Fisher na ratunek Lakers!

 

W Staples Center spotkały się drużyny, które na co dzień grają właśnie w tej hali. Tym razem to Clippers wystąpili w roli gospodarza, którzy po ciekawym i emocjonującym spotkaniu przegrali z Los Angeles Lakers 87-86.

Już dawno w derbach Miasta Aniołów nie było tak gorąco. Koszykarze Clippers wyszli na to spotkanie mocno zdeterminowani i gotowi by podjąć walkę z rywalem zza miedzy. Choć w tabeli dzieli ich ładnych parę pozycji, to jednak Griffin na spółkę z Gordonem i kolegami nie chcieli złożyć broni w tak prestiżowym pojedynku.

Ciekawą informację przed spotkaniem podała transmitująca ten mecz telewizja FS Clippers. Z pierwszej piątki Lakers zawodnicy spędzili na parkietach zawodowej ligi łącznie aż 64 sezony ich przeciwnicy tylko 9. Średnia wieku w drużynie Del Negro w starting five wynosiła 21, w drużynie mistrzów ponad 31 lat. Liczby te mogły mieć znaczenie tylko podczas przedmeczowych dywagacji, lecz jak zwykle parkiet rozwiał wszelkie dyskusje.

Bardziej skoncentrowani do meczu przystąpili koszykarze gości, którzy prowadzili po trzech minutach gry 10-2, a na trzy minuty do końca pierwszej odsłony spotkania 20-12. Wtedy na boisko wszedł Butler, który trafiając trójkę zapoczątkował run 8-0. W drugiej kwarcie na parkiecie w obu ekipach pojawili się zmiennicy, świetnie mecz zaczął Shannon Brown, który na spółkę z Mattem Barnesem prowadzili Lakers. Po drugiej stronie szalał wspomniany już Butler oraz Smith, którzy trafili wszystkie punkty Clippers przez ponad 8 minut gry.

Kiedy na parkiecie pojawiły się podstawowe składy gra zaczęła układać się pod ekipę gości, którzy prowadzili po rzucie Artesta 41-36 na minute do końca pierwszej połowy. Wtedy dali o sobie znać Gordon i Bledsoe, i  głównie rzutami osobistymi wyprowadzili Clippers na 43-41.

Prawdziwe emocje zaczęły się jednak po zmianie stron, a druga połowa spotkania na długo zostanie w pamięci kibiców. Świetnie zaczął Kobe Bryant, który pięcioma punktami z rzędu dał Lakers prowadzenie 46-43. Po drugiej stronie ostro do gry zabrał się Eric Gordon, któremu nie w smak było, że Kobe chce całkowicie przejąć spotkanie. Szybko odpowiedział trójką, dodał „jump shota” i to Clippers znów wygrywali. Wtedy gra po stronie gości trochę stanęła, a punkty dla Lakers zdobywali tylko Gasol i Bryant. W ekipie gospodarzy natomiast trafiała cała piątka, z Aminu i Gordonem na czele. Po punktach Gordona na dwie i pół minuty do końca trzeciej kwarty było 66-54 dla Clippers. Zawsze jednak warto trzymać na parkiecie niezawodnego Browna, który do końca kwarty rzucił wszystkie 11 punktów dla gości, w tym trójkę równo z końcową syreną. 71-65 dla graczy Del Negro.

Czwarta kwarta to świetna gra zmienników po stronie Lakers wśród których brylowali Brown, Blake i Barnes, wyprowadzając gości na prowadzenie 75-73. Wtedy znów Gordon dał pokaz swojego talentu strzeleckiego i po kolejnych jego trafieniach zza łuku Clippers byli górą 83-77. Przez ponad dwie minuty żadna ze stron nie potrafiła zdobyć punkty i kiedy na 1:14 Gordon trafił z linii, podwyższając prowadzenie gości na 84-79, sytuacja Lakers zrobiła się nieciekawa. Dwie straty z rzędu zgubiły jednak Clippers, świetny przechwyt zanotował Artest i po celnych rzutach Gasola i Bryanta, Lakers odzyskali prowadzenie 85-84 na 0:22 do końca. W odpowiedzi Gordon popisał się świetną asystą do Jordana a ten zapakował piłkę z góry i było 86-85 dla gospodarzy.

Na 0:15 piłkę z boku wyprowadzał Kobe, i wtedy bardzo sprytnie zachował się Gordon. Mając faul do wzięcia, nieprzepisowo zatrzymywał Bryant, i na 0:03 do końca, po krótkim czasie Lakers piłkę wznawiał Barnes. Nie podał do Koby’ego jak wszyscy się spodziewali, a do Fishera, który pięknym lobem równo z końcową syreną ustalił wynik spotkania na 87-86. Po prostu „Big Fish” po raz kolejny.

Eric Gordon po raz 10-ty z rzędu zanotował spotkanie z +20 punktami na koncie, a Clippers kolejny raz pokazali że potrafią walczyć z najlepszymi na zachodzie. Wygrali przecież już Thunder, Spurs i Hornets, a tym razem o mały włos a pokonali by i Mistrzów, ekipę Lakers. „Jeziorowcy” wyjeżdzają teraz na wschód, gdzie rozegrają 6 meczy w 10 dni.

Los Angeles Clippers
18 25 28 15 86
Los Angeles Lakers
20 21 24 22 87

Clippers: Gordon 24, Griffin 16 (11zb), Bledsoe 11, Jordan 9 (11zb), Butler 8, Smith 7
Lakers:
Bryant 24, Gasol 10 (10zb), Brown 16, Odom 8, Barnes 8, Fisher 6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *