Clippers bezlitośnie ogrywają Wolves, koniec serii Griffina

 

Kalifornia to ostatnio najgorętszy stan w USA. To głównie dzięki Clippers, którzy szybko odbijają się od dna. Dziś choć bez fajerwerków do jakich przyzwyczaił Nas Griffin, gospodarze pokonali Minnesota Timberwolves 126-111.

Spotkanie dwóch zawodników, specjalistów od double-double zapowiadało się bardzo interesująco. Blake Griffin i Kevin Love to dwójka z młodej fali zawodników, która na parkietach za oceanem robi duże zamieszanie. Love to najlepiej zbierający zawodnik w lidze ze średnią (15,6 rpg), i tylko w pięciu meczach na 43 rozegranych w tym sezonie nie zaliczył podwójnej zdobyczy. Griffin po ostatnim kapitalnym występie przeciwko Pacers (47pkt), w bardzo dobrym humorze przystępował do rywalizacji z T’Wolves.

Los Angeles Clippers (16-25)
29 31 32 34 126
Minnesota Timberwolves (10-33)
19 29 31 32 111

Choć Rookie z Miasta Aniołów nie zaliczył tak udanego indywidualnie spotkania jak z Indianą, z 29 punktami był najskuteczniejszym zawodnikiem w ekipie Clippers. Mecz zaczął się od jedynego prowadzenie w tym meczu graczy z Minneapolis, którzy po rzucie Beasleya prowadzili 0-2. Szybko okazało się jednak że zespół z Clippers nie zamierze gonić wyniku i ostro ruszył do grania. Po rzucie Griffina na pięć minut przed końcem pierwszej części spotkania było już 20-10 dla gospodarzy, a po jego rzucie za trzy tuż przed końcem pierwszej kwarty 29-19.

Każdy zawodnik desygnowany do gry przez coacha Del Negro dorzucał swoją cegiełkę, co skutkowało stopniowym podwyższanie prowadzenia przez miejscowych graczy. Raz po raz dziurawili kosz gości Gomes, Foye a nawet Diogu, po którego wsadzie w połowie drugiej kwarty było 40-28. Kolejno run 6-0 zanotowali Clippers podwyższając prowadzenie do 15 punktów. Choć oba zespoły dzieli tylko jedna pozycja w tabeli zachodu, było widać że Wolves grają niemrawo i jakby bez wiary w zwycięstwo, co wykorzystywał Griffin i koledzy. Grali rozluźnieni i bardzo spokojnie a dodatkowo większość rzutów docierała do celu, natomiast po stronie gości schematyczna i nieskuteczna gra głównie na dystansie (1/16 w całym meczu) skutkowała coraz większą frustracją.

Do połowy 21 oczek zaliczył Griffin i przy dość biernej postawie gości pod koszem, można było się domyślać że kolejny mecz z dorobkiem +40 punktów zagra Blake. Po zmianie stron świetnie rozpoczął ex-Wolve w ekipie Clippers i dwa jego rzuty z rzędu za trzy pozwoliły uciec gospodarzą na 72-54. Do gry wrócił również Eric Gordon, który większość pierwszej połowy spędził na ławce z drobnym urazem palca prawej dłoni. Jego kontuzja nie była jednak tak groźna by pierwszy strzelec drużyny nie mógł kontynuować gry, i zdobyć aż 18 z 23 swoich punktów w drugiej części meczu. Niestety dla gości nic nie zmieniło się w ich poczynaniach po przerwie i już w połowie trzeciej kwarty było wiadomo że spotkanie wygrają Clippers.

23 oczka Gordona, 20 Davisa i 29 Griffina plus dobra dyspozycja reszty drużyny przesądziła o 16-tym zwycięstwie graczy z Kalifornii, którzy wręcz rozbili T’Wolves na własnym parkiecie prowadząc na pięc minut przed końcem spotkania aż 116-95.

Kevin Love zdołał podtrzymać swoją serię aż 29 meczy z rzędu z double-double, zaliczając swoją 10 zbiórkę dopiero w połowie czwartej kwarty, natomiast Blake’owi Griffinowi posadzonemu na ławce przez Del Negro nie udała się ta sztuka i zakończył serię z 27 takimi spotkaniami. Debiutantowi z Los Angeles zabrakło tylko 2 zbiórek, i wyraźnie zdegustowany że trener posadził go na ławce miał dużo do powiedzenia w tej sprawie swoim kolegom z drużyny. Niepokorny młokos…

Drużyna przyjezdnych wygrała tylko jeden z 12 meczy z rywalami z zachodu, natomiast Clippers pokonywali swoich rywali aż 11 razy w piętnastu ostatnich meczach, i jeżeli podtrzymają swoją postawę PO stoi przed nimi otworem.

Clippers: Griffin 29 (8zb), Gordon 23, Davis 20, Gomes 13, Jordan 11 (12zb), Bledsoe 10, Diogu 10
T’Wolves: Love 26 (11zb), Beasley 21, Ridnour 16, Brewer 12, Flynn 7, Webster 7

1 Odpowiedź

  1. GPR pisze:

    myślicie że griffin na tym zdjęciu się wzruszył czy może jajko mu się w locie o drugie obiło??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *