Perfekcyjny Gasol

Golden State Warriors (7-6)
21 20 19 29 89
Los Angeles Lakers (12-2)
37 32 26 22 117

 

Mecz zupełnie bez historii. Golden State Warriors nawet przez ułamek sekundy nie byli na prowadzeniu. Los Angeles Lakers osiągnęli w pewnym momencie przewagę 35 punktów. Po prostu zdominowali to spotkanie. „Jeziorowcy” dobrze czuli się grając z kontry i zdobyli w tym elemencie 29 pkt, przy zaledwie 8 po stronie rywali.

Po prostu rewelacyjny mecz rozegrał Pau Gasol. Hiszpan uzbierał 28 punktów, 9 zbiórek, 5 asyst i 4 bloki. Najlepsze jest jednak to, że zawsze, gdy wyrzucał piłkę w stronę kosza to trafiał. Gasol zagrał na 100% – 10/10 z gry oraz 8/8 z wolnych. Coś niesamowitego. Został trzecim zawodnikiem w historii NBA, który osiągnął przynajmniej 25 pkt, 5 zb i 5 as na maksymalnej skuteczności. Pozostali to Gary Payton (04.01.1995 – 32 pkt, 6 as i 5 zb przeciwko Cavs) oraz Charles Barkley (24.03.1989 – 21 pkt, 7 zb i 6 as przeciwko Spurs). Gasol dołączył też do ścisłego grona zawodników Lakers, którzy oddali przynajmniej dziesięć rzutów w meczu bez pudła. Wcześniej od niego dokonali tego Wilt Chamberlain, Kareem Abdul-Jabbar (dwukrotnie), Mitch Kupchak oraz Byron Scott.

Można trochę żałować, że Gasol nie osiągnął double-double i tym samym przerwał swoją serię. Dublet ugrał jednak Lamar Odom (15 pkt i 10 zb). Przy tak dobrze dysponowanych podkoszowych „Jeziorowców” o wyrównanej walce „Wojownicy” mogli zapomnieć, gdyż cały czas przecież z powodu kontuzji nie gra David Lee. To był kolejny mecz w którym Kobe Bryant nie musiał się wysilać (20 pkt, 6 zb i 5 as). Z ławki ponownie dobrą zmianę dał Shannon Brown (17 pkt). To już naprawdę zloty rezerwowy.

Wśród gromionych Warriors najlepszymi zawodnikami okazali się Dorell Wright (16 pkt) oraz Stephen Curry (13 pkt). Swoją życiówkę zagrał Jeremy Lin. Rookie, absolwent Harvardu, 13 punktów w 18 minut i jest to rekord jego raczkującej kariery. Potyczkę z Lakers najgorzej będzie chyba wspominał Monta Ellis. Zakończył swój udział w tym spotkaniu z marnym dorobkiem 5 punktów (2/10 z gry). Na domiar złego, w III kwarcie doznał kontuzji. Ellis przyzwyczaił nas to naprawdę pokaźnych sum dostarczanych punktów, a tutaj wypadł bardzo blado. Ostatni raz tak mało punktów rzucił w lutym 2009 roku (wtedy 2 „oczka” przeciwko Suns

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *