Celtics przegrywają i tracą Garnetta

Nie wyrobiłem się z recapem spotkania Pistons – Celtics choć oglądałem go na żywo. Nie będę się tłumaczył dlaczego ale zapewniam, że powód jest dobry… Niemniej główne wydarzenie meczu zasługuje na osobny wpis, który właśnie popełniam.
Jak zapewne wszyscy wiedzą pod koniec pierwszej kwarty starcia Celtics z Pistons, podczas wykonywania wsadu Kevin Garnett zaczął wracać do obrony mocno utykając… Po jakimś czasie okazało się, że KG podczas wyskoku doznał urazu prawej łydki – mięsień nie wytrzymał. Oczywiście zawodnik meczu nie dokończył i tym samym dopisał się do tegorocznej listy zmartwień Doca Riversa. – Ta lista staje się coraz dłuższa (…) Niemniej postaramy się coś z tym zrobić i nadal wygrywać mecze – powiedział po meczu szkoleniowiec C’s…

– KG nie jest typem, który poddaje się z byle powodu. On potrafi znieść na prawdę wiele bólu, więc kiedy zobaczyłem co przeżywa wiedziałem, że tym razem to coś na prawdę poważnego – powiedział Paul Pierce.

Jeszcze niedawno na Love With Basket uznałem Garnetta za MVP tej części sezonu, uzasadniając swój wybór takimi słowami: – Długo myślałem nad tą decyzją, jednak po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że gdybym miał do swojej osiedlowej drużyny wybrać dowolnego, czynnego zawodnika NBA, to byłby to właśnie Kevin Garnett. Nie LeBron James, nie Kobe Bryant, a KejDżi. The Big Ticket ma po prostu absolutny pierwiastek mistrza, który w tym sezonie świeci najjaśniej, odkąd Kevin pojawił się w Bostonie. Jak ważna to sprawa świadczy historia z sezonu 2008/2009, kiedy po genialnej grze, Garnetta zabrakło w playoffs z powodu kontuzji, przez co C’s po prostu przepadli. Ten człowiek to wulkan koszykarskiego temperamentu. Garnett jest specyficzny do bólu i jest to jedyny silny skrzydłowy na świecie, którego boi się Pau Gasol

 

Pierwsze przesłanki głoszą, iż KG ma wrócić do gry już w piątek na sylwestrowe starcie C’s z New Orleans Hornets. Mimo wszystko widmo i lęk przed kolejnym urazem mogą spowodować, iż Garnett – odpukać – zwolni swoje obroty. Wczorajsza reszta spotkania bez Garnetta zdecydowanie wybiła obronę Celtów z rytmu, a pick-and-rolle Tracy’ego McGrady’ego wchodziły w d-fense Green Teamu jak w masło.

Dla przypomnienia, lista kontuzjowanych na ten moment wygląda w Bostonie tak: Rajon Rondo (kostka), Delonte West (nadgarstek), Kendrick Perkins (kolano), Semih Erden (zatrucie żołądkowe). Podobno w piątek ma wrócić do gry Rondo, ciekawe jak będzie się prezentował, bo w Bostonie każda para rąk i kolan jest na wagę złota. W tym sezonie bardziej niż kiedykolwiek.


Detroit Pistons 104:92 Boston Celtics (27:21, 18:16, 29:25, 30:30)
Pierce 33, Allen 12, Davis 12 oraz McGrady 21, Prince 18, Villanueva 14

 

2 komentarze

  1. kuubaz pisze:

    szkoda Kevina oby to nic poważnego bo bez niego i Rondo tylko pierce gra swoje (sory Allen i Nate)

  2. woy9 pisze:

    nie chciałbym by to było sugerowane na ESPN Deja Vu;(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *