Gortata 16 punktów w porażce Słońc

A miało być tak pięknie. Po jednej stronie najsłabsza drużyna konferencji, czyli Sacramento Kings. Po drugiej Phoenix Suns i Marcin Gortat. Niestety skończyło się na siedemnastej porażce „Słońc” w sezonie i career-high DeMarcusa Cousinsa.

Legitymujący się bilansem 6-24 Sacramento Kings to najniżej sklasyfikowany zespół w tabeli konferencji zachodniej. W całej NBA gorzej spisują się tylko Cleveland Cavaliers (8-26). Przybywający do Kalifornii Phoenix Suns (14-17), do których w grudniu przeniósł się Marcin Gortat, mieli więc wielkie nadzieje na odniesienie zwycięstwa. Niestety, skończyło się inaczej…


Sacramento Kings 94:89 Phoenix Suns (17:27, 22:21, 26:25, 29:16)
Cousins 28, Garcia 20 (11 zb.), Casspi 14 (10 zb.) oraz Nash 20 (12 as.), Carter 17, Gortat 16

 

Koszykarze z Arizony rozpoczęli mecz od mocnego wejścia w pierwszej kwarcie, zakończonej 10-punktowym prowadzeniem. Za konkretne rozprowadzanie ataków Suns wziął się tego wieczoru Steve Nash, jednak dzielnie pomagał mu w tym Marcin Gortat, który po pierwszej, wygranej przez Phoenix 48:39 pierwszej połowie, miał na swoim koncie już 11 oczek. Po przerwie goście nie ustawali w natężonej ofensywie, a 10 spośród swoich 20 pkt. w trzeciej kwarcie zdobył Kanadyjczyk Nash, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie 73:65. Niestety było to jedynie dobre złego początki.

 

W czwartej kwarcie trójki Izraelczyka Omriego Casspiego pozwoliły Sacramento najpierw zniwelować straty do gości, a następnie wyprzedzić ich z wynikiem. A wszystko na niespełna 26 sekund przed końcem meczu! W całym spotkaniu Casspi zaliczył w sumie 14 oczek i 11 zbiórek, jednak wczorajsza noc należała zdecydowanie do DeMarcusa Cousinsa, który zdobywając 28 pkt. zaliczył swój career-high. Po stronie Suns w ciągu 36 minut spędzonych na parkiecie Marcin Gortat zdobył 16 pkt. 20 oczek i 12 asyst dołożył Nash, a trzy pkt. mniej zdobył Vince Carter.

Ważne: Kings wygrali z Suns w elemencie zbiórek 60:32, co wskazuje na dalsze problemy z defensywą tych drugich.

Ważne 2: Dla nieśmiertelnego Granta Hilla wczorajsze starcie z Sacramento było 900 meczem w karierze!

5 komentarzy

  1. sahim80 napisał(a):

    no niestety obrona phx dalej woła o pomstę do nieba. Gortat gra swoje, przyzwyczajony do tego, że w orl wszyscy bronili twardo i jeśli on wychodził do podwojenia lub przejmował innego zawodnika nie było mowy o tym by któryś z przeciwników był wolny. W magic broniła cała drużyna, w ekipie z arizony do tego elementu większość graczy w ogóle się nie przykłada. Większość z nich o zastawieniu kosza to chyba słyszała legendy, że podobno tak można. Podobnie jak znaleźć świętego gralla lub miecz króla artura. Garcia zbierający w tym sezonie średnio 2 piłki(0,3 off, 1,7 deff) w tym spotkaniu miał 11 zbiórek(4off, 7 deff) pozostawię to bez komentarza

    W tym meczu na dodatek duże znaczenie miała skuteczność phx zza łuku, która wyniosła niecałe 26%. To że przegrywają deskę jest raczej normalne. Ale jeśli do tego nie trafiają trójek to nic dziwnego, przegrywają

    • Woy9 napisał(a):

      słuszna uwaga Sahim, jeden Gortat nie zmieni nastawienia i słabej obrony Suns. zastawianie było już widoczne/niewidoczne podczas meczów z Clippers i Pistons..tylko, że z Tłokami wpadało do kosza. teraz już był dramat w czwartej kwarcie. run 2-19 z ostatnią drużyną ligi to jeszcze większa gorycz. Suns potrzebny w grze jest Pietrus, a transfer lepiej broniącej czwórki od Warricka i Frye’a też byłby koniecznością. Teraz też widać ile znaczył dla Suns Amare.

  2. GPR napisał(a):

    no kompletnie nic o Gortacie
    omówcie ciut ostatnią kwartę
    kto zawinił
    i ile w tym było Gortata

  3. Mac napisał(a):

    Zawiniła jak zwykle obrona Suns ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *