Gwiazdy NBA bez mistrzowskiego tytułu (2/8)

Często w lidze zawodowej mamy do czynienia z zawodnikami wielkimi. Często słyszymy o nich, są oni na ustach fanów, bardzo często goszczą w cotygodniowych, najlepszych akcjach. Niejednokrotnie są na topie, no prawie..

Okazuje się, bowiem, że do tego właściwego i jasnego blasku gwiazdy brakuje im czegoś. Brakuje im tryumfu w najlepszej lidze świata i brakuje im mistrzowskiego tytułu z tym wyjątkowym podkreśleniem tego, co osiągnęli w swojej karierze. Wielu z nich jest już w koszykarskiej Galerii Sław.

Przejdźmy do „drużynowych mózgów” tzn. jedynek.

 

1. Król asyst i przechwytów w całej historii gry, John Stockton (13pkt i 10,5 as w karierze). Absolwent Gonzagi i wieloletni lider Utah Jazz. Przez wielu lubiany, ale i przez wielu nienawidzony. Wiele spotkań kończył ze statystykami na poziomie double double (punktów i asyst). Wraz ze swoim partnerem Karlem Malone, był mistrzem gry pick’n’roll. Niestety do pełni szczęścia zabrakło jednego tryumfu, a na drodze dwukrotnie stanął wielki Mike i jego Byki. Na pocieszenie zostały mu słowa Jerry’ego Reinsdorfa ,że Jazz mani byli najmocniejszą drużyną w historii finałów Bulls.

Jako sukces Stocktonowi został fakt olimpisjkiego złota w Barcelonie w jedynym i oryginalnym Dream Teamie!

Władze miasta Salt Lake zmieniły nazwę ulicy przed frontem hali Delta Center, gdzie gra zespół Jazz, na „John Stockton Drive”, aby oddać honor jego osiągnięciom min. 15 806 asystom i 3 265 przechwytom!!

2. Mistrz dryblingu i mijania – Kevin Johnson. Gracz niejednokrotnie porównywany do Isiaha Thomasa i Tima Hardawaya. Początki kariery miał w Cleveland, jednak władze klubu postawiły później na Marka Price’a i wymieniły K.J.’a do Arizony.

Tam w swoim pierwszym sezonie od razu pokazał wielką klasę (jako 3. po Magicu i Isiah Thomasie) zanotował ponad 20pkt. i 12as. na mecz. Wieloletni rozgrywający Phoenix Suns, swoje najlepsze chwile rozgrywał podczas sezonów 1993-95, kiedy Suns awansowali do długo wyczekiwanego finału NBA i musieli uznać wyższość..Jordana. Johnson był nieco w cieniu kolegów (Barkleya ,Dumasa czy Majerle) ,a w decydującym momencie 6. spotkania został zablokowany przez Horace’a Granta.

Rok później przegrali półfinał z Rockets (późniejszymi mistrzami),a Johnson został w pamięci kibiców dzięki spektakularnej akcji włożenia piłki do kosza nad Olajuwonem.

 

Johnson przeszedł na koszykarską emeryturę w roku 1998, ale wrócił jeszcze na krótko, zastępując kontuzjowanego Jasona Kidda w czasie rozgrywek w 2000 roku. Nagrodą dla K.J.’a była gra w Mistrzostwach Świata w Toronto (’94) i małe nawiązanie do Dream Teamu, przypieczętowane złotym medalem. Grał tam z kolegą z Suns – Danem Majerle i swoim nastepcą w Cavs, Markiem Pricem.

3. Anfernee „Penny” Hardaway. Penny (15pkt i 5as w karierze) zapoczątkował nową erę tzw. como guradów ,czyli rzucających jedynek. Miał grać w Golden State ,ale Magic oddali za niego inną gwiazdę – Chrisa Webbera.

 

Jednym słowem opisując jego grę w ciągu pierwszych 3 sezonów w Orlando – „poezja”. Ponad dwumetrowy rozgrywający imponował kontrolą nad piłką, szybkością i efektownością zagrań, a także współpracą z wysokim Shaq’iem. Nie było szans byśmy raz w tygodniu nie obejrzeli ich akcji w cyklu Top Ten. W roku 1994 Hardaway stanął przed szansą bycia mistrzem ligi i to tak szybko, bo już w drugim sezonie gry w NBA. Niestety mimo miłej dla oka gry i wyniku na styku w każdym meczu, Magic dostali sweepa od Rockets (4-0). Rok później pobici przez rozpędzonych Bulls, po powrocie, wiadomo kogo..

Penny po pięciu latach gry na Florydzie, zmienił klimat na Arizonę i wspólne granie z Kiddem. Jego pozycja uległa zmianie i zaczął grać jako dwójka. Po raz drugi został również kontuzjowany, a przez groszy stan kolana z każdym dniem tracił swoje główne walory – jak szybkość, dynamikę i wyskok. Po grze w Suns zaliczył jeszcze epizody w Knicks, a potem nawet w Heat.

Ważnym faktem jest to, że Penny dla wielu koszykarzy stał się wzorem do naśladowania, niezwykle popularny i otwarty – stał się idolem nastolatków. Jako ciekawostkę podam, że drużyna składająca się z czołowych graczy uczelnianych (min. z Houstonem i Hillem) pokonała w 20minutowym sparingu słynny Dream Team! Penny swoje złoto dostał na Olimpiadzie w Atlancie w 1996.

4. Mark Price – drugi po Stocktonie, świetny biały rozgrywający, z nieprzeciętnym rzutem za trzy punkty. Wieloletni lider Cavs razem z Larrym Nancem i Bradem Daughertym. Absolwent Georgia Tech, który po Larrym Birdzie i Reggie Millerze zasłynął ze skuteczności z dystansu (40% za 3 ,50% za 2pkt, 90% z wolnych w jedym sezonie).Fanów zdobył dwukrotną wygraną w konkursie trójek podczas All Star Game. Był graczem bardzo szybkim, dysponującym precyzyjnym – otwierającym drogę do kosza – podaniem, z wielką łatwością rzutu i miękkim nagarstkiem.

 

Do sezonu 94-95 grał w Cavs, później jednak borykał się z kontuzjami i trafił do Orlando i Oakland.

W upragnionym sukcesie i awansie do finału przeszkodziły mu Byki..eliminując jego Cleveland w półfinale i finale Konferencji..Jako pocieszenie pozostał mu złoty medal Mistrzostw Świata w Toronto(1994), który zdobył z w/w K. Johnsonem .Obecnie po epizodzie trenerskim w Australii, pracuje nad formą rzutową graczy Grizzlies.

5. Mark Jackson – wybrany dopiero z numerem osiemnastym przez nowojorskich Knicks, w 1988 dostał nagrodę Debiutanta Roku, grając u boku Ewinga i Oakleya. Jednak po przyjściu do drużyny „brylantowego Pata” natychmiast oddany do Clippers (min.za Doca Riversa – trenera Celtów).Po dwóch sezonach zesłania i grze w przeciętnych Clippers (mimo historycznych dwóch awansów do play off pod ręką Larry’ego Browna), rękę po niego wyciągnęli – budujący swoją potęgę na Wschodzie – Pacers.

 

Jackson nie był nigdy wielkim atletą ,nie dysponował wielką szybkośćią ani zwinnością ,był natomiast bardzo inteligentym graczem z nieprzeciętnym przeglądem sytacji na boisku.

Zawsze dokładnie wiedział, kiedy i gdzie dograć decydującą piłkę (przekonał się o tym niejeden gracz, który miał przyjemność i sposobność z nim grać). Słabości defensywne i strzeleckie nadrabiali za niego inni – tzn. Reggie Miller ,Rik Smits czy Dale i Antonio Davis. Był on na tyle kreatywnym graczem, iż dzięki niemu Pacers uprzykrzali życie najlepszym na Wschodzie (Knicksom do czasu kiedy przepchnęli N.Y. w finale Wschodu i niestety dla Jacksona – Bykom bez efektu), Po srogich lekcjach, w końcu zagrał w finałach NBA 2000 roku. Wówczas znów, mimo świetnych występów i równej grze Jacksona, Pacers ulegli głodnym sukcesu Lakers.

Nasz bohater grał jeszcze później w Toronto (min. obsługiwał Cartera nieprawdopodobnymi pasami) czy w Houston, ale najlepsze lata kariery miał za sobą. Teraz pracuje w ESPN komentując mecze niedawnych kolegów, czekając na szansę bycia head coachem.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

16 komentarzy

  1. Mac pisze:

    Zawsze mnie dobija myśl, że mistrzowski pierścień mają tacy zawodnicy jak (z całym szacunkiem) Morrison, DJ Mbenga czy Bill Wennington, a gwiazdy pokroju Stocktona czy Malone’a nie doczekały się tytułu. No, ale mistrzostw nikt nie przyznaje za indywidualne osiągnięcia ;). Czasami po prostu trzeba znaleźć się w odpowiednim towarzystwie ;).

  2. Woy9 pisze:

    Taki Ron Harper to miał farta nie;)

  3. Mac pisze:

    Harper załapał się na sukcesy Bulls, a później LA Lakers. To jest dopiero dobre towarzystwo ;). Lubiłem gościa.

  4. BorsukZero pisze:

    Od razu farta:) W Clippers i Cavs rzucał po 20-cia kilka punktów. Fakt, słabsze zespoły, ale był ich liderem. Był istotnym elementem układanki Phila i zasługuje na tytuły jak każdy zawodnik z mistrzowskiego teamu.

  5. Gigantozaur pisze:

    BorsukZero podbijam twoją wypowiedz, Harper przed dołączeniem do Bulls grał na poziomie LeBronowskich 20 pkt 5 zb 5 as więc nie był byle kim wręcz przeciwnie. Stawianie go w jednej linii z takimi tuzami jak Mbenga czy Wellington to profanacja kosza

  6. Bob pisze:

    Ja Mbenge znam tylko z tego, ze Cuban nazywal go DJ zamiast Didier (tak sie nazywa w rzeczywistosci) i mu sie to spodobalo.

    Bardziej kwadratowego gracza a lidze ze swieczka szukac ;)

  7. Gigantozaur pisze:

    racja, chociaz artest też troche klockiem jest plus jego ruchy

  8. Woy9 pisze:

    Panowie Gigant i Borsuk; wszystko OK i my tutaj znamy historię Rona Harpera jak gracza All Star w koszulce Cavs i Clippers (część rozdziału w ksiązce poświęcił mu nawet MJ). Popatrzcie tylko do jakiej roli sprowadzono go w Chicago. Jaki miał staty tego okresu, gdzie musiał z gracza ataku zacząć robić brudną robotę za M.J.’a i przy Pippenie, broniąc największych strzelców (też szacun)..Pamiętacie czasy i strzały punktowe Fishera w Utah? podobna historia. Czasami nie ważne jest ile rzucasz,ważne jest co zdobywasz. Dlatego tutaj mamy Stocktona i spółkę, wcześniej Millera i tabun strzelców, a nie ma R.Harpera..który coś zdobył. Dla przykładu na jedynkę wziąłbym tutaj wrzucił Dereka Harpera i Tima Hardaway’a..którzy też nie mają tytułów. Pointa każdy z 7. wymienionych był gwiazdą większą od Rona, ale nie zdobył najważniejszego. peace;)

  9. Gigantozaur pisze:

    zgadzam się, najłatwiej chyba porównać go do Artesta w LA, wg mnie bardzo podobna przypadłość :)

  10. woy9 pisze:

    Artest by się wkurzył;)ale coś w tym jest.pamiętam innych Byków w mniejszych rolach jak Scott Burrell i Brian Williams.a w L.A. Glena Ricea w którego przypadku wypowiadała się ukochana!

  11. Dawid pisze:

    Mark Price: W upragnionym sukcesie i awansie do finału przeszkodziły mu Byki..eliminując jego Cleveland w półfinale i finale Konferencji…

    1988 , 1989, 1992, 1993, 1994 – no nie miał szczęścia do Bulls.

  12. woy9 pisze:

    Dawid dodam coś, oglądałem od ’92;)

  13. darkcore pisze:

    farta to miał steve kerr (chicago, sa spurs) a nie harper – albo ten…. yyyyy podobny do willa smitha? zdobył misia z houston, sa spurs i la lakers

  14. darkcore pisze:

    w poprzednim artykule brakuje mi: allen Iverson (wiem wiem naciągane bo jakaś szansa na jego tytuł teoretycznie jest), mitch richmond a do obecnego artykułu: T. Hardaway

  15. GPR pisze:

    czyli co? Jeszcze 6 art o graczach bez mistrzowskiego tytułu i możemy się spodziewać art o graczach którzy tytuł mają a na niego nie zasłużyli :-p

    jejku co to za Mbenge – ja pierwsze o nim znać :-p

    ps. bardzo fajny art 5/5

  16. Woy9 pisze:

    dzięki za komentarze Panowie i drobne uwagi. cieszy,że seria przypadła Wam do gustu.
    @Darkcore – Allen Iverson jest jeszcze czynnym graczem, ale uwaga słuszna ,że go brakuję. Ja – jak podkreślił fajnie Bob – traktuję o emerytach;)
    Mitch Richmond podobnie jak Steve Smith (eks Blazers, Hawks i Heat) ze Spurs, psim swędem dostał pierścień, kiedy grał sezon w Lakers.
    @GPR – jak zwykle masz ciekawe pomysły;) wrzucimy dodatek o tych którzy nie zasłużyli. walnę przegląd dwóch dekad i podpatrzę te gwaizdki!! POZDRO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *