Fantasy Alert #7

Dziś wydanie przedświąteczne, ostatnie w tym roku. W przyszły poniedziałek będę odpoczywał w domu od uczelni i internetu, czeka Was zatem dwutygodniowa przerwa. No chyba, że jakimś cudem znajdę się w okolicy komputera z internetem i 2-3 godzinkami wolnego czasu. Teraz jednak zapnijcie pasy, bo czeka Was przejażdżka po świecie statystyk! Na końcu czeka Was też przyjemna niespodzianka:)

Zaczynamy od Paula Pierce’a, którego osobiście nominuję graczem tygodnia. Celci notują świetny run 13-0, a dwa ostatnie mecze wygrali bez udziału Rajona Rondo. W tej sytuacji w rolę kreatora wcielił się „The Truth”. Jedna rola to dla niego za mało, zgarnął też angaż na czołowego strzelca i drugiego zbierającego w drużynie. Efekt jest taki, że Pierce zakończył tydzień ze średnimi: 21.7 pkt, 8.7zb , 8.3 as, 2.3 prz. przy 51% z gry i 95% z wolnych (średnio 6.7 prób na mecz). Pierce’owi załączył się w minionym tygodniu superhero-mode, ale jak każdy superbohater, tak i on musi mieć swojego pomocnika. Nie wiem co KG powiedziałby na to określenie (choć pewnie kilka soczystych słów by się tam znalazło), ale to właśnie on najwięcej pomagał Pierce’owi w ostatnich 7 dniach. Dodawał od siebie 15.3 pkt, 12 zb, 2.7 as, 2.7 prz., a to wszystko przy bardzo dobrej skuteczności (56% FG%, 86 FT%).

Pomocnika nie ma póki co Kevin Love. Od czasu do czasu stara się w tę rolę wcielić Michael Beasley, ale brakuje mu regularności. Tymczasem Love radzi sobie świetnie, ani na chwilę nie zwalnia tempa. Zbiera dalej jak maszyna (16 an mecz), rzuca i trafia z solidną precyzją (24.5 i 48%), nie bojąc się przy tym przymierzyć z dystansu (1.5 trójki na mecz). Love to wielka młoda nadzieja białych. Póki co jednak równie mało efektowna i wielce efektywna jak stara nadzieja czarnych – Tim Duncan. TD znów przypomniał wszystkim, że mamy nieparzysty sezon, więc SAS idzie prosto po kolejny komplet pierścieni. No i przypomniał bez kogo nie byłoby tych wcześniejszych. Średnie: 18 pkt, 12.3 zb, 3.3 as, i 4.7 bloku to bardzo przyjemne dla fanów Spurs statystyki.

 

Kontynuując temat super-bohaterów. Dwight „Superman” Howard miał w ostatnim tygodniu lepszą średnią zbiórek(17) niż Kevin Love (16), co jest teraz nie lada wyczynem. Dokładając do tego 23.5 pkt, 2 asysty, 1 przechwyt i 2 bloki na mecz mamy DH12 w klasycznej, dobrej formie. W jego ślady idzie też Carlos Boozer, która zaczyna grać jak … zdrowy Carlos Boozer. Rzuca już średnio 27 punktów, zbiera 11 piłek, ma prawie 3 asysty i ponad jeden przechwyt na mecz. Gdyby nie kontuzja Noah, Ci dwaj plus D-Rose staliby się drugą wielką trójką na wchodzie. Drugą, bo w Bostonie mamy teraz Wielką Piątkę: czterech z uwagi na formę i jednego ze względu na posturę (formę też, ale mniej).

Podobnie jak Kevin Love (który to już raz jego nazwisko pojawia się w tekście?) tempa nie zwalnia największa młoda bestia w lidze czyli Blake „Zaraz nad Tobą zadunkuję” Griffin. Blake imponuje formą strzelecką (24.3 pkt/mecz), walką na deskach (15.7 zb/mecz) oraz podaniami (4 as/mecz). Równocześnie jednak jest kandydatem nr 2 do nagrody im. Shaq’a czyli „Najlepszy gracz nieumiejący rzucać wolnych”. Blake oddaje prawie 10 rzutów w meczu i trafia nieco ponad 6 z nich. Gorzej radzi sobie tylko Howard – 57% przy 11 rzutach w meczu. Boozer i Gerald Wallace też są wysoko notowani (61% i 60%), ale oddają „tylko” 6 rzutów wolnych w meczu. Lada chwila mogą jednak być wyprzedzeni przez Andrew Boguta, który staje na linii średnio 4.7 raza w meczu, ale trafia ze skutecznością 36%!

 

Zostawmy temat rzutów wolnych i wróćmy do motywu przewodniego dzisiejszego odcinka czyli maczety (Machete oraz sequele: Machete Kills, Machete Kills Again – nie mogę się doczekać!) superbohaterów. Czas na duet z miasta wielkiej sylwestrowej kuli czyli Nowego Jorku. Raymond Felton i Amare Stoudemire to gracze, którzy notują świetne staty, bez względu na to z kim grają i czy ich zespół wygrywa czy nie. Żadne złe moce nie zatrzymują ich w uzyskiwaniu równych i dobrych statystyk. Amare daje wszystko: punkty (28.7), zbiórki (11.7), asysty (1.7), przechwyty (1.7), bloki (3.0), straty (5.3) i do tego oddaje najwięcej w lidze rzutów w meczu (śr. 23), z których trafia równe 50%. Felton tymczasem serwuje nam solidną dawkę punktów (19), asyst (11.7), trójek (2.0) i strat (3.3).

Czas na opisy zbiorcze, opisy dwóch grup: podkoszowych i obwodowych. Zacznijmy od tych, którzy grają bliżej kosza.

Na pierwszy ogień idzie David West czyli 23/9.5/3.3 trafiający 53% rzutów z gry i 82% z wolnych. Kolejny wyróżniony to Zach „20/20/50” Randolph (punkty, zbiórki, przegrane mecze w sezonie) notujący w ostatnich 7 dniach średnio 20.3 pkt, 14.8 zb i 1.3 prz. Jako trzeci i ostatni w tej grupie występuje Lamar Odom, który nie przestaje zadziwiać i ostatni tydzień zakończył ze średnimi 17.5/10.5/2.5 i 61% skutecznością z gry.

 

Teraz czas na graczy obwodowych. Zaczynamy od strzelca zawodowego z Waszyngtonu czyli Nicka „Little Afro” Younga. 24.8 pkt/mecz, 48% z gry i 93% z wolnych (śr. 5 prób na mecz) to staty typowego shootera. Gdyby potrafił coś więcej byłby rozchwytywany przez fantasy menadżerów. Był strzelec, czas na asystentów. Jose Calderon notował ostatnio średnio 13 asyst w meczu rzucając przy okazji 17.5 punktu na 65% skuteczności. Mo Williams nie jest znany jako assist-machine, ale w ostatnim tygodniu taką maszyną właśnie był. Średnio 11.3 asysty to w wynik jakiego się po nim nie spodziewałem. Dodatkowo 19.3 pkt i 4.3 zb i 1.7 trójki tdaje pełen obraz gry Mo. Kolejny na mojej liście jest Kyle Lowry. Aaron Brooks wrócił, ale jego minuty są ograniczone, więc Lowry wciąż ma dużo swobody w grze, co ładnie przekłada się na „numerki”. Ostatnie 7 dni Lowry’ego obrazują te oto liczby: 14.3 pkt, 4 zb, 9.3 as, 2.8 prz i 1.8 trójki przy 51% skuteczności. Jako ostatni znalazł się Ty Lawson. Pod nieobecność Billupsa radzi sobie całkiem nieźle: 18/3.3/7.3/1.3, 53% z gry i 92% z wolnych.

No i wreszcie, last but not least: Anderson Varejao. Wypadałoby coś o nim napisać, bo to był jego tydzień. Pisząc „jego” mam na myśli Varejao, nie Cavs, bo dla nich to nie był najlepszy czas (2 porażki, jedna wygrana). Brazylijczyk radził sobie jednak wybornie, najlepiej świadczą o tym staty: 15.7 pkt, 12.7 zb, 1.7 as, 1 prz, 2 bl, 1.3 straty, 56% z gry i 91% z wolnych. Świetny w kilku kategoriach, solidny w pozostałych.

Tydzień temu nie wrzuciłem fotki żadnej pięknej pani, pojawiły się głosy niezadowolenia. Nie myślcie jednak, że poddam się Waszych krzykom, o nie! Aby Wam to udowodnić wrzucam tę oto fotkę z gwiazdą Największego Filmu Wszech Czasów czyli Dannym Trejo z „Machete”

 

… no dobra, żartowałem:) Jessica Alba i Michelle Rodriguez też tu są.

2 komentarze

  1. Maczeta pisze:

    Maczeta nie komentuje!

  2. woy9 pisze:

    2.panie czyli odrobione zaległości)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *