Fantasy Alert #6

Witajcie w kolejnej odsłonie Fantasy Alert. Jeśli czytaliście poprzednie wpisy, to wiecie, że zawsze zaczynałem od tych najlepszych graczy, którzy grali fantastycznie w mijającym tygodniu. W tym tygodniu powinienem opisać jak to Kevin Love nie zwalnia tempa i wciąż gra fantastycznie (szczególnie na deskach – 17.3 rpg+27.3 ppg), o tym jak Amare staje się liderem Knicks i prowadzi ich od zwycięstwa do zwycięstwa (przy tym rzuca ponad 33 punkty na mecz). Powinienem napisac coś o tym, że Durant i Wade wrócili do formy i robią swoje staty: 27/7/73/1/1.5 oraz 30.8/8.3/5.5/1. Nie powinno tez zabraknąć Dirka Nowitzkiego (24.7/9) i jego serii zwycięstw, Derona Williamsa (28.5/2.8/8.8), nie mówiąc już nawet o LeBronie (25/7.5/6.8) czy Westbrooku (20.8/3.8/9/1.8). O tym, że oni wszyscy świetnie grają dobrze wiemy. Dziś jednak czas pomówić o gwiazdach mniejszego kalibru, zawodnikach wracających po kontuzji oraz graczach drugiego planu.

 

Josh Smith to właśnie taka gwiazda nieco mniejszego kalibru. Kontuzja Joe Johnsona sprawiła, że J-Smooth jest teraz bardziej odpowiedzialny za ofensywę Hawks. Pod nieobecność lidera (finansowego) drużyny, Josh pokazuje, że tym na tego boiskowego może się nadawać właśnie on. Jego staty z ostatnich 7 dni to: 22.3/6.8/4.8/1.8/2.5 plus 1.3 trójki przy 60% skuteczności z gry. Gdyby nie rzuty wolne(70%): gracz idealny, robi na boisku wszystko, a nie jest zaliczany do TOPu Fantasy.

Wspomniałem już o Amare i serii zwycięstw NYK: nic nie udałoby się bez Raya Feltona. To już kolejny raz, gdy jego nazwisko pojawia się w Fantasy Alert, ale są ku temu mocne powody. 19.5 pkt, 10.8 ast, 3prz, 2.3 trójki i 87% z wolnych to bardzo przyjemne statystyki. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się aż takiego progresu w statach Feltona. Jasne teraz gra pod Mike’m D’Antonim, ale żeby aż tak dobre staty miał już teraz? Kto go wziął, może się cieszyć.

 

Derrick Rose, „Zabójca”. Dla mnie D-Rose właśnie nim jest. Może jako gracz fantasy nie jest w TOP10, ale jakbym miał dać komuś piłkę w crunch time, to byłby to właśnie gracz Bulls. Rok temu sam wygrał mecz z Cavs, nie dając się „zjeść” kryjącemu go LBJ’owi. Teraz pokonał Lakers grając fantastycznie, czwarte kwarty to jego czas. W fantasty nigdy tak wartościowy nie był, ale ostatni tydzień przyniósł zmiany: 22.5/4/8.3 i 2 trójki na mecz. Słabe wolne i mało steali to wciąż mankamenty jak gracza fantasy, ale z czasem i to powinno ulec zmianie.

Z rzutami wolnymi nie ma problemu Kevin Martin. W ostatnich 3 meczach oddawał ich średnio 14 , a trafiał 13 z nich. Jeden taki gracz potrafi zniwelować straty spowodowane przez kogoś kto trafia z 35% skutecznością, ale oddaje tylko 2/3 rzuty na mecz. Do wolnych Kevina dodajemyjeszcze 28 punktów i 1.7 trójki na mecz i mamy SG pełną gębą.

 

Do czasu przybycia Blake’a Griffina to Eric Gordon był ich największą nadzieją. Teraz mistrz świata jest „tym drugim”, ale ze swojej roli wywiązuje się świetnie: 26.5/3.3/4.5/1.5 plus 2 trójki na mecz, 49% z gry i 91% z wolnych (średnio aż 8.3 próby w meczu) . Kolejny gracz drugiego czy nawet trzeciego planu w fantasy, a jakie przyjemne staty ma.

Andrea Bargnani miał być liderem Raptors po odejściu Bosha. Większość nie wierzyła, że cokolwiek z tego będzie, a tu proszę, niespodzianka. Andrea rzuca dużo i trafia dużo, zbiera wciąż nie najlepiej, ale jako pierwsza opcja w ataku jest bardzo dobry. 24.8 punktu na mecz, 2 trójki, 55% z gry i 86% z wolnych. Jeśli zbiórki to nie jest kategoria w której staracie się być mocnymi, Andrea może być przydatnym centrem.

Teraz pod lupę idą trzej strzelcy. Odkąd Iso-Joe jest kontuzjowany, więcej okazji do gry (i rzutu) ma Jamal Crawford. Efekt od razu widać w statach: 22.3 pkt/mecz (15.4 od początku sezonu). Wesley Matthews zaliczył progres z 14.8 licząc od startu sezonu do 19.3 w ostatnim tygodniu, a Omri Casspi z 9.9 do 17.7.

Coś więcej niż tylko punkty dają Zach Randolph i Andrew Bogut. Ten pierwszy w ostatnim tygodniu notował średnio double-doule: 23/14.7, ale przy okazji trafiał równie skutecznie z gry co z wolnych (57%). Ten drugi zaś po powrocie po kontuzji notuje staty: 17.3/15.3 plus 4.3 bloku.

 

Na koniec Wilson Chandler, który zaliczył tydzień życia: 19.5 pkt, 6.3 zb, 2.5 as, 0.8 prz, 1.3 bloku, 2.8 trójki, 0.8 straty, 58% z gry i 88% z wolnych. Nie ma się gdzie czegoś uczepić, same plusy, zero minusów. W zasadzie powinien być opisany znacznie wcześniej, bo jego staty plus wyniki Knicks (same wygrane) to mocne argumenty w dyskusji „gracz tygodnia”.

To tyle na dziś, do usłyszenia.

1 Odpowiedź

  1. woy9 pisze:

    a dziś bez płci pięknej?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *