Zaspane Szerszenie poległy w Filadelfii

Przy tragicznej skuteczności zespołu gości gracze Sixers odnieśli swoją 8 wygraną w sezonie. Granie o 12tej miejscowego czasu wybitnie nie było tego dnia na rękę Hornets, którzy trafili 24 na 79 rzutów z gry (30,4%).

Początek spotkania był dobrą zapowiedzią tego co mieli zobaczyć kibice w hali Wells Fargo. Chris Paul popełnił faul w ataku na Spencerze Hawesie. Hawes nie jest demonem szybkości, Paul powinien zjeść go na śniadanie, ale nietypowa godzina spotkania sprawiła, że Hornets pierwsze minuty mieli katastrofalne.

13 oczek rzucone Sixers w pierwszej kwarcie to zdecydowanie ich najgorszy wynik w tym sezonie (przy skuteczności 5/21 (!)). Jeżeli myślicie, że 5/21 to słaby wynik, to wystarczy że powiem o skuteczności po kolejnych 6 minutach gości – 5/32 (15,2%) – w tym momencie szli na rekord. Przez 6 minut drugiej kwarty Hornets zdobyli 1 punkt – słownie – jeden punkt. W końcu trafił Chris Paul, ale Sixers prowadzili już różnicą 23 punktów.

Bardzo dobrze zawody zaczął lider 76ers Andre Iguodala, który w połowie drugiej kwarty miał już 10 punktów (3/4 z gry, 2/2 za 3pkt). W tym czasie z roli rozgrywającego świetnie wywiązywał się Lou Williams, który w niespełna 5 minut zaliczył 3 asysty. Dodatkowo szybko do tego dołożył 9 punktów.

Po pierwszych 24 minutach Sixers prowadzili 45 -23 i mecz mógłby się już w tym momencie zakończyć. Statystyki podstawowych graczy Hornets: West 1/7 z gry, Ariza 1/9, Okafor 0/5, Belinelli 1/6, Paul 2/4. Skuteczność w sumie całego zespołu gości po połowie wyniosła – uwaga – 14,3 % (6/42).

Hawes, który został ustawiony przez trenera Collinsa do krycia Westa ze swoich zadań wywiązywał się tak dobrze, że w trzeciej kwarcie gdy skrzydłowy Hornets dostawał piłkę dalej od kosza to nawet nie patrzył w stronę obręczy. Widząc, że rzuty z gry nikomu nie chcą wpaść goście zaczęli wymuszać przewinienia i stawać na linii rzutów wolnych. Dodatkowo zacieśnili trochę obronę, przez co Sixers nie mieli już tak wielu wolnych pozycji.

Start trzeciej kwarty był na tyle słaby (głównie przez zbyt nonszalanckie zagrania i brak determinacji w walce o piłkę Sixers zdobyli tylko 1 pkt), że po niespełna 4 minutach gry Collins wziął czas, aby uświadomić swoich graczy, że dołującym rywalom nie wolno podawać pomocnej dłoni. Od razu to pomogło i po punktach Holidaya i Branda przewaga wróciła do poziomu ponad 20 punktów. Brand początkowo bardziej koncentrował się na zastawianiu i zbiórkach, dzięki czemu szybko miał ich ponad 10, a wkrótce po tym dołożył więcej punktów i zanotował kolejne double double.

Wtedy w końcu więcej ciężaru gry wziął na siebie Paul, który zaczął punktować dzięki czemu Sixers nie byli w stanie powiększyć przewagi. Po zdobyciu 17 punktów CP3 zanotował swój 4ty faul i opuścił plac, a to pozwoliło Sixers na spokojne dokończenie trzeciej odsłony.

Czwarta kwarta była w tej sytuacji już formalnością i ostatecznie gospodarze odnieśli przekonującą wygraną 88 do 70.

New Orleans Hornets (14-8)
13 10 21 24 70
Philadelphia 76ers (7-15) 20 25 22 21 88

Hornets: Paul 25, Belinelli 6, West 9 (8zb), Ariza 5 (10zb), Okafor 2 (8zb), a także Pondexter 2, Green 0, Thornton 8, Mbenga 2 (7zb), Jack 8, Andersen 3, Smith 0

76ers: Hawes 6, Holiday 12, Brand 15 (13zb), Iguodala 16 (10zb, 5ast), Meeks 8, a także Turner 7, Williams 17 (5ast), Young 6, Speights 1

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. Mariusz pisze:

    Ja w ogóle uważam od ok. połowy listopada, że Hornets będą mieli coraz trudniej i ten świetny start sezonu był jednak zdecydowanie na wyrost. Trochę taki casus piłkarskiego beniaminka, który często w pierwszej rundzie jest w czołówce, a potem spada.
    P.S.
    Byłem wręcz pewien, że dziś Denver zatrzyma Nowy Jork i passa się zakończy, a jednak. Szacun.

  2. woy9 pisze:

    ale west i ariza ceglili!tylko paul ponad 10pkt.knicks superseria trwa.melo juz wie,że amare ma się świetnie w n.y.ale ja teraz nie wiem czy by się opłacało psuć chemię knicsksów?chandler i fields znów extra,felton lada dzień wykręci 20-20

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *