Dzień po dniu…Historia NBA od A do Ą

15.I

Urodziny obchodzą m.in.

Al Smith (64lata)
Don Kojis (72)

Ciekawostki:

  • 1990.Don Nelson z Golden State został drugim w historii trenerem (po Lennym Wilkensie), który zaliczył 1,000 zwycięstw jako gracz i trener, w meczu z Pacers 144-105.
  • 1994.Brent Barry z Washingtonu trafił 13 z rzędu rzutów zza łuku w trakcie trzech meczy, poprawiając tym samym rekord NBA.
  • 1998.Michael Jordan w trakcie spotkania z Philadelphią wygranego przez 76-ers 106-96 zaliczył swój 28,000 punkt w karierze.

Szybko, szybko bo oczy się kleją a jeszcze Bulls – Heat trzeba ogarnąć : ), więc od razu przystępuje do rzeczy. Dziś zapraszam, bo będzie o pewnym ciosie Rodmana w stronę gościa z kamerą, o świetnym występie Iversona oraz o „buzzer beaterach”. Zapraszam na dzisiejszą dawkę historii.

W roku 1997 ten sam Rodman, który dzień wcześniej zaliczył 10,000 deskę pojechał do Minneapolis, by spotkać się z młodą i perspektywiczną drużyną T’Wolves, z Garnettem i Marburym w roli głównej. Mniejsza o to kto został bohaterem meczu, mniejsza o 25 oczek MJ-a i 29 Pippena, mniejsza że Jason Caffey z ławki rzucił 20 punktów i że gracze z Chicago prowadzili prawie przez całe spotkanie. Wygrali Bulls 112-102, a najważniejszą sytuacją w meczu było zagranie które pozostanie w pamięci kibiców i znawców koszykówki do końca życia.

Niesamowite jest to jakim dzikim człowiekiem był „Worm”. Z jednej strony gracz pokroju Hall of Fame, z drugiej strony buntownik i nieokiełznany człek, zachowujący się jak dziecko. Ktoś powie po co o tym pisać i dlaczego nie naskrobać zamiast o tym choćby o meczu Jordana z 1996 roku. Ano dlatego że o Michaelu będzie tu jeszcze nie raz, o Dennisie zresztą też, choćby jutro np., ale ta sytuacja była ewenementem na skalę światową. Gościa do dziś bolą klejnoty i pokazuje swoim dzieciom kasetę z tego spotkania. Został sławny dzięki tej sytuacji, a Rodman po raz kolejny pokazał że niektórzy mają słuszne wątpliwości czy powinien zostać graczem pokroju galerii sław. Tak czy inaczej spójrzcie. Garnett mógł odpuścić mu tą zbiórkę, oszczędził by j… tego gościa:

Kolejne spotkanie to show jaki dał Allen Iverson w roku 2002 w spotkaniu z Rockets. Na własnym parkiecie ustanowił swój kolejny rekord kariery. Król strzelców z sezonu 2001/2002 i nie tylko, a także MVP z roku 2001, w roku 2005 zdobył 60 oczek, jednak to spotkanie z 15.I.2002 zostanie mu zapamiętane do końca życia. W meczu z Rockets oddał co prawda 42 rzuty, trafił 21, ale w dogrywce po prostu stanął na wysokości zadania.

Sixers wygrali 106-112, i choć oprócz Iversona nikt w ekipie z Pensylwanii nie zabłyszczał „The Answer” sam wygrał spotkanie z całą ekipą „Rakiet”. Niezwykły mecz, który pokazał że Allen też potrafił przejąć mecz, kiedy drużyna potrzebowała:

W sezonie 2006/07 miały miejsce największe sukcesu Gilberta Arenasa, póki co oczywiście. Przed rozpoczęciem kolejnego władze NBA miały nadzieje że jego kariera nabierze rozpędu, a sam „Agent 0” zostanie wizytówką ligi. Niestety trzykrotny uczestnik ASG, nie spełnił (póki co) pokładanych w nim nadziei, choć takie mecze jak ten zdarzały mu się dość często, kiedy próbował prowadzić Wizards.

15.I.2007 Gil z ekipą gościli u siebie Utah Jazz z Deronem, Mehmetem i Carlosem. Wielka trójka w osobie Carona, Gilberta i Antawna, choć nigdy wielkich sukcesów nie odnosiła, potrafiła grać naprawdę świetną koszykówkę. W trakcie meczu z Jazz zabłyszczał jednak tylko Arenas zdobywając 51 punktów, trafiając 7/12 rzutów za trzy, w tym ten który dał zwycięstwo nad „Jazzmenami” 114-111. On widział że trafi, prostu wiedział to. Szkoda że miał świadomość tego że trafi, a nie potrafił pokierować odpowiednio swoją karierą. Życie, zaliczył jednak swoje wielkie chwile:

Na koniec coś z przed roku. Jak już piszę o trójkach które wygrały mecz, sięgnąłem po spotkanie Suns vs Hawks. Najlepszy rezerwowy sezonu 2009/10 Jamal Crawford, miał swoje chwile w ubiegłym sezonie. Właśnie takim rzutem pod koniec rywalizacji ze „Słońcami”, ustalił wynik spotkania na 102-101 dla gospodarzy ze stanu Georgia. Look at this:

Jutro też będzie o Rodmanie, oj będzie!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *