Horford bliski quadruple-double w wygranej nad Kings

36 punktów (rekord sezonu) Joe Johnsona i niesamowity mecz Ala Horforda to było zbyt wiele wczorajszej nocy dla ambitnych Kings. Po świetnym starcie koszykarze z Sacramento nie byli w stanie doprowadzić meczu do końca, a w ostatniej akcji DaMarcus Cousins zamiast podać do jednego z kolegów wyrzucił piłkę w trybuny.

Sacramento Kings (9-30)
32 30 20 16 98
Atlanta Hawks (27-15)
27 26 20 27 100

Joe Johnson zdobył ostatnie 4 punkty dla swojego zespołu i dzięki temu udało im się minimalnie pokonać gości z Sacramento. Najpierw Joe minął trzech obrońców by zdobyć punkty po bardzo trudnym rzucie spod samej obręczy i  23 sekundach do końca. Na tablicy widniał wówczas wynik 98-96. Do remisu doprowadził jednak Tyreke Evans i na niespełna 12 sekund do końca trener Drew wziął czas.

Zaraz po nim Johnson znów znalazł się z piłką w rękach i przy próbie wejścia pod kosz został sfaulowany przez Evansa. Trafił oba rzuty wolne przy zaledwie sekundzie na zegarze i w konsekwencji dał Hawks 27 wygraną w tym sezonie – wrzucenie z autu Cousinsa byłoby zbyt mocne nawet dla Dwighta Howarda…

W pierwszej połowie goście z Sacramento robili co chcieli. Zdobyli 62 punkty, a prym wśród nich wiedli DaMarcus Cousins (20 punktów, 8 zbiórek) i Beno Udrih (17 punktów). Dodatkowo mogli liczyć na wsparcie Tyreke Evansa (16pkt, 5zb) i Jasona Thompsona (16pkt, 8zb). Dopiero w drugiej połowie gospodarze włączyli obronę i pozwolili przez 24 minuty zdobyć Kings zaledwie 36 oczek.

Przez pierwsze trzy kwarty nasza obrona praktycznie nie istniała. Dopiero w czwartej kwarcie byliśmy w stanie kilka razy ich zastopować.Joe Johnson

Niesamowite zawody w barwach Hawks zaliczył Al Horford. Center otarł się o quadruple-double (dwucyfrowe wyniki w czterech statystykach). Zakończył wieczór z 23 punktami, 9 zbiórkami, 6 asystami i aż 7 blokami. Fantastyczny blok na Evansie widać na umieszczonym poniżej filmie – w tym czasie gospodarze mieli serię punktową 13-0 i doprowadzili do remisu. Słowa uznania należą się także dla Josha Smitha – 19 punktów, 10 zbiórek. Teraz Hawks wybierają się do Miami i tam jeżeli nie przyłożą się od pierwszej kwarty to mogą nie mieć szansy na odniesienie zwycięstwa.

Kings: Thompson 16 (8zb), Greene 7 (11zb), Cousins 20 (8zb), Udrih 17, Evans 16 (5zb), a także Dalembert 7 (5zb), Casspi 2, Taylor 2, Landry 9, Jeter 2

Hawks: Smith 19 (10zb), Horford 23 (9zb, 6ast, 7bl), Collins 1, Bibby 11, Johnson 36 (5zb, 6ast), a także Crawford 8 (7ast), Thomas 0, Evans 0, Powell 2, Wilkins 0, Pachulia 0

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. Dawid pisze:

    Niesamowite zawody w barwach Hawks zaliczył Al Horford. Center otarł się o quadruple-double (dwucyfrowe wyniki w czterech statystykach). Zakończył wieczór z 23 punktami, 9 zbiórkami, 6 asystami i aż 7 blokami.

    OTARŁ SIĘ? tymi cyframi sie otarł?

    troche lodu na głowe kolego młody
    takich wyników jest sporo

  2. Bob pisze:

    Widzę Dawid, że za wszelką cenę próbujesz znaleźć w moich tekstach niedopatrzenia. Nie ma problemu, krytykę przyjmuję na klatę, ale podaj mi przykłady takich wyników. Wiem od Sajmona, że bliski w tym sezonie był tylko Rondo, a o pozostałych pisał Woy i bynajmniej nie było ich tak sporo…

  3. Gabryś pisze:

    Dokładnie ! Na tak wysokim poziomie jakim jest NBA, dzis te liczby wygladaja naprawde wspaniale :) oby wiecej !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *