Dzień po dniu…Historia NBA od A do Ą

23.XII

Urodziny obchodzą m.in.

Jerry Reynolds  (48lat)
Kevin Restani (59)

Ciekawostki:

  • 1992.Michael Jordan rzucił 57 punktów w wygranym meczu Bulls z Washingtonem 107-98, i tym samym dał Philowi Jacksonowi 200 wygraną w rekordowych 270 meczach.
  • 1994.Dana Barros z 76-ers zapoczątkował serię 58 meczy z co najmniej jednym trafieniem za trzy punkty i pobił tym samym rekord Michaela Adamsa z 43 trójkami.

Wracałem dziś i myślałem co wrzucić, czy pisać kolejny raz o MJ-u i jego 57 punktach, a można by z racji tego co dzieje się w Bobcats. Postanowiłem jednak wypocić o czymś innym, właściwie o kimś bo to człowiek który pewnego wieczoru wykończył właśnie samego Jordana i Bulls. Kurt bo tak miał na imię oraz J.R Smith będą dziś myślą przewodnią historii. Zaczynamy.

 

Choć dziś ostatni dzień przed świętami bo w wigilię w NBA się od lat nie gra, to jednak koszykarze nie zwalniają tempa.23.XII. 1988 słabiutcy Charlotte Hornets spotkali się w ulu, jak było nazywane kiedyś Charlotte Coliseum, z młodymi Bulls. W ekipie „Szerszeni” Trupicka, z ławki wchodził Bogues i Dell Curry, a pod koszami rządził, starał się rządzić 30-letni już wtedy wielki walczak Kurt Rambis.

Przecież to finały nie herbatka u cioci!
Wracając do rzeczy. Choć jak zwykle mecz swoim zwyczajem przejął Michael, Hornets nie ustępowali mu na krok. Przez całe spotkanie nie pozwolili uciec rywalom z Chicago i w końcówce uwierzyli jak nigdy w sukces. Większość kibiców choć przyszła oglądać młodego gwiazdora gości, liczyła na końcowy sukces swojego zespołu i wtedy dał o sobie znać weteran były gracz Lakers, Kurt Rambis. Trafił spod kosza, jak zwykle na desce walcząc do końca i Hornets wygrali 103-101, 1:15! :

Dokładnie rok temu ten sam J.R Smith który przyszedł mi na myśl po tym co zrobił w nocy przeciwko Spurs, nie zawsze lubiany i niereformowalny, w tamtym roku przeciwko Hawks zaszalał. To nie to że wygrał mecz buzzer beaterem czy innym zagraniem, po prostu w 30 minut spędzonych na parkiecie, wchodząc z ławki rzucił rywalom 41 oczek (10/17 za trzy) i sam pokazał Hawks że „Jastrząb”  jest tylko jeden, no może dwóch prócz Birdmana.

Smith to dziwny chłopak, niepotrafiący dostosować się do otoczenia, mający kłopoty ze słuchaniem a czasem po prostu szalony. Jednak kipiące w nim emocje czasem potrafi zamienić na coś pięknego, coś co zapamiętuje się na zawsze, coś co jest dla zespołu bardzo produktywne i zarazem pięknę. W wygranym meczu z Atlantą 124-104 pokazał że potrafi i tyle:

W końcu nie co dzień trafia się 10 trójek w meczu.

Idę spać, szczerze i bez ogródek, chcę po prostu być trzeźwy o 4.30 jak Marcin zdemoluje Bosha i innych podkoszowych cieniasów z Miami : ) 20 i 10 musi być, po prostu musi. Aha dziś nie zagra Vince a ja na otarcie łez wszystkich którzy lubią i szanują Vinsanity, oraz mających nadzieję że odrodzi się przy Nashu chce na koniec pokazać to :

Wesołych świąt dla wszystkich zakochanych w Baskecie i nie tylko. Dla Waszych rodzin i bliskich. Niech Wam się darzy. Ode mnie cały pakiet życzeń świątecznych. Widzimy się 25, a będzie o czym pisać gwarantuję! Wszystkiego!

1 Odpowiedź

  1. latus pisze:

    Piękne dzięki Wam Panowie również Wesołych:) P.s. dzięki za VC :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *