pełną gębą powiedzieć teraz mamy Polaka w NBA!! Następne starcie to Andrew Kangur Bogut, którego w tym sezonie Marcin już raz nie dał rady przeskoczyć..jak pójdzie z Bucks?

6 komentarzy

  1. Bob pisze:

    Nie chcę wyjść na malkontenta, bo doceniam to co pokazuje Marcin. Ale nie musiał się szczególnie wysilać w ostatnich meczach. Z Cetlics rywale – Erden i O’Neal nie stawiali wysoko poprzeczki. Teraz przy kontuzji Okafora, kto miał zatrzymać Marcina – Mbenga? :D

    Bardzo ciekawe będzie dla mnie starcie z Bucks bo pamiętam jak Bogut sponiewierał MG. Jeżeli teraz górą będzie Polak to pierwszy będę mu bił brawo.

  2. Mac pisze:

    Normalnie jestem wzruszony patrząc na takie występy Gortata :P. Za małolata w życiu bym nie pomyślał, że Polak będzie błyszczał na parkiecie przy takich zawodnikach jak Grant Hill, Steve Nash czy Vince Carter. Ba, kiedyś w ogóle bym nie pomyślał, że nasz rodak w ogóle znajdzie się w takim towarzystwie :P.

    PS. Thornton mógł zmienić losy tego meczu…

  3. GPR pisze:

    Tak czy inaczej cieszy o że polak ma szansę zdobywac Double Double i to w takim stylu

    ps. Gdyby było coś na youtubie to wrzućcie akcje Marcina

  4. Mariusz pisze:

    No właśnie, również „pamiętam jak Bogut sponiewierał MG”, ale… czas na rewanż ! ;) Faktycznie teraz będzie taki prawdziwy dzień próby. Gortat jest w gazie i na pewno morale sięga szczytu, no zobaczymy.

    Mac – wiem co masz na myśli, ja jeszcze z pokolenia, które doskonale pamięta początki Hilla, czy Cartera (przecież jako młodzian Marcin też oglądał ich w tv). Jednak trzeba szczerze oddać, że ci trzej Panowie najlepsze lata mają zdecydowanie za sobą. Nash się trzyma, ale to też już nie jest to samo, latka lecą.
    Pzdr !

  5. GRD666 pisze:

    Jestem w szoku, oby tak dalej, lecz jak ktoś wyżej wspomniał- żeby tylko MG nie dał ciała przeciw Bogutowi, teraz nie mam czasu śledzić na bierząco meczy ale jakiś czas temu Andżej Bogut był w gazie :) Oby Marcin skopał mu dupę!!!!!

  6. Mac pisze:

    Mariusz – no czas leci i to jest nieuniknione, ale magia pewnych nazwisk pozostaje ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *