Piąta porażka Miami, trzynasta Clippers

Złe wieści dla fanów Miami Heat. Ekipa z Florydy po trudnej wygranej nad Charlotte Bobcats, dziś uległa Memphis Grizzlies. Zwycięstwo drużynie z Tennesse zapewnił buzzer-beater Rudy’ego Gaya.

9 sekund przed końcem czwartej kwarty, chwilę po tym, gdy LeBron James wyrównał stan pojedynku na 95:95, piłka była w posiadaniu Grizzlies (5-9). Wtedy to Rudy Gay szybko przedarł się pod prawą stronę obręczy rywali, by wysokim jumperem sprzed nosa LBJ’a zdobyć punkty, które dały Memphis wygraną nad Heat (8-5) 97:95. Jak wrażenia Gaya po tak bohaterskim wyczynie?

„Nie obchodzi mnie kto akurat mnie kryje, nawet jeżeli byłoby to James Naismith. To mogłoby być straszne ponieważ on nie żyje… ale ja na prawdę nie dbam o to kto mnie kryje.” – Rudy Gay.

Tym samym koszykarz przerwał serię pięciu kolejnych porażek Grizzlies. Bohater Memphis zdobył w sumie 15 punktów, jednak najlepszym strzelcem wieczoru został Zach Randolph, który zdobył 21 punktów, a w kluczowej drugiej połowie trafił 7/11 rzutów z gry. Zaliczył też 13 zbiórek.

Po stronie Heat znów bardzo dobrze zagrał LeBron James, który zdobył 29 oczek, jednak nawet 20-punktowa pomoc Chrisa Bosha na niewiele się zdała. Warto przy tym dodać, iż na parkiecie FedEx Forum z powodu kontuzji nadgarstka nie pojawił się wczoraj Dwyane Wade. Mimo to świetnie zastąpił go Eddie House – 20 pkt.

Ważne: W trzeciej kwarcie przy stanie 66:66, podczas jednej z akcji podkoszowych kostkę lewej stopy skręcił Udonis Haslem, przez co później ucierpiała jakość gry w strefie podkoszowa Heat.

Ciekawe: Zwycięscy Grizzlies trafili tylko jedną na 11 trójek. Goście trafili zaś 10 na 22 trójki, z czego 6 na 9 było autorstwa Housa.

Memphis Grizzlies 26 17 25 29 97
Miami Heat 17 22 29 27 95

MEM: Randolph 21 (13 zb), Conley 16, Gay 15, Arthur 14, Gasol 11 (11 zb), Young 10, Henry 6, Mayo 2, Vasquez 2, Thabeet 0

MIA: James 29, Bosh 20 (10 zb), House 20, Arroyo 7, Ilgauskas 6 (10 zb), Haslem 4, Jones 3, Howard 2, Chalmers 2, Magloire 0

Aż 44 punkty w meczu przeciwko New York Knicks zdobył wczoraj Blake Griffin. Niestety, nawet tak obfita zdobycz nie wystarczyła, by pokonać rywali ze wschodniego wybrzeża.

Griffin to pierwszy od lutego 2006 roku zawodnik Clippers (1-13), który zdobył w meczu 44 punkty. Wcześniej tyle samo oczek zdobył Elton Brand, który dołożył do tego 15 zbiórek – czyli dokładnie tyle, ile wczoraj Blake.

Niestety dla pierwszoroczniaka – na dobrego zawsze znajdzie się lepszy, a tego wieczoru był to duet Amar’e Stoudemire – Danilo Gallinari, który zdobył łącznie 70 punktów. STAT, notując 39 oczek osiągnął swój najlepszy wynik strzelecki w tym sezonie, na który złożyło się 14 na 24 rzutów z gry.

„Musimy załatwić Blake’owi jakąś pomoc.” – powiedział po meczu trener Clippers Vinny Del Negro. Widać, że frustracja w ekipie z LA powiększa się coraz bardziej. Na tę chwilę Kalifornijczycy legitymują się bilansem 1-13, a od wygranej na Oklahomą City Thunder na początku listopada, przegrali 9 razy z rzędu. Minionej nocy jedynym oparciem dla Griffina był Eric Gordon – zdobywca 25 punktów.

Ważne: Knicks (6-8) wykonywali wczoraj 51 rzutów osobistych, trafiając 43 z nich. Clippers wykonali 21/29 wolnych.

Ciekawe: Określani mianem dwóch najlepszych silnych skrzydłowych w NBA Stoudemire i Griffin, zanotowali wczoraj swoje największe zdobycze punktowe w sezonie. Amar’e 39, Blake 44.

Los Angeles Clippers 29 24 32 30 115
New York Knicks 28 30 35 31 124

LAC: Griffin 44 (15 zb), Gordon 25, Foye 14, Cook 9, Butler 6, Bledsoe 6, Gomes 5, Jordan 4, Warren 2, Aminu 0

NYK: Stoudemire 39 (11 zb), Gallinari 31, Felton 20, Douglas 12, Chandler 10, Fields 7, Mozgov 3, Turiaf 2, Walker 0

2 komentarze

  1. Mac pisze:

    Można brutalnie powiedzieć, że „Gej” wy… Miami ;p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *